Sébastien Ogier – Narodziny Gwiazdy
Sebastien Ogier jeszcze parę tygodni temu świętował swój 9 tytuł mistrza świata. Dziś obchodzi 42 urodziny. Z tej okazji przypominamy, jak wyglądał debiut Francuza w aucie WRC podczas Rajdu Walii w 2008 roku. Zaledwie parę kilometrów wystarczyło, aby Seb dał się poznać jako jeden z największych talentów w rajdowej historii.
Od 206 do C4

Po kierowcy z Gap od zawsze spodziewano się wielkich rzeczy, ale nie już w 2008 rok. Ogier zaliczył piorunująco szybką wspinaczkę na szczyt rajdowej drabiny. Trzy lata wcześniej nie był nawet kierowcą rajdowym – pracował jako instruktor narciarski we francuskich Alpach.
Za kierownicę wsiadł dzięki programowi „Rallye Jeunes” stworzony przez francuską federację motorsportową i Peugeot. Ogier okazał się najszybszy ze wszystkich kierowców-amatorów biorących udział w naborze. W nagrodę dostał miejsce w małym 206 XS w Pucharze Peugeot w Mistrzostwach Francji.
Seb wygrał to trofeum już w swoim drugim sezonie – w 2007 roku. Nagrodą był kolejny fotel – tym razem w zespole FFSA (francuskiej federacji sportu samochodowego) w Junior WRC, za kierownicą Citroena C2 S1600.
Do tej pory Ogier miał doświadczenie tylko w Peugeot 206 XS, który był de facto drogowym samochodem, zmodyfikowanym do startu w rajdach. Przesiadka do wyczynowej rajdówki klasy S1600 mogłaby się okazać zbyt dużym przeskokiem dla wielu zawodników.

Ale nie dla Sebastiena. Znacznie przewyższył pokładane w nim nadzieje wygrywając swoje dwie pierwsze rundy JWRC – Rajd Meksyku i Rajd Jordanii. Później Francuz był najszybszy jeszcze w Rajdzie Niemiec. Pomimo wycofań na Sardynii i w Hiszpanii, drugie miejsce na Korsyce wystarczyło, aby zapewnił sobie mistrzowski tytuł.
Porównania do Sebastiena Loeba nasuwały się same – nie tylko przez zbieżność imion. Citroen postanowił więc poddać Ogiera kolejnej próbie. W nagrodę za fantastyczny sezon w „juniorach” Seb dostał kluczyki co Citroena C4 WRC na ostatnią rundę sezonu 2008 – Rajd Walii.
Brytyjskie Monte Carlo

Trasy w okolicach Swansea wcale nie były łaskawe dla debiutantów. Szczególnie w pierwszy weekend grudnia w 2008 roku. Temperatury spadł poniżej zera, dlatego błotniste drogi rajdu pokryły się… lodem i śniegiem.
Tylko szaleniec postawiłby swoje pieniądze, w takich warunkach, na debiutanta. Przed startem występ Ogiera w najwyższej klasie, wydawał się być zaledwie ciekawostką. Choć tytuł mistrza świata zapewnił sobie już wtedy Loeb, to w klasyfikacji producentów sprawa wciąż była otwarta. I na tej walce skupiała się uwaga publiczności.
Warunki były tak śliskie i zdradliwe, że organizatorzy zdecydowali się odwołać oes „Hafren” i znacznie skrócić dwie pozostałe piątkowe próby. Pierwszy dzień rajdu liczył więc zaledwie 57 kilometrów.
Każdy z nich był jednak niezwykle wymagający i bardzo szybko przekonali się o tym faworyci rajdu – Sebastien Loeb i Jari-Matti Latvala. Obydwaj niemiłosiernie ślizgali się na słynnej próbie „Sweet Lamb”. Załoga Citroena wykręciła dopiero ósmy czas, a dziewiąty był duet Forda.
Możecie więc wyobrazić sobie zdumienie kibiców i ekspertów, gdy najszybszy czas wykręcili… Ogier i Ingrassia. Francuzi wygrali swój pierwszy w życiu odcinek, przejeżdżany autem WRC. Tej sztuki nie udało im się powtórzyć na OS3, ale dzięki piątemu wynikowi na „Myherin” utrzymali sensacyjne prowadzenie po pierwszej pętli.
Wszystko dobre co się dobrze kończy

Najbardziej zszokowany tym przebiegiem zdarzeń był sam zainteresowany.
„Dla mnie to wielkie zaskoczenie, ponieważ myślałem, że bez doświadczenia jest to niemożliwe. Jednak dzięki pogodzie mam dobre warunki na drodze i widzę linię jazdy innych. Myślę, że to dzięki temu” – mówił zdumiony Ogier przed drugą pętlą.
Niestety dla zawodnika z Gap, już pierwszy oes piątkowego popołudnia pokazał, że utrzymanie pozycji będzie niezwykle trudne.
Tuż przed metą, podczas pokonywania ciasnego, prawego nawrotu Ogier zgasił silnik w swojej rajdówce. Stracił 4 sekundy i chociaż utrzymał prowadzenie w generalce, to wynosiło ono już tylko 0.3 sekundy.
Co ciekawe, zaraz za plecami Ogiera był wtedy… Mads Ostberg. Norweg, mający wtedy zaledwie 21 lat, dotrzymywał tempa Sebowi, korzystając z prywatnego Subaru S12B WRC. W Rajdzie Walii 2008 przez długi czas jechał w pierwszej piątce, ale odpadł z rywalizacji na ostatnim etapie.
Na najdłuższym pierwszego dnia, oesie „Myherin”, sytuacja z niebezpiecznej, zrobiła się zła. W C4 WRC Seba zacięła się skrzynia biegów. W efekcie Francuzi utknęli na chwilę poza drogą, stracili ponad 40 sekund i spadli na 9 miejsce w generalce.
Koniec snu

Choć sensacyjne zwycięstwo w debiucie było już poza zasięgiem Sebastiena, to tempo, które pokazał w piątek, pozwalało myśleć o wyższych pozycjach.
Sobota zaczynała się jednak w niezwykle wymagający sposób. Pierwszym przystankiem dnia, był bowiem najdłuższy w rajdzie, 30-kilometrowy odcinek „Resolfen”. Ogier niestety nie dał rady dojechać nawet do połowy tej próbie.
Już w okolicach drugiego kilometra, jego rajdówka opuściła drogę i wylądowała na dachu. Zarówno Sebastien jak i Julien wyszli z samochodu bez szwanku. Jednak Citroen C4 WRC, pomalowany w barwy francuskiej flagi, nie nadawał się do dalszej jazdy.
Debiutanci wrócili więc do rywalizacji dopiero 24 godziny później, korzystając z systemu Super Rally. Do końca niedzielnego etapu nie wygrali już żadnego odcinka, ale wykręcili szósty czas na OS18. Rajd zakończyli na 26 miejscu w generalce.
Rajdowy geniusz

Choć rajd padł łupem Loeba, a tytuł producentów Citroena, to na ustach wszystkich był właśnie sensacyjny debiut Sebastiena Ogiera. Francuz może i skończył rywalizację poza drogą, ale pokazał się w Walii, jako jeden z największych talentów w WRC.
Potwierdziła to historia. Pół roku później, podczas Rajdu Akropolu, pierwszy raz w karierze stanął na podium rundy mistrzostw świata. Dwa lata po debiucie, wygrał swoją pierwszą rundę w WRC – Rajd Portugalii. Pięć lat po opisywanych tu wydarzeniach był już rajdowym mistrzem świata.
Resztę tej historii znacie już pewnie dobrze. Dziewięć tytułów w trzech różnych zespołach, 67 wygranych rajdów i status jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) kierowców rajdowych w historii.
Pierwsze sygnały wspaniałej kariery Seba było widać już w tamten poranek 5 grudnia 2008 roku, pośród walijskiego błota.