Tak tak, przed nami Rajd Skandynawii
Królewski Rajd Skandynawii odbywa się od 2023 roku. To jednak nie oznacza, że Grzegorz Gac nie ma związanych z nim wspomnień. Przeczytajcie felieton naszego komentatora o nadchodzącym rajdzie, a także o różnicach językowych między Polską a Szwecją.
Dawno, dawno temu, bodaj jesienią 1990 roku, nie za żadnym górami, nie za nie wiadomo iloma lasami, ale na pewno za jednym morzem (konkretnie Bałtyckim) zdarzyła się następująca historia.
Pojechaliśmy z Romualdem Chałasem do maleńkiej miejscowości Njurunda, niedaleko Sundsvall w Szwecji. Leżała jakoś w połowie drogi między Sztokholmem, a Umeå, ( o której nikomu wtedy nie śniło się, że trzydzieści parę lat później będzie gościła rundę WRC).
Ciągnęliśmy na lawecie A-grupową Mazdę 323 na naprawę silnika. Tamtejsza firma niejakiego pana Ericssona (czy też Anderssona, dokładnie nie pamiętam, ale w Szwecji większość populacji nosi jedno z tych dwóch nazwisk) robiła silniki na częściach Coswortha dla zespołu fabrycznego Mazdy, prowadzonego przez Achima Warmbolda.
Dlatego gdy silnik uległ (delikatnie mówiąc) poważnej awarii, Achim powiedział, że tylko tam i nigdzie indziej można go będzie naprawić. Tak więc udaliśmy się promem do Nynäshamn koło Sztokholmu. Dalej jechaliśmy busem, jakieś 400 kilometrów z tego co pamiętam, przez wspomniane, ciągnące się w nieskończoność lasy.
Gdy chłopaki zajmowali się silnikiem, my mieliśmy pełny dostęp do wszystkiego. Kręciliśmy się po warsztacie, oglądaliśmy co się dało i rozmawialiśmy między sobą po polsku. Często, jak to w rozmowie, przytakiwaliśmy sobie. „No tak”, „wiesz, tak tak”, „tak, oczywiście” i tak dalej.
Po dwóch dniach, podczas luźnej rozmowy przy kawie, Szwedzi nie wytrzymali i zapytali nas, co to znaczy polsku „tak” czy też „tack”, które od nas słyszą, w co drugim zdaniu. W ten sposób dowiedziałem się jak jest po szwedzku „dziękuję”!
Wieczorem, gdy już trochę się zaprzyjaźniliśmy, zaprosili nas na kolację do pobliskiej restauracji. Było mnóstwo żartów na ten temat. Szwedzi przyznali, że wcześniej sądzili, iż po prostu jesteśmy niezwykle uprzejmi, bo ciągle sobie dziękujemy, a my w ramach żartów wtrącaliśmy co jakiś czas do rozmowy polskie „tak, tak” albo szwedzkie „tack, tack”!
Dlaczego przypomniałem sobie tę historię? W najbliższy weekend będziemy mogli oglądać w Motowizji Królewski Rajd Skandynawii. Te zawody są bardzo młode, będzie to dopiero ich trzecia edycja. Jednak korzenie tego rajdu sięgają głęboko w przeszłość. Baza znajduje się w Karlstad, czyli mieście przez dziesiątki lat związanym z Rajdem Szwecji – zimową rundą WRC.
Dotychczasowe dwie edycje wygrał Oliver Solberg, ale tym razem zabraknie go na starcie. Młody Szwed jest teraz w bardzo ważnym momencie swojej kariery. Ma 23 lata, czyli jest zaledwie o rok młodszy od Kalle Rovanpery. Obaj młodzieńcy byli przez długi czas porównywani ze sobą, a ich kariery przebiegały z początku podobnie.
Fin ma teraz na koncie dwa tytuły mistrza świata, a Szwed wciąż szuka swojej drogi. Dostał już szansę w najwyższej kategorii, ale później musiał wykonać krok wstecz. Teraz próbuje wrócić na szczyt. Koncentruje się zatem na startach w kategorii WRC2. Aczkolwiek po przesiadce do Toyoty już mówi się, że być może w sierpniowym Rajdzie Finlandii zasiądzie w kokpicie GR Yarisa Rally1.
Kto zatem zastąpi go na tronie w najbliższy weekend? My kibicujemy oczywiście naszym. Aż osiem załóg na liście zgłoszeń, liczącej 33 pozycje to Polacy! Niemal 25%! Miko Marczyk jest liderem punktacji po dwóch rajdach i ma realne szanse na kolejny solidny wynik, ale Mads Østberg i Roope Korhonen tracą do niego niewiele. Dopiero nad Andreą Mabellinim ma nieco większą przewagę – mowa tylko o obecnych w Szwecji.
Jeszcze ciekawiej jest w klasie ERC3, gdzie liderem jest Igor Widłak, a w czołowej szóstce jest jeszcze trzech polskich kierowców – Hubert Kowalczyk, Adrian Rzeźnik oraz Tymek Abramowski! Kto podziękuje losowi wdzięcznym „tack, tack” w Karlstad? Przekonamy się w niedzielne popołudnie w relacji na żywo, na antenie Motowizji.