Rajd Niemiec 2013 – Gdy Dani Sordo wygrał w końcu rundę WRC
W miniony weekend, podczas Rajdu Szwecji, Takamoto Katsuta znów zmarnował szansę na swoje pierwsze zwycięstwo w mistrzostwach świata. Po 94 startach w WRC, Japończyk wciąż nie zaznał smaku najwyższego stopnia podium. W historii rajdów jest tylko jeden kierowca, który na premierowe zwycięstwo w WRC czekał dłużej niż Taka – Dani Sordo. Oto historia tego, jak siedmioletnia odyseja Hiszpana dobiegła wreszcie końca.
Twierdza Citroena

Chociaż w 1871 roku region Nadrenia-Palatynat, w którym odbywała się runda WRC, dołączył do granic naszych sąsiadów, to rajdowo zaanektowali go Francuzi. Do 2013 roku Citroen wygrał każdą edycję Rajdu Niemiec w ramach Mistrzostw Świata.
W sierpniu 2013 roku pewnym wydawało się, że ta seria zostanie przerwana. Debiutujący w najwyższej klasie zespół Volkswagena, wygrał siedem z dziewięciu pierwszych rajdów tamtego sezonu. Sześć z nich poszło na konto Sebastiena Ogiera, którego w Polo R WRC powstrzymać był w stanie tylko Sebastien Loeb.
Dziewięciokrotnego Mistrza Świata brakowało jednak w Trewirze i niewiele kibiców Citroena upatrywało nadziei w postaci Daniego Sordo. Mało tego, wiara w Hiszpana słabła z rajdu na rajd.
Gdy w 2006 roku Dani wchodził do WRC, wydawał się największym talentem dekady. Jego pech polegał jednak na tym, że trafił do ekipy „szewronów”, u boku Sebastiena Loeba. Na tle Francuza, Sordo mógł grać najwyżej drugie skrzypce.
Czytaj też: Mistrzowie Junior WRC – Gdzie są teraz?
Choć w wywiadach Hiszpan zapewniał, że nie przeszkadza mu taki układ, to gdy dziennikarze odsuwali mikrofony i wyłączali kamery, widać było, że cień Seba jest dla Daniego dokuczliwy.
Więc gdy nadarzyła się okazja, aby z niego wyjść, Sordo długo się nie zastanawiał. W 2011 roku dołączył do zespołu Mini Coopera. Była to jednak decyzja nietrafiona, bo po zaledwie paru miesiącach startów Brytyjczycy skonfliktowali się z BMW, stracili budżet i odeszli z WRC.
Dani, niczym syn marnotrawny, zmuszony był wrócić na kolanach do Citroena, aby ocalić swoją karierę. Yves Matton przyjął Hiszpana z powrotem, ale oczekiwał od niego walki o mistrzostwo. Po dziewięciu rundach, Sordo nijak tych oczekiwań nie spełniał. Dwa miejsca na podium to było za mało. Citroen na tyle zwątpił w jego formę, że jeszcze przed Rajdem Niemiec ogłosił, iż w Australii Hiszpana zastąpi Kris Meeke.
W Dolinie Mozelli Dani Sordo nie walczył więc o swoje pierwsze zwycięstwo, tylko o przetrwanie w świecie WRC.
Zaczyna się od trzęsienia ziemi

Volkswagen w zdominowanym przez siebie sezonie, po raz pierwszy przyjeżdżał na swój domowy rajd. Szef zespołu, Jost Capito pochodził z Nadrenii-Palatynatu, a Sebastien Ogier mieszkał w okolicy. Niemiecki zespół nie mógł więc narzekać na brak motywacji. Podczas ceremonii startu w Kolonii, byli zdeterminowani i pewni siebie.
I faktycznie, w czwartek wszystko poszło według planu. Sebastien Ogier wygrał dwa pierwsze odcinki rajdu i od razu zameldował się na blisko 6-sekundowym prowadzeniu. Mniej cierpliwi kibice podjęli wtedy decyzję, aby nie zarywać piątkowego poranka w pracy i nie śledzić relacji z kolejnych trzech odcinków.
Popełnili tym samym gigantyczny błąd. Ponieważ pewny swego Ogier, na trzecim odcinku specjalnym przestrzelił hamowanie i uderzył w małą skarpę, demolując swoje przednie zawieszenie. Lider mistrzostw czołgał się uszkodzonym Polo jeszcze przez półtorej odcinka. Jednak gdy na OS4 wahacz kompletnie się rozsypał, był zmuszony porzucić rajdówkę pośród krzaków winnicy.
„Wszyscy zastanawiali się kto będzie w stanie pokonać Seba, a tymczasem on pokonał siebie samego” – żartował Jost Capito.
Bez Ogiera droga do zwycięstwa dla reszty stawki stanęła otworem. Najbardziej na błędzie kolegi z zespołu skorzystał Jari-Matti Latvala, który znalazł się na prowadzeniu. Fina wściekle gonił jednak Thierry Neuville i po zakończeniu pierwszej piątkowej pętli, młody Belg miał do lidera tylko 2.4 sekundy straty.

Po południu nadeszła riposta Latvali, który wygrał dwa z trzech odcinków drugiej pętli i odskoczył od zawodnika M-Sportu na nieco ponad 7 sekund. Na trzecim miejscu, nieco w cieniu tej dwójki, jechał Sordo.
Odsunięcie od zespołu w Australii ewidentnie podziałało motywująco na Hiszpana, który na niemieckim asfalcie pokazywał najlepsze tempo od początku sezonu. Aczkolwiek nie pozwalało ono na walkę z dwoma najlepszymi duetami, do których Sordo i Del Barrio tracili po piątku już prawie 26 sekund.
…potem napięcie rośnie

Dla każdego z pierwszej trójki zwycięstwo w Niemczech byłoby kamieniem milowym. Latvala walczył o swoją pierwszą wygraną na asfalcie. Sordo i Neuville – o pierwszą w całej ich karierze w WRC.
Dlatego nic dziwnego, że w sobotę na podium generalki zaczęło robić się ciasno. Dani podkręcił swoje tempo i zredukował stratę do Thierry’ego do zaledwie 9 sekund. Jednocześnie rytm z piątkowego popołudnia utrzymywał Jari-Matti, który zwiększył swoje prowadzenie do 14.8 sekundy.
Na półmetku rywalizacji wydawać by się mogło, że to właśnie Fin miał już jedną rękę na pucharze. Jednak Ci, którzy znali kaprysy asfaltów w Dolinie Mozelli, wiedzieli, że przed Latvalą jeszcze bardzo daleka droga.
Tym bardziej, że na drugiej sobotniej pętli pojawił się deszcz. W tych warunkach wszyscy obawiali się legendarnego oesu „Arena Panzerplatte”. Jednak to nie drogi poligonu Baumholder miał być punktem zwrotnym tego rajdu, a niepozorna próba „Stein & Wein”
Na pokrytym błotem, ciasnym lewym zakręcie, tył rajdówki uciekł Latvali i odbił się od leżącej na poboczu kłody, skrzywiając prawe tylne zawieszenie.
Volkswagen wprowadził system skrętnej tylnej osi w 2018 roku, ale pięć lat wcześniej, podczas Rajdu Niemiec, nieintencjonalnie sprawdził go Jari-Matti. Testy okazały się jednak nieudane, bo po paru kilometrach walki z uciekającym tyłem auta, Latvala kompletnie stracił panowanie nad samochodem i uderzył w drzewo, kończąc swój udział w zawodach.
Czytaj też: Jak zmierzyć się z legendą? Rajd Safari
Liderem rajdu został więc Thierry Neuville, ale tylko wirtualnie. Belg, w dokładnie tym samym zakręcie, powtórzył wyczyn swojego fińskiego rywala i uderzył tyłem auta o tę samą kłodę. Zawodnik M-Sportu miał jednak szczęście, że uszkodził tylko wydech i choć stracił szansę na prowadzenie w rajdzie, to wciąż mógł kontynuować jazdę.
Niespodziewany fotel lidera przypadł więc Daniemu Sordo. Aczkolwiek po sobotnich odcinkach Hiszpan miał tylko 0.8 sekundy przewagi nad Thierry’m Neuvillem.
Ziemia obiecana

Niedziela zaserwowała nam więc fantastyczny spektakl. Dwóch zawodników walczących o swoje pierwsze zwycięstwo w WRC, a między nimi tylko 0.8 sekundy różnicy i dwa przejazdy oesu „Dhrontal”.
Już przy pierwszej wizycie na tej próbie, Sordo i Neuville walczyli na dziesiąte części sekundy, przez całe 25 kilometrów. Górą, o 2.2 sekundy, był finalnie Dani. Jednak w kontekście drugiego przejazdu, trzysekundowa przewaga nie dawała mu żadnej gwarancji zwycięstwa.
Około godziny 12:00 Thierry zjawił się więc na starcie „Dhrontal 2” z zamiarem wzięcia rewanżu. Jak zamierzał, tak robił – w połowie odcinka był 1.6 sekundy szybszy od Sordo. Napięcie sięgało zenitu. W tak bliskiej walce o pierwszy triumf komuś musiały puścić nerwy.
I to właśnie Neuville nie wytrzymał ciśnienia. W szybkim lewym zakręcie tył Fiesty WRC Belga wyprzedził jej przód i rajdówka zanurkowała pomiędzy krzaki winogron. Zanim się z niej wynurzyła, zdążyła minąć prawie minuta.
Być może lata obserwowania pewnych zwycięstw Sebastiena Loeba nie poszły na marne, ponieważ Dani Sordo utrzymał chłodną głowę. Parę minut po błędzie Neuvilla, Sordo przefrunął przez linię mety, sięgając po zwycięstwo, które (jak się wydawało) nigdy nie miało nadejść.
Po wyjściu z rajdówki w jego ramiona od razu wpadł ojciec – Daniel Sordo Senior. Po stu sześciu wyjazdach na rajdy syna w WRC, sto siódmy okazał się tym, w którym zobaczył swojego syna na najwyższym stopniu podium.
Lepiej późno niż wcale.
Podziw wyrażali nie tylko członkowie ekipy Citroena, ale także rywale.
„Bardzo cieszę się z jego powodu. Mam nadzieję, że ja nie będę musiał tak długo czekać” – mówił Thierry Neuville.
Faktycznie, nie musiał. Belg sięgnął po swój pierwszy triumf niemal równo rok później, także w Rajdzie Niemiec i w nie mniej dramatycznych okolicznościach. Ale o tym opowiem Wam innym razem.
Kiedy Taka?

Japończyk nie pobił jeszcze frustrującego rekordu Daniego Sordo, ale jest niego coraz bliżej. Rajd Szwecji 94 występem Takamoto Katsuty, a w statystyce zwycięstw kierowcy Toyoty wciąż widnieje „0”.
Przypadek Sordo pokazuje jednak, że nie ma gotowego przepisu na przełamanie się. W każdym rajdzie musisz liczyć, że to ty, wolą rajdowych bogów, znajdziesz się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie.
Zresztą, gdy Dani i „Taka” spotkają się podczas jednej z tegorocznych rund, Hiszpan sam będzie mógł to Japończykowi przekazać.