Świetny dzień Marka Goczała
Trasa pierwszego etapu Dakaru 2026, była podobnie jak prolog pętlą ze startem i metą w Janbu. Najpierw do pokonania był kamienisty teren wymagający dbałości o opony, a następnie piaszczyste, szybkie fragmenty, z małymi wydmami. Na liczącym 305 km odcinku specjalnym można było dużo zyskać, ale i dużo stracić. Świetnie poradził sobie z takim terenem Edgar Canet, ponownie najszybszy wśród motocyklistów. W klasyfikacji samochodów pierwsze zwycięstwo w tej edycji Dakaru wywalczył Guillaume de Mévius wraz z wracającym po ciężkim wypadku Mathieu Baumelem. Najlepiej z Polaków spisał się Konrad Dąbrowski, który ponownie znalazł się na podium Rally 2, a także na świetnym 13. miejscu w całej motocyklowej stawce. Z kolei wśród samochodów rewelacyjne czwarte miejsce zdobyli Marek Goczał i Maciej Marton. Niestety, pech w postaci awarii dopadł czołową polską załogę startującą w Dakar Classic, Tomasza Staniszewskiego i Stanisława Postawkę.
Dzień w skrócie
Motocykle
Młody Hiszpan Edgar Canet, który w zeszłym sezonie triumfował w Rally2, po zwycięstwie na prologu dał kolejny popis umiejętności w swoim debiucie w najwyższej kategorii. Zawodnik KTM wygrał pierwszy etap i jest liderem klasyfikacji generalnej. Ross Branch był najszybszy na 305-kilometrowym odcinku specjalnym, ale 6-minutowa kara za przekroczenie prędkości pozbawiła go zwycięstwa. Hiszpan pokonał dwóch ostatnich zwycięzców Dakaru, wyprzedzając o 1’02″ swojego kolegę z Red Bull KTM Factory Racing, Daniela Sandersa, i o 1’32″ ich rywala z Monster Energy Honda HRC, Ricky’ego Brabeca.
W klasie Rally 2 Michael Docherty na KTM odniósł swoje jedenaste zwycięstwo, pokonując debiutanta Martima Venturę (Honda). Trzecim miejscem popisał się Konrad Dąbrowski. Młody Polak od pierwszych kilometrów stara się realizować swój plan i celuje w miejsce w czołowej piętnastce stawki motocyklistów. W niedzielę nie tylko zdobył kolejne etapowe podium w Rally 2, ale także uplasował się na świetnym 13. miejscu w klasyfikacji generalnej motocykli. Swój pierwszy „pełnowymiarowy” odcinek ma za sobą Filip Grot. Sprawdziły się jego słowa, że na prologu zwykle jest niżej niż na długich odcinkach. Etap 1 ukończył aż o 17 miejsc wyżej niż prolog – na 57. pozycji. Także nasz drugi debiutant Robert Przybyłowski spisał się lepiej niż na prologu, zajmując 82. miejsce. Niestety, niedziela była pechowa dla Bartłomieja Tabina, który stracił dużo czasu po defekcie akumulatora, ale zapowiada powrót na trasę w poniedziałek, pomimo dotkliwej kary czasowej.
Samochody
Sukces załogi jest zawsze efektem wysiłku zespołu, ale w tej sytuacji znaczy to więcej niż kiedykolwiek. Guillaume de Mévius i Mathieu Baumel wygrali etap w 2024 roku, ale ich niedzielne zwycięstwo w Janbu jest wyjątkowe. Jeszcze niedawno nie było wiadomo, czy ta załoga kiedykolwiek ponownie będzie się ścigać, ponieważ francuski pilot stracił nogę w wypadku tuż po ubiegłorocznym Dakarze. Zwycięzca prologu, Mattias Ekström i jego Ford Raptor przez długi czas utrzymywali się na prowadzeniu, ale na mecie zajęli czwarte miejsce, 1’38″ za Mini. Nasser Al-Attiyah uplasował się tuż za De Méviusem z 40-sekundową stratą. Czeski kierowca Martin Prokop, który na swój jedenasty Dakar przesiadł się do Forda Raptora, przygotowanego przez jego własną firmę, uzupełnił podium. Sébastien Loeb nieco zwolnił po dwóch defektach opon na początku etapu. Stracił trzy minuty, ale jest zadowolony z dziesiątego miejsca, które daje mu doskonałą pozycję do ataku na trasie do AlUla w poniedziałek. Broniący wygranej Yazeed Al-Rajhi dotarł do mety ze stratą prawie 29 minut do lidera (w tym dwie kary, łącznie 16 minut).
Powody do radości ponownie ma polski zespół Energylandia Rally Team, choć tym razem dzięki innej załodze. Marek Goczał i Maciej Marton spisali się fantastycznie, zajmując czwarte miejsce. Udany dzień mieli także Michał Goczał i Diego Ortega (21. miejsce). Tuż za nimi, na 22. pozycji, uplasowali się Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk, którzy musieli zwolnić tempo po dwóch defektach opon.
Aliyyah Koloc i jej polski pilot Marcin Pasek mieli jeszcze poważniejsze problemy, gdyż po uderzeniu kołem w kamień uszkodzili wspomaganie, a następnie współpracy odmówiło sprzęgło.
Challenger
Paul Spierings / Jan Pieter Van Der Stelt po wygranym prologu w niedzielę ponownie byli najszybsi, ale minutowa kara zepchnęła ich na drugie miejsce. Etapowym zwycięstwem cieszyli się Argentyńczycy David Zille i Sebastian Cesana. Ich rodacy Nicolás Cavigliasso i Valentina Pertegarini uzupełnili etapowe podium.
Dwie polskie załogi startujące w tej kategorii zajęły dwa kolejne miejsca, a dzieliło ich na mecie zaledwie 18 sekund, ale wynik Piotra Beaupre i Jarosława Kazberuka, którzy zostali sklasyfikowani na 33. miejscu, został obciążony 5-minutową karą. Ich koledzy z zespołu, Łukasz i Michał Zoll, ukończyli etap „na czysto”, zajmując 32. pozycję.
SSV
Xavier de Soultrait, podobnie jak przed rokiem, uzyskał najlepszy czas na etapie 1. Dorzucił w ten sposób do swojej kolekcji kolejne etapowe zwycięstwo – dwa zdobył na motocyklu, a w sumie już 5 w SSV. Dwa kolejne miejsca także należały do kierowców Polarisów – drugi był Portugalczyk Alexandre Pinto, a trzeci zwycięzca prologu Brock Heger. Za „polarisowym” podium, na 4. pozycji, uplasował się „Chaleco” Lopez w Can-Amie.
Kolejny dobry dzień mają za sobą debiutujący w Dakarze Maciej Oleksowicz i Marcin Sienkiewicz, którzy finiszowali na bardzo dobrym 15. miejscu. Hassan Jameel wraz z Maciejem Giemzą poprawili swój wynik z prologu, kończąc etap na 34. miejscu.
Ciężarówki
Aleš Loprais wygrał niedzielny etap pomimo kary czasowej. Mitchel van den Brink, zwycięzca prologu, przez cały etap wywierał na nim presję, ale ostatecznie dojechał jako drugi, z 1’47” straty. Pod koniec etapu szczęście uśmiechnęło się w końcu do zeszłorocznego triumfatora Martina Macíka, który po przezwyciężeniu problemów z pierwszej połowy odcinka dotarł do mety z trzecim czasem. Darek Łysek, Jacek Czachor i Darek Rodewald rozkręcają się. Po 16. miejscu na prologu, pierwszy etap ukończyli o dwa oczka wyżej, na 14, pozycji.
Ciekawostka dnia
W swoich dziesięciu startach w Dakarze Martin Prokop miał wiele solidnych występów. Czech zawsze docierał do mety, a pięć razy kończył w czołowej dziesiątce. Był piąty w 2024 roku. Regularnie plasując się na szczycie rankingu prywatnych kierowców, jako szef zespołu wytrwale kontynuował swoją przygodę z prototypem o przydomku „Shrek”. Tym razem zainwestował w Forda Raptora T1+ z 2025 roku. „Jest bardziej zwinny i pozwala jechać szybciej, ale kluczowy będzie czynnik psychologiczny. Jestem gotowy jechać tak szybko, jak najlepsi kierowcy” – powiedział przed rajdem. Prokop był trzeci w niedzielę, co udało mu także na pierwszym etapie edycji 2021 i 2022.
Dramat dnia
Broniący zwycięstwa w kategorii samochodów Yazeed Al-Rajhi po szóstym miejscu na sobotnim prologu, w niedzielę przyjechał na metę z 20. czasem, ale doliczono mu 16 minut kary za ominięcie punktu kontrolnego i przekroczenie prędkości. Al-Rajhi zajmuje 38. miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 28′52″. Odrobienie takiej straty będzie trudne, ale nie niemożliwe. Trzy dni wcześniej, podczas badania kontrolnego zeszłoroczny zwycięzca powiedział: „W Dakarze nie ma potrzeby atakować od samego początku, trzeba przejść do ataku we właściwym momencie”. Ale dla Saudyjczyka oznacza to „teraz albo nigdy”.
Liczba dnia: 11
Zwycięstwo Xaviera de Soultrait na pierwszym etapie przypomina sytuację z Dakaru 2025, gdy Francuz był liderem przez trzy etapy. Były motocyklista zaczyna się do tego przyzwyczajać. Mało kto pamięta dziś, że „XdS” prowadził przez jeden dzień po 4. etapie edycji 2021, gdy ścigał się jako prywatny motocyklista. W 2024 utrzymywał się na czele przez 6 etapów (od 7 do 12). W zeszłym roku kierowca zespołu Loeb Fraymedia Motorsport utrzymywał prowadzenie do końca 3. etapu. Teraz De Soultrait jest na szczycie klasyfikacji generalnej Dakaru po raz 11. Jest to jego siódme etapowe zwycięstwo (dwa na motocyklu, a 5 w SSV).
Wypowiedź dnia
Marek Goczał (Energylandia Rally Team): „Założenie na dzisiaj było takie, żeby jechać pewnie, spokojnie, nie ryzykować i zobaczyć, gdzie w stawce jest nasze miejsce. Możecie sobie tylko wyobrazić moje zdziwienie, kiedy na mecie zobaczyłem, że mamy piąty czas (potem skorygowany na czwarty). Bez przebitych opon, bez żadnych przygód – z jednym naprawdę dużym skokiem, po którym przestał działać mikrofon w moim kasku. Jednak tam prowadził ślad, więc wszyscy musieli skoczyć. Nigdy wcześniej nie miałem takiej frajdy z jazdy, jak właśnie teraz, w Toyocie. Plan na jutro jest więc prosty – cieszyć się tą jazdą tak samo, jak dzisiaj.”
Dakar Classic
Po zwycięstwie Francesco Pece na prologu, znów na czele Dakar Classic znalazł się włoski kierowca. Tym razem najlepszy wynik uzyskał Marco Ernesto Leva. Co ciekawe, drugie miejsce wywalczył debiutujący w Dakar Classic Hindus, Shammie Baridwan. Na trzeciej pozycji znalazł się litewski kierowca Karolis Raisys. Niestety, do mety nie dotarli walczący o podium Tomasz Staniszewski i Stanisław Postawka, których pokonała awaria skrzyni biegów w Porsche 924. W grze nadal są pozostałe polskie załogi. Najwyżej sklasyfikowani na tym etapie zostali Tomasz Białkowski, Dariusz Baśkiewicz i Adam Grodzki, którzy zajęli 18. miejsce. Tuż za nimi, na 19. pozycji, znaleźli się Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński. Paweł Kośmiński i Bartek Balicki zajęli 21. lokatę.
informacja prasowa