Szósty triumf Nassera Al-Attiyaha w Dakarze. Dacia z historycznym zwycięstwem
Rajd Dakar 2026 ponownie udowodnił, dlaczego jest uważany za najtrudniejszy rajd świata. Była to edycja pełna zwrotów akcji, długich dni spędzonych w piasku, a także decyzji, które ważyły więcej niż sekundy na mecie odcinka. Samochody i motocykle dostarczyły zupełnie różnych historii, jednak jedno pozostawało wspólne – emocje do samego końca oraz rozstrzygnięcia, które zapiszą się w historii Dakaru na długo.
Co istotne, był to rajd, w którym sama prędkość zdecydowanie nie wystarczała. O końcowym wyniku decydowały bowiem decyzje podejmowane w trasie, precyzja nawigacji, a także odporność psychiczna w momentach, gdy wszystko zaczynało się sypać. Czasami przez własny błąd, innym razem przez zwykłego pecha. W rezultacie końcówka rywalizacji przyniosła w obu głównych kategoriach finał, który długo będzie wspominany w dakarowym paddocku.
Samochody: powrót króla i historyczny triumf Dacii
Al-Attiyah znów na szczycie
W kategorii samochodów wszystko ułożyło się pod dyktando jednego nazwiska. Nasser Al-Attiyah, pilotowany przez Fabiana Lurquina, wrócił na najwyższy stopień podium po trzech latach przerwy i zrobił to w stylu mistrza. Katarczyk sięgnął po swoje szóste zwycięstwo w Dakarze (2011, 2015, 2019, 2022, 2023 i 2026), tym samym potwierdzając, że w rajdach terenowych wciąż wyznacza standardy.
Co więcej, triumf ten miał wymiar historyczny. Al-Attiyah dał pierwsze zwycięstwo marce Dacia – i to już przy drugim starcie zespołu w Dakarze. Ponadto zrównał się liczbą wygranych odcinków specjalnych z legendami rajdu, Stéphane’em Peterhanselem i Arim Vatanenem, osiągając granicę 50 zwycięstw etapowych. W efekcie był to kolejny rozdział w karierze, która już teraz stanowi część dakarowego kanonu.
Doświadczenie Romy i minimalne różnice na podium
Za plecami zwycięzcy również działo się bardzo dużo. Nani Roma, mistrz Dakaru z 2014 roku, jadący z Alexem Haro (Ford Raptor), wrócił na podium po siedmiu latach przerwy. Choć ma już 53 lata, to jednak po raz kolejny udowodnił, że doświadczenie nadal potrafi wygrywać z młodością. Druga pozycja była jego najlepszym wynikiem od 2019 roku i symbolicznym zwieńczeniem długiej, momentami niezwykle krętej drogi.
Z kolei trzecie miejsce przypadło duetowi Mattias Ekström – Emil Bergkvist. Szwedzi stoczyli pasjonujący pojedynek z Sébastienem Loebem i Edouardo Boulangerem (Dacia Sandrider), który rozstrzygnął się dopiero na ostatnich kilometrach. Ostatecznie Ekström i Bergkvist okazali się szybsi o zaledwie 37 sekund. Dla Forda oznaczało to moment historyczny – dwa Raptory na podium i pierwszy taki sukces marki w historii Dakaru.

fot. Marcelo Maragni / Red Bull Content Pool
Nasser Al-Attiyah: „Wciąż muszę pobić rekord Peterhansela”
– Pracowaliśmy bardzo ciężko od zeszłego roku. Może jeszcze nie okazuję wielkich emocji, ale one tam są, głęboko w środku. Jesteśmy ogromnie szczęśliwi z tego zwycięstwa. Myślę, że kluczowy był drugi dzień pierwszego etapu maratońskiego, kiedy zbudowaliśmy przewagę dwunastu minut… – powiedział Al-Attiyah na mecie.
Co istotne, Katarczyk znacząco zbliżył się do rekordu Stéphane’a Peterhansela, który ma na koncie osiem zwycięstw w Dakarze. Dlatego właśnie ten wynik stał się jego kolejnym, jasno określonym celem.
Czytaj również: Polskie zwycięstwo w Rajdzie Dakar

fot. Marcelo Maragni / Red Bull Content Pool
Motocykle: Dakar rozstrzygnięty w… dwóch sekundach
Od dominacji Sandersa do dramatycznego zwrotu akcji
Jeśli ktoś uważał, że w Dakarze widział już wszystko, motocykle w 2026 roku skutecznie wyprowadziły go z błędu. Początek rywalizacji należał do Daniela Sandersa, który przez długi czas wyglądał na zawodnika z zupełnie innej ligi. Jego jedynym realnym rywalem był Tosha Schareina, jednak kara czasowa Hiszpana – 10 minut za zignorowanie flag – całkowicie zmieniła układ sił.
Wtedy do gry na poważnie wszedł Ricky Brabec. Zawodnik Hondy, dwukrotny zwycięzca Dakaru, przejął rolę lidera i rozpoczął pojedynek, który zapowiadał się na klasyk. Niestety, groźny upadek Sandersa i kontuzja barku wyeliminowały Australijczyka z walki o zwycięstwo, choć nie zmusiły go do wycofania się z rajdu.
Benavides kontra Brabec – finał, który przeszedł do historii
Ciężar rywalizacji spadł wtedy na barki Luciano Benavidesa z KTM. Argentyńczyk po raz pierwszy objął prowadzenie po ósmym etapie i do samego końca nie odpuszczał. Tymczasem Brabec zagrał va banque, celowo tracąc czas, aby ustawić rywala w niekorzystnej pozycji startowej. Plan niemal zadziałał perfekcyjnie.
Niemal. Na ostatnim etapie, przy kilometrze 98,4, Brabec popełnił błąd nawigacyjny. W konsekwencji na kilka kilometrów przed metą musiał nadłożyć drogi. Benavides wykorzystał swoją szansę i wygrał Dakar różnicą zaledwie dwóch sekund – najciaśniejszym wynikiem w historii rajdu.
Dla KTM było to już 21. zwycięstwo w Dakarze. Ponadto sukces „pomarańczowych” dopełniły wydarzenia w klasie Rally2, gdzie triumfował Toni Mulec. Z kolei Preston Campbell zakończył rajd jako najlepszy debiutant, choć do samego końca walczył o zwycięstwo w swojej klasie.

fot. A.S.O
Luciano Benavides: „Po prostu czułem, że to wciąż jest możliwe”
Luciano Benavides sięgnął po pierwszy w karierze triumf w Rajdzie Dakar, odnosząc jednocześnie swoje premierowe zwycięstwo w międzynarodowym rajdzie. Młodszy z braci Benavidesów, mistrz świata z 2023 roku, po raz trzeci wpisał argentyńskie nazwisko na dakarowe trofeum.
– Dałem z siebie wszystko od startu do mety. Ani przez chwilę nie przestałem wierzyć. Mówiłem najbliższym, że nie wiem dlaczego, ale po prostu czułem, że to wciąż jest możliwe… – podsumował Argentyńczyk.

fot. A.S.O
Dakar 2026 – rajd, który zostanie w pamięci
Rajd Dakar 2026 po raz kolejny pokazał swoją prawdziwą twarz. Bezlitosny, nieprzewidywalny, a jednocześnie piękny w swoim chaosie. Jedni wracali na tron, inni przegrywali na ostatnich kilometrach. I właśnie dlatego Dakar nie ma sobie równych.
Czytaj również: Polacy z sukcesami w Rajdzie Dakar
Czytaj również: Dramatyczny Dakar na mecie