Toyota triumfuje u siebie po dramatycznej końcówce. Trudny wyścig Kubicy
Toyota odniosła dziesiąte zwycięstwo na własnym terenie w 6 Hours of Fuji. W końcówce wyścigu japoński producent postawił wszystko na jedną kartę, rezygnując z wymiany opon i skracając tankowanie. Ryō Hirakawa wytrzymał ogromną presję ze strony Alpine i dowiózł zwycięstwo z przewagą zaledwie 0,591 sekundy. Dzięki wygranej Hirakawa, Sébastien Buemi i Brendon Hartley objęli prowadzenie w klasyfikacji kierowców FIA WEC.
Na trybunach Fuji Speedway zasiadło aż 72 326 kibiców, którzy przez większą część sześciogodzinnej rywalizacji byli przekonani, że na dwóch najwyższych stopniach podium staną kierowcy Alpine. Francuski zespół rozpoczął szóstą rundę sezonu z pierwszego rzędu i przez pierwsze pięć godzin bardzo dobrze kontrolował sytuację. O wszystkim zdecydowała jednak końcówka wyścigu.
Wypadek McLarena zmienił wszystko
Przełom nastąpił po późnej neutralizacji samochodem bezpieczeństwa. Była ona konieczna po poważnym wypadku McLarena #58 zespołu Garage 59 w klasie LMGT3. Samochód został mocno uszkodzony, ale kierowca Finn Gehrsitz wyszedł z wypadku bez obrażeń.
Pojawienie się samochodu bezpieczeństwa całkowicie zmieniło sytuację na torze. Kierowcy zaczęli zjeżdżać do alei serwisowej, a zespoły musiały podjąć decyzję, która w dużej mierze miała rozstrzygnąć walkę o zwycięstwo.
Toyota zdecydowała się na ryzyko
Samochód #8 Toyota TR010 Hybrid, prowadzony wówczas przez Ryō Hirakawę, zajmował dopiero szóste miejsce. Japoński zespół nie wymienił opon, a podczas postoju uzupełnił tylko niezbędną ilość paliwa, skracając w ten sposób cały pit stop. To była odważna decyzja, szczególnie że tor był lekko wilgotny, gdyż padał delikatny deszcz.
Co więcej, samochód Toyoty nie miał wcześniej spokojnego wyścigu. Brendon Hartley, jadąc jeszcze w samochodzie #8, został na dojeździe do pierwszego zakrętu obrócony przez Harry’ego Tincknella. Toyota znalazła się wówczas w trudnej sytuacji i przez moment była ustawiona na torze w przeciwnym kierunku jazdy.

fot. DPPI
BMW również zaryzykowało
Toyota nie była jedynym producentem, który zdecydował się na ryzykowną strategię. Najbliższy rywal Toyoty w walce o mistrzostwo, BMW, również postawił na pozostawienie używanych opon. W BMW M Hybrid V8 #15 Dries Vanthoor pozostał na dotychczasowym komplecie ogumienia.
Alpine zdecydowało się natomiast na ostrożniejsze rozwiązanie. W samochodzie #36 Victor Martins otrzymał komplet zupełnie nowych gum. W siostrzanym Alpine #35 A424 Charles Milesi dostał z kolei dwie nowe opony na lewej stronie samochodu.
Na papierze wyglądało to rozsądnie, ale na początku restartu strategia Toyoty i BMW zaczęła przynosić efekty. Milesi spadł na trzecie miejsce, a Martins na piąte. Pomiędzy dwoma Alpine znaleźli się Hirakawa i Vanthoor, a pomiędzy nimi jechał jeszcze Aston Martin Marco Sørensena. Do wznowienia rywalizacji pozostało około 20 minut.
Martins ruszył w pogoń
Po restarcie najlepiej zareagował Victor Martins. Kierowca Alpine szybko wyprzedził Marco Sørensena. Chwilę później Charles Milesi przepuścił swojego zespołowego kolegę, pozwalając mu kontynuować pogoń za czołówką. Martins potrzebował kilku okrążeń, aby uporać się również z Driesem Vanthoorem i awansować na drugie miejsce. Wtedy rozpoczęła się właściwa walka o zwycięstwo. Francuz błyskawicznie zaczął zbliżać się do Toyoty Hirakawy. Wszystko wskazywało na to, że wyprzedzenie japońskiego kierowcy jest tylko kwestią czasu. Hirakawa miał jednak inne plany.
Hirakawa nie oddał prowadzenia
Na własnym torze kierowca Toyoty nie zamierzał ustępować. Hirakawa znakomicie wykorzystał możliwości samochodu i perfekcyjnie bronił pozycji.
Warunki dodatkowo utrudniały zadanie. Tor pozostawał lekko wilgotny, a kierowcy jechali na zimnych oponach po neutralizacji. Każdy błąd mógł oznaczać utratę pozycji. Hirakawa jednakże wytrzymał presję aż do mety.
Toyota #8 przekroczyła linię mety z przewagą 0,591 sekundy nad Alpine #36 Victora Martinsa. Była to najmniejsza różnica w historii FIA WEC w najwyższej klasie pomiędzy samochodami dwóch różnych producentów.
Dla Toyoty było to pierwsze zwycięstwo na Fuji od trzech lat i jednocześnie dziesiąty triumf producenta na własnym terenie. Dla Hirakawy był to natomiast ósmy triumf w karierze w FIA WEC, a drugi odniesiony w Japonii.
– Restart był naprawdę trudny. Warunki się zmieniały, a my byliśmy na zimnych oponach na lekko wilgotnym torze – przyznał po wyścigu Hirakawa.
Japończyk zwrócił uwagę, że pomogła mu obecność dublowanego BMW jadącego przed Toyotą. Dzięki niemu miał punkt odniesienia, a drugie BMW znajdowało się za nim i dodatkowo utrudniało Alpine skuteczny atak.
– Mimo wszystko presja była ogromna, a ostatnie dwa okrążenia były szczególnie stresujące. Zespół wykonał świetną pracę i cały czas przekazywał mi informacje, gdzie powinienem naciskać, a gdzie się bronić – powiedział Hirakawa.
Kierowca Toyoty podkreślił również znaczenie zwycięstwa przed własną publicznością.
– Jestem za to bardzo wdzięczny, a to zwycięstwo jest dla całego zespołu. Stanąć na najwyższym stopniu podium przed wszystkimi naszymi kibicami było czymś niesamowitym.”
Hirakawa przyznał jednocześnie, że dwie ostatnie rundy sezonu będą dla Toyoty dużym wyzwaniem.
– Dwa ostatnie wyścigi będą dla nas krokiem w nieznane, ale już nie mogę się ich doczekać.

fot. DPPI
Alpine z najlepszym wynikiem w historii
Drugie miejsce Victora Martinsa oznaczało, że Alpine znalazło się na podium, mimo że w końcówce musiało zmierzyć się z bardzo szybką Toyotą. Trzecie miejsce zajął BMW M Hybrid V8 #15 z Driesem Vanthoorem. Czwarte miejsce przypadło drugiemu Alpine #35 A424 Charlesa Milesiego. Tym samym francuska marka osiągnęła swój najlepszy w historii wynik dwoma samochodami na najwyższym poziomie rywalizacji – oba Alpine znalazły się w pierwszej czwórce. Na piątej pozycji ukończył wyścig Cadillac #38 po bardzo mocnym występie.

fot. DPPI
Ferrari znów traci
Szóste miejsce przypadło Peugeotowi #94 9X8. Dla francuskiego producenta był to najlepszy rezultat w trudnym dla niego sezonie.
Znacznie mniej powodów do zadowolenia miał Aston Martin. Valkyrie #009 zakończyła wyścig dopiero na dziewiątej pozycji, choć początek rywalizacji dawał zespołowi nadzieję na znacznie lepszy wynik.
Jeszcze gorzej zakończył się dzień dla Genesis. Zespół miał szansę na miejsce w pierwszej dziesiątce, ale późna kara drive-through pozbawiła go punktowanej pozycji.
Największym przegranym Fuji okazało się jednak Ferrari. Broniący mistrzowskiego tytułu włoski producent przeżył wyjątkowo trudny dzień. Jedynym Ferrari 499P, które zdobyło punkty, był samochód #51. Ukończył on wyścig dopiero na 10. miejscu.
Tak słaby rezultat może mieć poważne konsekwencje dla walki o obronę mistrzowskiego tytułu. Ferrari straciło bowiem kolejną okazję do odrobienia strat, podczas gdy Toyota dzięki zwycięstwu umocniła swoją pozycję w walce o mistrzostwo.
Kubica i AF Corse na 12. miejscu
W przypadku Roberta Kubicy, Yifeia Ye i Phila Hansona weekend na Fuji nie przyniósł rezultatu, na jaki liczyła załoga AF Corse. Ferrari 499P #83 ukończyło wyścig na 12. miejscu, tracąc do zwycięskiej Toyoty jedno okrążenie. Oficjalna klasyfikacja FIA WEC potwierdza 202 okrążenia wykonane przez załogę Kubicy.
To był wynik wyraźnie poniżej możliwości zwycięskiej w Le Mans załogi z 2025 roku, ale jednocześnie rezultat wpisujący się w trudny dla Ferrari przebieg japońskiej rundy. #83 nie była w stanie włączyć się do walki o czołowe pozycje, podczas gdy warunki i charakterystyka toru zdecydowanie lepiej odpowiadały Alpine i Toyocie. W przypadku Ferrari zwracano uwagę również na problemy z wykorzystaniem potencjału 499P w wolniejszych zakrętach Fuji.
Toyota na czele przed decydującą częścią sezonu
Najważniejszą konsekwencją zwycięstwa na Fuji jest zmiana lidera klasyfikacji kierowców FIA WEC. Ryō Hirakawa, Sébastien Buemi i Brendon Hartley objęli prowadzenie w mistrzostwach świata. To pierwszy skład, który w sezonie 2026 wygrał więcej niż jeden wyścig. Toyota #8 ma więc nie tylko bardzo mocną końcówkę sezonu, ale również przewagę psychologiczną przed dwoma ostatnimi rundami. Do zakończenia tegorocznej rywalizacji pozostały już tylko dwa wyścigi. Kolejnym będzie 6 Hours of Barcelona, zaplanowane na 16–18 października. To właśnie tam walka o mistrzostwo FIA WEC wkroczy w decydującą fazę.
Pełne podsumowanie 6 Hours of Fuji 2026 oraz studio specjalne z udziałem Roberta Kubicy zobaczysz w Motowizji, w czwartek, 1 października o godz. 18:40
powtórki:
02.10 godz.02:40
02.10 godz.11:10
03.10 godz.06:35
03.10 godz.19:10
04.10 godz.03:20
05.10 godz.17:30
06.10 godz.01:30
06.10 godz.09:30
10.10 godz.12:50

fot. DPPI
Jak Team WRT wygrał thriller na ostatnich metrach w Fuji
BMW M4 LMGT3 zespołu Team WRT z numerem 32, prowadzone przez Augusto Farfusa, Seana Gelaela i Darrena Leunga, odniosło w niedzielę spektakularne zwycięstwo w klasie LMGT3 podczas 6 Hours of Fuji. O wyniku wyścigu rozstrzygnęły wydarzenia z samej końcówki, a walka o zwycięstwo była pełna zwrotów akcji.
Była to pierwsza wygrana Team WRT w sezonie 2026 w klasie LMGT3. Jednocześnie utrzymana została niezwykła seria – wszystkie sześć dotychczasowych rund sezonu wygrały różne załogi.
BMW #32 nie miało łatwego początku. Samochód Augusto Farfusa, Seana Gelaela i Darrena Leunga ruszał dopiero z 14. pola. Mimo tego szybko zaczął odrabiać straty. Darren Leung i Sean Gelael zaliczyli bezbłędne stinty, dzięki czemu BMW stopniowo przesuwało się w górę stawki. Decydujący okazał się jednak ostatni przejazd Augusto Farfusa. Doświadczony Brazylijczyk w końcówce zaprezentował znakomite tempo i na mniej niż 20 minut przed metą przeprowadził kluczowy atak na prowadzącego Chevroleta Corvette Z06 GT3.R zespołu Racing Team Turkey by TF, którego prowadził Charlie Eastwood. Jeszcze niedługo wcześniej zwycięstwo BMW wydawało się bardzo mało prawdopodobne. Sytuację całkowicie zmieniło jednak zdarzenie na pierwszym zakręcie z udziałem McLarena #58 Finn’a Gehrsitza. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, który zneutralizował przewagę liderów i praktycznie rozpoczął walkę od nowa.

fot. DPPI
Corvette ryzykuje i obejmuje prowadzenie
Po wznowieniu rywalizacji na czele znalazł się Chevrolet Corvette Z06 GT3.R wystawiany przez turecki zespół Racing Team Turkey by TF. Wszystko za sprawą decyzji podjętej podczas ostatniego pit stopu – zespół zdecydował się nie zakładać nowych opon. To pozwoliło Charliemu Eastwoodowi objąć prowadzenie. Tuż za nim znalazł się drugi Corvette zespołu TF Sport, należący do liderów klasyfikacji mistrzostw. Nicky Catsburg prowadził samochód #33.
Kiedy na torze pojawiła się zielona flaga, Farfus znajdował się dopiero na szóstej pozycji. Brazylijczyk potrzebował jednak zaledwie kilku okrążeń, aby rozpocząć błyskawiczny marsz po zwycięstwo. Najpierw wyprzedził Porsche #92 The Bend Manthey. Następnie poradził sobie z jedynym pozostałym w wyścigu McLarenem #10 Garage 59, a chwilę później uporał się z Fordem Mustangiem #77 Proton Competition.
Po tych trzech manewrach Farfus miał już przed sobą jedynie dwóch kierowców Corvette. Brazylijczyk szybko dogonił Nicky’ego Catsburga i również go wyprzedził. Następnie rozpoczął pościg za Charliem Eastwoodem, który prowadził w tym momencie wyścig.
Eastwood nie był jednak w stanie skutecznie odpowiedzieć. Farfus wykorzystał przewagę świeższych opon i zaatakował zdecydowanie w zakręcie numer 10. Manewr był mocny, ale skuteczny — BMW #32 objęło prowadzenie.
Drudi naciska do samego końca
Farfus nie mógł jednak pozwolić sobie nawet na chwilę wytchnienia. Za jego BMW bardzo szybko znalazł się Mattia Drudi w Aston Martinie Vantage #27 zespołu Heart of Racing Team. Włoch również dysponował świetnym tempem i był kolejnym kierowcą, który wykorzystał końcową fazę wyścigu do odrabiania strat. Drudi wcześniej uczestniczył w incydencie z Finnem Gehrsitzem, który doprowadził do ostatniego wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. Aston Martin został wtedy uszkodzony i złapał przebicie opony. Mimo tego Drudi zdołał wrócić do walki o najwyższe pozycje. W końcówce wywierał na Farfusie ogromną presję.
Brazylijczyk wytrzymał jednak nacisk i jako pierwszy minął linię mety. Przewaga BMW #32 nad Aston Martinem #27 wyniosła zaledwie 1,062 sekundy. Team WRT odniósł więc zwycięstwo, którego jeszcze kilkanaście minut wcześniej trudno było się spodziewać.
– Chłopaki, Leung i Gelael, wykonali świetną pracę. Miałem przewagę nad niektórymi samochodami, ponieważ one miały tylko pół kompletu nowych opon – powiedział po wyścigu Augusto Farfus.
Brazylijczyk wyjaśnił, że po ostatnim pit stopie wrócił na tor na szóstej lub siódmej pozycji, a neutralizacja trwała znacznie dłużej, niż się spodziewał.
– Kiedy w końcu pojawiła się zielona flaga, wiedziałem, że muszę maksymalnie wykorzystać nowe opony.
Farfus zdawał sobie również sprawę z ograniczeń swojego BMW.
– Wiedzieliśmy, że nie jesteśmy najszybszym samochodem na prostej, więc nie sądziłem, że zaatakuję w pierwszym zakręcie. Musiałem maksymalnie wykorzystać wewnętrzną część toru, co zrobiło się naprawdę gorące, ale na tym polega ściganie – jeśli pojawia się luka, trzeba spróbować.
Na koniec przyznał: – Jestem bardzo zadowolony. Myślę, że to był jeden z najlepszych stintów w mojej karierze.

fot. DPPI
Corvette na podium, Ferrari tuż za nim
Charlie Eastwood, Peter Dempsey i Salih Yoluç ostatecznie ukończyli wyścig na trzeciej pozycji w Corvette Z06 GT3.R #82 zespołu Racing Team Turkey by TF. Na czwartym miejscu finiszował Ferrari 296 Evo #54 VISTA AF Corse. Davide Rigon w końcowej fazie wyścigu zaliczył mocny przejazd, który pozwolił mu przesunąć samochód wyżej w klasyfikacji. Ferrari dzielił z Thomasem Flöhrem i Francesco Castellaccim.
Piąte miejsce przypadło drugiemu Corvette zespołu TF Sport. Nicky Catsburg, Ben Keating i Jonny Edgar stracili szansę na podium, ale mimo to powiększyli przewagę zespołu w klasyfikacji mistrzostw.
TF Sport ma obecnie 24 punkty przewagi w klasyfikacji zespołów. Jonny Edgar zachował natomiast cztery punkty przewagi nad Nicky’m Catsburgiem w klasyfikacji kierowców.
Wyścig rozpoczął się od wielkiego chaosu
Już pierwszy zakręt przyniósł ogromne zamieszanie. Doszło do kolizji wielu samochodów, której konsekwencje były odczuwalne przez całą rywalizację. Incydent ostatecznie wyeliminował z wyścigu Forda Mustanga #88 Proton Competition oraz Mercedesa-AMG #61 Iron Lynx. Porsche #92 The Bend Manthey również ucierpiało w zamieszaniu i musiało zjechać do alei serwisowej na naprawy.
Problemy nie ominęły także Aston Martina #23 Heart of Racing Team. Gray Newell został wypchnięty poza tor przez hipersamochód Peugeot 9X8 #94 zespołu Team Peugeot TotalEnergies. Dla załogi oznaczało to natychmiastowy koniec rywalizacji. Jeszcze większy cios spotkał Ferrari #21 VISTA AF Corse. Samochód, który przed rozpoczęciem wyścigu zajmował drugie miejsce w klasyfikacji punktowej, nie dotarł do mety z powodu problemu, który pojawił się w późnej fazie zawodów. W efekcie Ferrari #21 spadło na czwarte miejsce w klasyfikacji mistrzostw.

fot. DPPI