Wirtualne dziedzictwo Colina McRae w rękach Codemasters
15 września 2007 roku świat sportów motorowych pogrążył się w żałobie. W katastrofie śmigłowca zginął Colin McRae — szkocki kierowca rajdowy, który w 1995 roku zdobył tytuł Rajdowego Mistrza Świata. Zapamiętany został jako ikona swoich czasów: odważny, nieustępliwy i bezkompromisowy za kierownicą. Jego styl jazdy przyciągał fanów na całym świecie, a jego nazwisko stało się synonimem rajdowej pasji i determinacji. Choć McRae odszedł, jego dziedzictwo wciąż żyło — nie tylko w pamięci kibiców i na kartach historii sportu, ale także w świecie wirtualnym, za sprawą serii gier rajdowych stworzonej przez brytyjskie studio Codemasters.
W 1998 roku na PlayStation i komputery osobiste trafiła pierwsza gra z serii „Colin McRae Rally”. Była to, jak na tamte czasy prawdziwa rewolucja — tytuł oferował realistyczny jak na swój okres model jazdy, całkiem wierne odwzorowanie samochodów oraz charakterystyki poszczególnych imprez, a przede wszystkim otoczkę prawdziwego rajdu. McRae nie był tu jedynie twarzą z okładki — stał się pewną gwarancją jakości i autentyczności.
Sukces pierwszej części zapoczątkował całą serię udanych gier. Kolejne odsłony — „Colin McRae Rally 2.0”, „Colin McRae Rally 3” czy „Colin McRae Rally 04” i „Colin McRae Rally 2005” — rozwijały pomysł na coraz bardziej realistyczne rajdy, a przy tym były jednocześnie przystępne dla graczy za sprawą raczej arcade’owego modelu jazdy. Dzięki tym odsłonom miliony ludzi mogły choć na chwilę poczuć się jak zawodowi kierowcy i zrozumieć, na czym polega ten sport. Tweedy też sam Colin McRae, choć w tym przypadku wirtualny, stawał się synonimem rajdów samochodowych dla całego pokolenia kibiców.
Prawdziwy przełom nastąpił dopiero po kilku latach rozwijania tej klasycznej formuły, w 2007 roku — zaledwie kilka miesięcy przed tragiczną śmiercią McRae — ukazała się gra „Colin McRae: DiRT”. Było to świeże otwarcie dla serii. Produkcja wprowadziła zupełnie nowy, autorski silnik graficzny pod nową generację konsol, dynamiczną fizykę i szerszy wachlarz dyscyplin sportu samochodowego, nie ograniczając się już tylko do klasycznych rajdów, a wprowadzając m.in. rallycross oraz wyścigi górskie. McRae, który był zaangażowany w prace nad grą, chciał, by przyciągała nie tylko zapalonych fanów rajdów, ale też szerszy wachlarz miłośników różnych form motorsportu.
Pierwszy „DiRT” stał się symbolicznym pomostem między dawnym światem McRae a przyszłością gier rajdowych sygnowanych nazwiskiem Szkota. Była to ostatnia produkcja, na którą miał osobisty wpływ, i jednocześnie początek nowej ery dla całej marki. Kolejna odsłona, czyli „Colin McRae: DiRT 2” z 2009 roku dosyć wyraźnie rozwinęła zamysł „jedynki” i skręciła w stronę bardziej „amerykańskiego” i młodzieżowego podejścia do sportu samochodowego. Styl ten inspirowany był mocno całą otoczką sceny sportów ekstremalnych, m.in. zawodami X Games, które w tamtych latach miały swoje rajdowe konkurencje, gdzie pod koniec swojej kariery startował sam McRae.
Wtedy też nieoficjalną twarzą serii stawał się Ken Block, znany dotychczas głównie z pierwszych produkcji z serii „Gymkhana” oraz startów w amerykańskich mistrzostwach Rally America. Natomiast sama gra postawiła wtedy na dynamiczną, efektowną oprawę graficzną i widowiskowe zawody, ale wciąż podkreślała przy tym swoje „rajdowe DNA”. Zaprezentowano je wtedy w nieco bardziej surowej formie (m.in. dlatego, że podróżujemy po świecie w starej przyczepie kempingowej), lecz jednocześnie przystępnej dla nowych graczy, którzy z faktycznym motorsportem mieli do tej pory niewiele wspólnego. Ta część była także swoistym hołdem dla postaci Colina McRae, czemu towarzyszyła m.in. wzruszająca dedykacja dla zmarłego mistrza pod koniec gry.
Następny „DiRT 3”, to część, w której próbowało pogodzić dwa światy: z jednej strony rozwijano „efektowny” aspekt gry, dodając m.in. tryby gymkhany, inspirowane popisową jazdą Kena Blocka, a z drugiej — przywrócono klasyczne rajdy i pojazdy z różnych klas i okresów rajdowej historii, których w poprzednich częściach. Gra w takiej postaci zebrała bardzo dobre recenzje i była w pewnym sensie ostatnią odsłoną, w której echo nazwiska McRae’a było wyczuwalne w duchu i konstrukcji kampanii, ponieważ kolejny – DiRT Showdown, był traktowany czysto jako spin-off serii, który miał już mało wspólnego z klasycznymi rajdami i postacią latającego Szkota.
Później, po kilku latach bardziej zręcznościowego podejścia, Codemasters zdecydowało się postawić na znacznie większy realizm rozgrywki. „DiRT Rally” był tytułem dużo bardziej wymagającym, stawiającym przede wszystkim na symulację i autentyczność rajdowego doświadczenia. Gra trafiła głównie do graczy szukających wiernego odwzorowania fizyki jazdy i spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem społeczności simracingowej. Tradycyjnie dla serii „DiRT” nie ograniczono się wówczas wyłącznie do rajdów, ponieważ tytuł zawierał m.in. oficjalną licencję Rallycrossowych Mistrzostw Świata oraz kultowy wyścig górski w Pikes Peak.
Następnie wyszedł „DiRT 4” z 2017 roku, który okazał się być niestety nieco nieudolną próbą połączenia symulacyjnego ducha odsłony „Rally” z bardziej przystępną formułą wcześniejszych części. Jako nowość gra wprowadziła system generowania losowych tras, nazwany „Your Stage” oraz tryby dla różnych poziomów umiejętności. Choć ceniona za ambicję, nie zdobyła już aż takiego uznania wśród społeczności jak „DiRT Rally”.
Wobec takiego obrotu zdarzeń, Codemasters postanowiło wrócić i ponownie postawić na podejście typowo realistyczne. „DiRT Rally 2.0” z 2019 roku znów oferował bardziej wymagający, symulacyjny model jazdy, kultowe rajdy — w tym szutrowy Rajd Polski — oraz bogaty wybór zarówno aktualnych, jak i historycznych samochodów rajdowych oraz aut rallycrossowych. Ta część znów została dosyć dobrze przyjęta przez graczy i krytyków, zyskując opinię jednej z najlepszych odsłon w całej serii.
Co ważne, brytyjskie studio także wtedy nie zapomniało o postaci Colina McRae – tworząc m.in. dedykowany dodatek fabularny na jego część. Warto nadmienić, że był to również ostatni tytuł spod szyldu „DiRT”, który w swoim centralnym punkcie koncentrował się na rajdach samochodowych w tradycyjnym wydaniu, ponieważ kolejny – „DiRT 5” był już mocno zręcznościową formą wyścigów samochodowych, którym bliżej było do ścigania znanego z serii gier „MotorStorm”.
Po przejęciu Codemasters przez Electronic Arts, studio wykorzystało posiadanie oficjalnej licencji Rajdowych Mistrzostw Świata, łącząc to z doświadczeniem nabytym przy okazji tworzenia kolejnych odsłon „DiRT’a”. W ten sposób stworzyli „EA Sports WRC” — określane jako bezpośredniego następcę „DiRT’a Rally 2.0”, gdzie skupiono się w pełni na rajdach samochodowych. Gra miała być również zwieńczeniem wieloletniej ewolucji serii, sięgającej korzeniami i duchem do nazwiska Colin McRae.
Same ambicje i oczekiwania fanów były ogromne, ale premiera nie obyła się bez problemów. „EA Sports WRC” było pierwszą rajdową produkcją Codemasters opartą na silniku Unreal Engine, co przyniosło zauważalne problemy z jej optymalizacją, błędami technicznymi i ogólną stabilnością działania. Wszystkie te elementy mocno kontrastowały z dopracowaniem chociażby wcześniejszego „DiRT Rally 2.0”. Mimo tego, że z czasem część niedociągnięć gry poprawiono, jej finalny odbiór przez graczy był raczej mieszany.
Nadmiar złego, w tym roku oficjalnie potwierdzono, że Codemasters zawiesza jakiekolwiek prace nad nowymi rajdowymi tytułami, a licencja WRC wróciła z powrotem w ręce poprzedniego studia zaledwie po jednej wydanej grze. Tym samym „EA Sports WRC” stało się nie tylko pierwszym oficjalnym tytułem WRC od Codemasters, ale także — przynajmniej na ten moment — ostatnim rozdziałem w długiej historii serii, której początki dumne nosiły nazwisko McRae.
Nie zmienia to faktu, że dziś — 18 lat po jego śmierci, zapaleni gracze nadal zasiadają do kolejnych wirtualnych oesów w wydanych na przestrzeni lat produkcjach, ścigając się w duchu Colina McRae. Zgodnie z maksymą — „If in doubt, flat out”. Seria, która narodziła się z jego niewątpliwego talentu i charyzmy, stała się nie tylko zwykłą formą elektronicznej rozrywki, ale także przede wszystkim żywym pomnikiem jego rajdowego dziedzictwa i dowodem na to, że ta legenda zostanie w naszej pamięci na długo.