Solidna jazda Kubicy
Wyścig 6 Hours of Spa-Francorchamps, druga runda Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA WEC 2026, zakończył się solidnym szóstym miejscem dla Ferrari 499P z numerem 83 zespołu AF Corse po znakomitej pogoni przez stawkę.
Po trudnej sobocie, podczas której samochód w malowaniu Giallo Modena wywalczył dopiero 13. pole startowe, załoga Ferrari 499P nr 83 rozpoczęła efektowny marsz w górę stawki już od pierwszego stintu. Fabryczny kierowca Ferrari, Phil Hanson, świetnie ruszył do wyścigu i bardzo szybko odrobił trzy pozycje.
W okolicach połowy dystansu zespół AF Corse zdecydował się na alternatywną strategię i przyspieszył moment zjazdu do alei serwisowej. Mimo mocnego tempa drugiego fabrycznego kierowcy Ferrari, Yifei Ye, rozwiązanie to nie przyniosło oczekiwanych efektów, między innymi z powodu neutralizacji wyścigu.
Samochód bezpieczeństwa pojawiał się na torze aż trzykrotnie, ponownie otwierając walkę o punkty. Robert Kubica, który przejął samochód na finałową część rywalizacji, dowiózł solidne szóste miejsce i zdobył osiem cennych punktów do klasyfikacji mistrzostw.
Teraz cała uwaga zespołu skupia się na 94. edycji 24 Hours of Le Mans, gdzie załoga Kubicy, Hansona i Ye będzie chciała obronić sukces po spektakularnym zwycięstwie odniesionym w 2025 roku.
– Dzisiaj zaliczyliśmy świetny comeback, który pozwolił nam awansować z 13. na szóste miejsce – powiedział menadżer zespołu, Gabriele Marazzi. – Trzej kierowcy oraz cały zespół wykonali znakomitą pracę, dzięki czemu zdobyliśmy bardzo ważne punkty do klasyfikacji mistrzostw. Oczywiście nie możemy się już doczekać powrotu do ścigania w Le Mans, gdzie damy z siebie wszystko, aby obronić ubiegłoroczny sukces.
– Właśnie zakończyliśmy drugi wyścig sezonu w Spa na szóstym miejscu. Myślę, że był to maksimum, jakie mogliśmy osiągnąć, biorąc pod uwagę miejsce startowe i przebieg wyścigu – przekazał Robert Kubica. – Oczywiście to nie jest pozycja, na której chcielibyśmy kończyć rywalizację, ale udało nam się maksymalnie wykorzystać okazje, błędy rywali, dobrze odrobić straty i przeprowadzić kilka wyprzedzeń w ostatnich godzinach wyścigu. Cieszę się z ośmiu zdobytych punktów, ale oczywiście musimy dalej pracować przed Le Mans, które jest najważniejszym wyścigiem naszego sezonu. Nie możemy się już doczekać startu tam.
– Startując z 13. miejsca i kończąc wyścig na szóstej pozycji, myślę, że wykonaliśmy dobrą robotę – mówił Phil Hanson. – To był klasyczny wyścig WEC – mnóstwo walki, incydentów i świetnego ścigania. Osobiście nie jestem jednak zadowolony z przebiegu drugiego stintu. Mocno wpływało na niego brudne powietrze samochodów jadących przede mną. Cały postęp, jaki zrobiłem na pierwszym okrążeniu, straciłem podczas drugiego przejazdu. Później próbowaliśmy różnych wariantów strategicznych i wyglądało na to, że wszystko działa. Jednak pozycja na torze ponownie mocno nam zaszkodziła w środkowej fazie wyścigu, podobnie jak moim kolegom z zespołu. Ostatecznie udało nam się wykorzystać chaos, który pojawił się w stawce, a wtedy strategia miała już mniejsze znaczenie. Mieliśmy więcej czystego powietrza i mogliśmy po prostu jechać swoim tempem. Szóste miejsce było dziś praktycznie najlepszym wynikiem, na jaki mogliśmy liczyć.
– Już przed weekendem wiedzieliśmy, że będzie bardzo trudno. Myślę jednak, że pojechaliśmy dobry wyścig i potrafiliśmy wykorzystać błędy naszych rywali. Szóste miejsce to zdecydowanie więcej, niż się spodziewaliśmy po starcie z końca stawki. Teraz skupiamy się już na Le Mans, gdzie naszym celem będzie obrona ubiegłorocznego zwycięstwa – podsumował Yifei Ye.
BMW przełamuje passę po sensacyjnej walce na Spa
„Ardeński rollercoaster” niezmiennie dostarcza ogromnych emocji i druga runda sezonu FIA World Endurance Championship 2026 nie była wyjątkiem. Zespół BMW M Team WRT – mający swoją bazę niedaleko Liège – rozpoczynał sześciogodzinny wyścig przed rekordową publicznością liczącą 101 606 kibiców. Załoga startowała jednak dopiero z dziesiątego i jedenastego pola w klasie Hypercar. Ostatecznie to odważna strategia i odrobina szczęścia okazały się kluczowe dla sukcesu ekipy.
W wyścigu, podczas którego aż czterokrotnie na tor wyjeżdżał samochód bezpieczeństwa, BMW zdecydowało się zaryzykować już podczas pierwszej serii pit stopów pod koniec inauguracyjnej godziny rywalizacji. Zespół zatankował krócej samochód #20 BMW M Hybrid V8, co pozwoliło René Rastowi objąć prowadzenie. Doświadczony Niemiec chwilę później ustanowił również nowe najszybsze okrążenie wyścigu, powiększając przewagę, zanim po jednej czwartej dystansu przekazał auto Sheldonowi van der Linde.
Jadąc w czystym powietrzu, reprezentant Republiki Południowej Afryki utrzymał świetne tempo i także imponował szybkością. Neutralizacja wyścigu na cztery godziny przed metą pozwoliła ekipie ponownie zsynchronizować strategię z rywalami, a jednocześnie – co najważniejsze – zachować pierwszą pozycję.
W końcówce Robin Frijns jeszcze bardziej zwiększył przewagę, podczas gdy ścigający go rywale zaciekle walczyli między sobą. Kevin Magnussen w siostrzanym BMW #15, które dzielił z lokalnym bohaterem Driesem Vanthoorem i Raffaele Marciello, popisał się natomiast defensywnym majstersztykiem w pojedynkach z Ferrari i Toyotą. Dzięki temu bawarska marka mogła świętować historyczne dubletowe zwycięstwo – pierwszą wygraną w klasyfikacji generalnej wyścigów długodystansowych, o statusie mistrzostw świata, od czasu triumfu w 24-godzinnym wyścigu Le Mans w 1999 roku.
O ile BMW #20 perfekcyjnie rozegrało wyścig pod względem strategicznym, rywalizacja załogi #15 była znacznie bardziej burzliwa. Samochód przetrwał dwa kontakty z Ferrari #51, a Magnussen już na początku wyścigu pokazał ogromną determinację, przebijając się z dziesiątej na piątą pozycję. W końcowej fazie Duńczyk skutecznie odpierał ataki grupy Hypercarów wyposażonych w świeższe opony Michelin, które nieustannie pojawiały się w jego lusterkach.
Po nieudanej próbie odebrania drugiego miejsca Antonio Fuoco musiał skupić się na obronie przed naciskającym Kamui Kobayashim. Ostatecznie kierowca Ferrari wraz z zespołowymi partnerami z AF Corse – Nicklasem Nielsenem i Miguelem Moliną – stanął na najniższym stopniu podium. Załoga Ferrari #50 miała jednak czego żałować, ponieważ problem z nakrętką koła podczas pit stopu pod koniec drugiej godziny kosztował ich około 20 sekund.
Kobayashi z Toyoty padł ofiarą znakomitego ataku Toma Gamble’a na sześć okrążeń przed metą. Brytyjczyk oraz jego rodak Harry Tincknell zapewnili tym samym Aston Martinowi Valkyrie najlepszy wynik w historii startów modelu w FIA WEC, kończąc wyścig na czwartym miejscu.
Odkupienie Garage 59 i triumf McLarena w LMGT3
McLaren #10 zespołu Garage 59, prowadzony przez Toma Fleminga, Marvina Kirchhöfera i Antaresa Au, zmazał rozczarowanie z Imoli dzięki znakomitemu zwycięstwu w klasie LMGT3 podczas dzisiejszego TotalEnergies 6 Hours of Spa-Francorchamps.
Dla McLarena GT3 Evo zgłoszonego przez Garage 59 był to dopiero drugi triumf w klasie LMGT3. Co ważne, sukces przyszedł zaledwie trzy tygodnie po dramatycznym wycofaniu się z wyścigu na Imoli tuż przed metą.
Wówczas Antares Au, Tom Fleming i Marvin Kirchhöfer byli zaledwie 35 minut od zwycięstwa, gdy awaria zmusiła ich do zatrzymania samochodu. Tym razem na Spa dominowała jednak czysta euforia, ponieważ trio przebiło się aż z 15. pola startowego w klasie LMGT3.
Kluczem do sukcesu były spokojne, ale jednocześnie mocne dwa pierwsze stinty w wykonaniu Au, fenomenalne tempo Fleminga w środkowej części wyścigu oraz pewna i kontrolowana jazda Kirchhöfera w końcówce.
Stało się tak mimo świadomości, że w ostatniej godzinie na prowadzeniu na torze znajdował się Alessio Rovera w Ferrari 296 GT3 Evo #21 zespołu AF Corse, które współdzielił z François Hériau i Simonem Mannem.
Załoga Ferrari otrzymała jednak pięciosekundową karę doliczoną po wyścigu za niebezpieczne wypuszczenie samochodu z alei serwisowej podczas ostatniego pit stopu. W efekcie spadli z pierwszego na czwarte miejsce w końcowej klasyfikacji, tracąc szansę na drugie z rzędu zwycięstwo na Spa.
Ostatni z czterech okresów neutralizacji sprawił, że Rovera nie był w stanie wypracować wystarczającej przewagi nad ścigającym go McLarenem, która pozwoliłaby zniwelować karę. Ostatecznie załoga McLarena triumfowała z przewagą 2,148 sekundy nad Aston Martinem Vantage #27 zespołu Heart of Racing, prowadzonego przez Iana Jamesa, Zacharie Robichona i Mattię Drudiego.
Podium uzupełniło Porsche 911 GT3 R Evo #92 zespołu Manthey, którym jechali Yasser Shahin, Riccardo Pera i Richard Lietz. Załoga musiała odrabiać straty po tym, jak Shahin w pierwszej godzinie wypadł w żwir po kontakcie z Cadillaciem #38. Pera popisał się fenomenalnym potrójnym stintem, dzięki czemu Lietz mógł w końcówce powalczyć o podium, które zostało ostatecznie potwierdzone po doliczeniu kary dla Ferrari.
Podsumowanie 6h of Spa w Motowizji oraz studio specjalne z udziałem Roberta Kubicy:
premiera:
14.05 godz. 17:05
powtórki:
15.05 godz. 01:05
15.05 godz. 09:05
16.05 godz. 07:20
16.05 godz. 19:10
17.05 godz. 03:20
18.05 godz. 17:30
19.05 godz. 01:30
19.05 godz. 09:30
22.05 godz. 21:20
25.05 godz. 13:20
26.05 godz. 06:20


