Dodał: Michał Budziak Kategoria: Wyścigi Komentarze: 0

Raport półmetka sezonu regularnego w NASCAR Cup Series

Wyścig Gwiazd, w którym kierowcy nie walczą o punkty tradycyjnie wyznacza półmetek sezonu regularnego na najwyższym szczeblu NASCAR.. To dogodny moment, aby przyjrzeć się dokonaniom zawodników i ich zespołów w tegorocznej kampanii.

Dotychczasowych dwanaście wyścigów odbyło się na torach owalnych o różnych konfiguracjach, a także na dwóch obiektach drogowych. Została więc zebrana wystarczająca liczba danych, kierowcy mieli sporo czasu na zaprezentowanie swoich aktualnych możliwości, by móc ocenić komu „idzie” w tegorocznej rywalizacji, a komu niekoniecznie.

Nie sposób nie zacząć tego podsumowania od osoby lidera klasyfikacji generalnej, Tylera Reddicka. Kierowca 23XI Racing jedzie sezon życia, zdążył w tym roku wygrać już pięć wyścigów, w tym otwierającą kampanię Daytonę 500. Jako jedyny kierowca w stawce finiszował we wszystkich wyścigach w TOP15, co przekłada się na najlepszą od ponad 30 lat średnią pozycję na mecie po pierwszych 12 eliminacjach sezonu, wynoszącą dokładnie 5.67. Reddick potrafił wygrywać „przegrane wyścigi” jak chociażby w Atlancie czy Kansas, czym tylko umacnia swoją pozycję aktualnie najlepszego kierowcy w NASCAR. Wydaje się mało prawdopodobne, aby roztrwonił wypracowaną przewagę nad najbliższymi rywalami wynoszącą grubo ponad sto punktów, czyli tyle ile można maksymalnie zdobyć w dwóch wyścigach. Zatem powinien przystąpić do fazy „The Chase” z pozycji lidera. Czy można już teraz wróżyć mu mistrzostwo? Gdyby wciąż obowiązywały play-offy byłbym sceptyczny, w obecnej formie regulaminu sportowego napiszę, czemu nie?

Grupę pościgową za Tylerem Reddickiem tworzą kierowcy, których nie trzeba przedstawiać kibicom NASCAR: Denny Hamlin, Chase Elliott i Ryan Blaney. Reprezentanci trzech najmocniejszych zespołów ostatniej dekady, odpowiednio Joe Gibbs Racing, Hendrick Motorsports i Team Penske wygrywali już w tym roku przynajmniej po jednym wyścigu. Nazwisko kierowcy uzupełniającego topową piątkę klasyfikacji generalnej można uznać na niespodziankę. Chris Buescher nie schodzi poniżej pewnej granicy solidności, w jego tegorocznych rezultatach znajdziemy tylko jedno potknięcie w postaci finiszu w trzeciej dziesiątce, które miało miejsce na Circuit of The Americas. W tym miejscu warto zaznaczyć bardzo dobrą postawę całego zespołu RFK, gdyż zarówno Brad Keselowski,jak i Ryan Preece okupują pozycje w topowej 16 klasyfikacji generalnej dającej awans do fazy „The Chase”.

Dotychczasowy sezon regularny przyniósł nam aż dwa pierwsze zwycięstwa w Cup Series. Ty Gibbs triumfował w kwietniowym wyścigu w Bristolu, Carson Hocevar okazał się najlepszy w Talladedze dwa tygodnie później. Gibbs po rozczarowującym minionym sezonie ucisza krytyków tegoroczną jazdą, do kierowcy Toyoty #54 należy najlepsza w tym roku seria konsekwentnych finiszy w TOP 10 wynosząca siedem wyścigów (Od Austin do Kansas). Pod względem liczby finiszy w TOP 5 ustępuje tylko Tylerowi Reddickowi. Z kolei w przypadku Hocevara możemy mówić o przełomowym sezonie dzięki wspomnianemu pierwszemu zwycięstwu i ugruntowanej pozycji w czołówce klasyfikacji generalnej. Do tej pory nie ulegało wątpliwości, że 23-latek z Michigan ma po swojej stronie prędkość, brakowało tylko potwierdzenia w postaci regularnie zdobywanych solidnych wyników. Wygląda na to, że pożądana zmiana nadeszła w sezonie 2026. Do tego sposób w jaki świętował zwycięstwo w Talladedze zapisze się jako jeden z najciekawszych momentów tegorocznej rywalizacji, a być może ostatnich lat w NASCAR.

Tyle odnośnie pozytywnych zaskoczeń, teraz czas na drugą stronę skali. Kyle Larson choć zajmuje pewne miejsce w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej, to na powrót do Victory Lane czeka już okrągły rok. W tym czasie zdążył zostać mistrzem sezonu 2025, a obecna seria bez zwycięstwa jest najdłuższą w karierze Kalifornijczyka jako kierowcy Hendrick Motorsports. Oczywiście obowiązujący od tego sezonu regulamin sportowy wymaga od kierowców przede wszystkim regularności, ale od zawodnika takiego kalibru jak Larson oczekujemy efektownych występów okraszonych zwycięstwami.

Kyle Larson może mieć problem ze zwyciężaniem, natomiast Joey Logano może mieć poważny ból głowy związany z brakiem awansu do fazy „The Chase”. Przez lata reprezentant Team Penske dał się poznać jako zabójczo skuteczny w walce o mistrzostwo, ale by to udowodnić również w tym roku, najpierw będzie musiał awansować do etapu dającego możliwość tej walki. Na ten moment jego strata oscyluje w granicach 50 punktów do czego walnie przyczyniła się katastrofalna seria czterech wyścigów z rzędu na pozycji 30. bądź gorszej. Ostatni raz coś takiego przydarzyło się kierowcy z Connecticut na początku jego kariery w Cup Series w sezonie 2009!

Wśród dotychczasowych rozczarowań sezonu 2026 należy również wymienić zespół Trackhouse Racing. Gdyby faza „The Chase” miała zacząć się teraz, tylko jeden z trzech kierowców ekipy  awansowałby do tego etapu. Ale w przypadku Shane’a Van Gisbergena szanse na maksymalizację punktów przy okazji występów na torach drogowych są mocno ograniczone z tylko dwoma takimi wyścigami pozostałymi w harmonogramie tegorocznego sezonu. To zwiększa presję na dopiero 19. w klasyfikacji generalnej, nominalnie lidera ekipy Rossa Chastaina, a także debiutanta, ale z dużym potencjałem Connora Zilischa, który nie zdołał jeszcze ukończyć wyścigu w TOP 10.

To już piąty sezon obowiązywania auta siódmej generacji i seria wciąż zmaga się z wyścigami na torach krótkich i drogowych. W celu uatrakcyjnienia zawodów zwiększono moc silników o 80 KM, do 750. Na razie wpłynęło to nieznacznie na poprawę widowiska szczególnie na najkrótszym i najciaśniejszym torze w kalendarzu jakim jest Martinsville Speedway. Potrzebne będą kolejne zmiany z prawdopodobnie konsekwentnym zwiększaniem mocy i upraszczaniem elementów pojazdu decydujących o skali docisku.

Innymi „kulejącymi” wyścigami są te rozgrywane na superspeedway’ach, a szczególnie w Talladedze. Wiosenny wyścig w Alabamie niestety nie dał niezapomnianego widowiska. Mimo zmian w długości segmentów, które miały zapobiec oszczędzaniu paliwa przez kierowców w drugiej połowie rywalizacji, rzucał się w oczy fakt niewielkich przetasowań w stawce. Być może zlikwidowanie zasady, iż zwycięstwo daje automatyczny bilet do walki o mistrzostwo, ostudziło zapał kierowców w podejmowaniu ryzykownych manewrów na torze, niemniej istnieje problem z płynnym wyprzedzaniem w Talladedze, czy Daytonie. Najprawdopodobniej nie obędzie się bez zmian w aerodynamice pojazdów np. poprzez zmniejszenie wysokości tylnego spojlera, aktualnie wynoszącej 7 cali.

Wśród wydarzeń nie związanych stricte z postawą kierowców na torach w pierwszej połowie sezonu 2026 największym echem odbił się spór między Joe Gibb Racing i Chrisem Gabehartem. Zespół wytoczył proces sądowy swojemu byłemu wieloletniemu pracownikowi zarzucając mu wyprowadzenie pokaźnej liczby danych do nowego pracodawcy, ekipy Spire Motorsports. Data procesu została wyznaczona na początek przyszłego roku, ale z pewnością dyskusje na jej temat będą trwały w padoku podczas kolejnych rund tegorocznej rywalizacji.

Kolejne istotne wydarzenie miało miejsce 24 kwietnia. Ogłoszono wówczas zmiany na szczycie kierownictwa NASCAR. Jim France ustąpił z roli dyrektora generalnego organizacji. Na tym stanowisku zastąpił go dotychczasowy prezes NASCAR, Steve O’Donnell. Tym samym w blisko osiemdziesięcioletniej historii organizacji na jej czele nie będzie stał człowiek o nazwisku France.

Walka o punkty w NASCAR Cup Series zostanie wznowiona najdłuższym wyścigiem sezonu, Coca-Colą 600 w Charlotte. Po nim 13 kolejnych rund, które doprowadzą kierowców do fazy „The Chase”. Wśród ciekawie zapowiadających się eliminacji należy wymienić pierwszy w historii wyścig na torze drogowym wytyczonym w bazie marynarki wojennej w San Diego, a także powrót kierowców serii pucharowej na Chicagoland Speedway. To wszystko, z polskim komentarzem zobaczycie na antenie Motowizji.

Udostępnij!