WRC: Bratobójcze pojedynki
Choć matematycznie wszystko jest jeszcze możliwe, to w praktyce wiemy, że tegorocznym Mistrzem Świata zostanie ktoś z zespołu Toyoty. Kto? To już dużo trudniejsze pytanie. Dlatego postanowiliśmy przypomnieć poprzednie przypadki z historii WRC, gdy o tytuł walczyły dwie załogi tego samego zespołu.
Bjorn Waldegard vs Hannu Mikkola

Już w pierwszym sezonie, w którym w WRC wyłaniano Mistrza Świata wśród kierowców, w walce o tytuł starło się dwóch kierowców Forda.
W sezon lepiej wszedł Mikkola. A przynajmniej tak się wydawało, gdy prowadził w Rajdzie Monte-Carlo. Później Fin dostał jednak karę, za wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu na dojazdówce i finalnie ukończył zawody dopiero na piątym miejscu. Na tej samej pozycji dojechał do mety również w Rajdzie Szwecji.
Waldegard nie był w początkowych rundach tak szybki jak Mikkola, ale prezentował dużo równiejsze tempo. W trzech pierwszych rajdach zajął drugie miejsce. Dlatego, mimo że to jego rywal był najszybszy w Portugalii, to liderem i tak był Bjorn.
Hannu wygrał później jeszcze Rajd Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii. Jednak awarie uszczelki w Grecji i w Finlandii, sprawiły, że to Waldegard, wciąż trzymał się pierwszej pozycji. Choć Szwed dysponował identycznym Escortem, to akurat jego rajdówka działała przez cały sezon wzorowo.
Sprawa mistrzostwa wśród kierowców miała się rozstrzygnąć w Rajdzie Wybrzeża Kości Słoniowej. Jednocześnie Ford zapewnił sobie już tytuł w Wielkiej Brytanii, więc do Afryki… po prostu nie poleciał. Dlatego Waldegard wystartował w finale sezonu w barwach Mercedesa, a w ślad za nim poszedł Mikkola.
Fin musiał wygrać Rajd Wybrzeża Kości Słoniowej i liczyć, że jego rywal nie będzie wyżej, niż na trzecim miejscu. Mikkola swojej części „umowy” dotrzymał, wygrywając swój czwarty rajd w sezonie. Waldegard dojechał jednak na drugiej pozycji, dzięki czemu wygrał tytuł o zaledwie jeden punkt.
Colin McRae vs Carlos Sainz

Sezon 1995 był szalenie krótki (tylko 8 rund) i początkowo w ogóle nie zapowiadało się, że o mistrzostwo będzie walczyć którakolwiek załoga Subaru. Najszybsze były fabryczne Celiki, a Juha Kankkunen na pokładzie jednej z nich, był liderem mistrzostw.
Do czasu gdy podczas Rajdu Katalonii, sędziowie znaleźli w silniku Toyoty nielegalną zwężkę turbo i zdyskwalifikowali cały zespół, nie tylko z hiszpańskiej rundy, ale też z całego sezonu. W tamtym momencie, liderem zawodów był Colin McRae, któremu taki wynik dawał pozycję lidera również w generalce. Zespół Subaru ustalił jednak wcześniej, że rajd przed własnymi kibicami ma wygrać Carlos Sainz.
Szkot miał jednak te ustalenia w nosie, więc członkowie zespołu Subaru, dosłownie próbowali zmusić go do straty pozycji, stojąc na środku drogi odcinka. Po wielu negocjacjach, groźbach, prośbach i rzutach narzędziami, Colin w końcu dał za wygraną i spóźnił się na punkt kontroli czasu. Zawodnicy Subaru zrównali się więc punktami w generalce i o tytule miał zadecydować Rajd Wielkiej Brytanii.
McRae wyładowywał swój gniew na odcinkach, wychodząc na prowadzenie o poranku drugiego dnia. Chwilę później przebił jednak oponę i spadł o minutę, za Carlosa Sainza. Gdy wydawało się, że szanse Szkota na tytuł są już tylko iluzoryczne, ten rzucił się do prawdziwie szaleńczego ataku.
Colin wygrał szesnaście kolejnych odcinków i wieczorem, trzeciego dnia rajdu, był już z powrotem na pozycji lidera. Tej nie oddał już do samej mety i zdobył swój jedyny tytuł Mistrza Świata. Relacje pomiędzy McRae i Sainzem znacznie się ochłodziły, jednak Szkot i Hiszpan mieli dziwną tendencję do trafiania na siebie w kolejnych zespołach. Startowali wspólnie także w barwach Forda i Citroena.
Sebastien Ogier vs Jari-Matti Latvala

Era Volkswagena w WRC upłynęła pod znakiem totalnej dominacji Sebastiena Ogiera. Francuz nie miał wtedy wielu rywali, którzy mogliby mu zagrozić w walce o kolejne tytuły. Jedynym, który przynajmniej zmusił Seba do podkręcenia tempa był Jari-Matti Latvala w 2014 roku.
Ogier zaczął sezon 2014, tak samo jak skończył poprzedni – od wygrania rajdu. Z pierwszych czterech rund, był najszybszy w trzech. Latvala wykorzystał jego błąd w Szwecji, wygrywając swój pierwszy rajd w sezonie. Jednak podczas Rajdu Portugalii samemu wypadł z drogi, a starta do lidera powiększyła się.
Na niektórych rajdach Jari miał lepsze tempo od Mistrza i był w stanie go pokonywać – tak było w Argentynie i w Finlandii. W innych rundach Ogier był jednak tak szybki, że Fin musiał po prostu czekać na jego błąd.
Ten w końcu nadszedł – podczas Rajdu Niemiec. Ogier najpierw uszkodził samochód na OS8, a gdy wrócił do rywalizacji w Super Rally, roztrzaskał rajdówkę o barierę na OS9. Oznaczało to, że z Doliny Mozeli wyjedzie bez punktów.
W międzyczasie liderem był właśnie Latvala. Po zakończeniu drugiego etapu miał prawie minutę przewagi nad drugim Meekiem. Gdyby utrzymał pozycję przez cztery kolejne odcinki, zredukował by stratę do zaledwie 16 punktów. Jednak już na pierwszym niedzielnym odcinku wpakował samochód w winnicę i nie był w stanie z niej wyjechać. Szansa przepadła.
Ogier miał pecha także podczas Rajdu Alzacji, gdy w jego Polo R WRC padła skrzynia biegów. Tym razem Latvala okazję wykorzystał, wygrywając zawody i redukując stratę do 22 punktów. Na dwie rundy przed końcem sezonu szanse były jednak głównie matematyczne.
W Katalonii Jari gonił, atakował i cisnął jak wściekły… ale to nie wystarczyło. Ogier wygrał rajd i zgarnął 25 punktów, które były mu potrzebne, by zapewnić sobie mistrzostwo, w przedostatniej rundzie sezonu. Tak blisko tytułu, Latvala już nigdy nie był.
Sebastien Ogier vs Elfyn Evans

Tym razem opiszę historię dwóch sezonów, jako że rywalizowali w nich Ci sami kierowcy. Sezon 2020 wspomina się trochę jak sen w gorączce. Przez pandemię, liczył zaledwie 7 rund (z czego dwie we Włoszech) i miał półroczną przerwę pomiędzy trzecim a czwartym rajdem w kalendarzu.
Pomimo zwycięstwa w Rajdzie Szwecji, niewielu stawiało na Evansa jako kandydata do walki o tytuł, o jego zdobyciu nie wspominając. Jednak Walijczyk wygrał później Rajd Turcji, w którym jednocześnie żadnych punktów nie zdobył Ogier. To niespodziewanie wypromowało Elfyna na pierwsze miejsce w tabeli, z dosyć pokaźną przewagą.
Na Sardynii górą był Francuz, który zajął trzecie miejsce. Evans był jednak czwarty i dzięki pozycji na Power Stage, stracił do Ogiera jednak dwa oczka. To oznaczało, że Mistrza wyłoni nowa impreza w kalendarzu – Rajd Monza. I to Elfyn, mający 14 punktów przewagi w generalce, był na „pole position” tej walki.
Generalnie, przed startem finału sezonu, na mistrzowski tytuł miało szansę aż czterech zawodników – oprócz Evansa i Ogiera, liczyli się jeszcze Neuville i Tanak. Thierry doznał jednak awarii już na pierwszym etapie, a Tanak, jadący na trzeciej pozycji miał zbyt dużą stratę w generalce.
Drugiego dnia rajdu, stało się więc jasne, że mistrzostwo powędruje do którejś z załóg Toyoty. Ciężko było wyobrazić sobie scenariusz, w którym tą załogą nie byliby Evans i Martin. Brytyjczykom mogło wystarczyć nawet piąte miejsce, ale robili znacznie więcej – byli na prowadzeniu.
Aż do feralnego odcinka „Gerosa”, na którym Elfyn zblokował koła na płacie śniegu, ześlizgnął się ze skarpy i uderzył w drzewo. Zrozpaczony Walijczyk mógł w niedzielę tylko patrzeć, jak Ogier zachowuje zimną krew i pewnie zdobywa swój siódmy tytuł.

Szansa na rewanż przyszła prawie 12 miesięcy później. W 2021 roku, w walce o tytuł znowu mieli zetrzeć się Evans i Ogier. Sytuacja była tym razem odwrotna. To Seb przyjeżdżał do Lombardii jako lider generalki, po czterech wygranych rundach. Mimo to, słabsze wyniki w Rajdzie Arktycznym i Rajdzie Ypres, sprawiały, że Elfyn miał teoretycznie szansę, na wyrwanie mu tytułu.
W praktyce, były to szanse czysto matematyczne. Szczególnie, gdy Ogier przyjechał na niedzielne odcinki w świątyni prędkości, jako lider rajdu. Evans musiał liczyć na gigantyczny pech Francuza, czyli innymi słowy – na cud. Co ciekawe, cud ten prawie się wydarzył.
Na pierwszym niedzielnym odcinku Ogier zahaczył o betonowy blok w szykanie. Parę milimetrów głębiej i Seb zostawiłby w tym miejscu zarówno przednie lewe koło, jak i swój ósmy tytuł. Francuz przez całą karierę miał jednak niesamowity talent do wychodzenia cało z takich opresji. Także i tym razem pojechał dalej i zgarnął kolejne mistrzostwo świata.
Czy w tym roku Evans w końcu będzie mógł się odegrać, za dwa tytuły przegrane we Włoszech? Czy Ogier znów okaże się najlepszy? A może Kalle Rovanpera pogodzi swoich dwóch kolegów z zespołu i sam sięgnie po trzeci tytuł? Przekonamy się już niedługo.