Pięć powodów by oglądać 24h Nürburgring
W najbliższy weekend na antenie Motowizji zabierzemy Was na najdłuższy tor wyścigowy świata – Nürburgring. Gdybyście mieli wątpliwości czy warto spędzić sobotę i niedzielę z nami, to prezentujemy kilka powodów, dla których to będzie najważniejsze motorsportowe wydarzenie weekendu.
- Latający Holender, to Max Verstappen!
Co prawda jego „torsu gladiatora”, raczej, nie ujrzymy, to jednak zobaczymy czterokrotnego mistrza świata Formuły 1 w akcji. Nie ma co ukrywać – Max Verstappen jest największym magnesem tegorocznej edycji i to wokół załogi Mercedesa GT3 z numerem 3 jest największe zainteresowanie. Już pierwsze przejazdy „Franza Hermana”, jak widniał na liście „Niemiec”, próbując – nieudolnie – ukryć swoją tożsamość, sprawiło, że 3/4 wyścigowego świata zaczęła się tym interesować. Przez kilka dni internet żył spekulacjami dotyczącymi rekordu toru jaki miał wykręcić Verstappen – czy aby na pewno to zrobił, czy jechał samochodem we właściwej specyfikacji, a także jaki łomot może spuścić weteranom „Zielonego Piekła”.

W końcu nadeszła pora by Max sprawdził się na tle konkurencji i – trzeba przyznać – jak na kogoś, kto wcześniej ścigał się tutaj jedynie w symulatorach, to radził sobie fenomenalnie, z marszu zyskując status jednego z faworytów, gdyby chciał wystartować na Nürburgringu w wyścigu dwudziestoczterogodzinnym. Na dodatek od samego początku widać, że jemu zależy nie tyle na samym starcie, ale na walce o wygraną.
Do pomocy Verstappen zaangażował Mercedesa, który wręcz z pocałowaniem ręki postanowił pomóc. Jego zespół ma status ekipy fabrycznej, co zarazem uprawniało go do skorzystania z bardzo szerokiej puli kierowców reprezentujących „srebrne strzały”. Załogę z Holendrem tworzy absolutny crème de la crème Mercedesa – Lucas Auer, Jules Gounon oraz Dani Juncadella. Sama ta trójka byłaby wymieniana jako grono do wygranej, a dodając do tego nieobliczalnego, piekielnie szybkiego Verstappena mamy mieszankę, której obawia się każdy zespół.

- Bić mistrza (F1)!
W sumie w klasach dla samochodów GT3 – SP9 oraz AT1 dla ekip korzystających z „alternatywnych” paliw – mamy aż 43 zgłoszenia! Oczywiście, wiele z tych załóg to tak zwani „gentleman driverzy”, ale czołowe marki nie mogą odpuścić jednego z trzech wielkich europejskich wyścigów dwudziestoczterogodzinnych (obok Le Mans i Spa). Wygranej broni zespół ROWE RACING, od lat stowarzyszony z BMW. Z ubiegłorocznego zwycięskiego składu utrzymano Raffaele Marciello, Kelvina van der Linde i najczęściej pozdrawianego środkowym palcem w ostatnich latach kierowcę wyścigowego Augusto Farfusa. Dołącza do nich inny kierowca fabryczny BMW Jordan Pepper.
BMW zgarnęło prestiżowe zwycięstwo, ale w kontrowersyjnych okolicznościach, po karze dla Manthey Racing i załogi ich Porsche za doprowadzenie do kolizji eliminującej jedno z wolniejszych aut. Na trzydziestolecie istnienia zespołu, Manthey przygotowało nie tylko specjalną wersję kultowego oklejenia „Grello”, ale także niezwykle mocny skład. Ayhancan Güven i Thomas Preining będą zmieniali się w Porsche 911 GT3 o numerze 911 z kierowcą, który na Nordschleife wyczynia cuda – Kevinem Estre. Francuz odpowiedzialny jest za najbardziej szalone wyprzedzania i dublowania w każdej edycji 24h Nürburgring, ale także za ubiegłoroczną kolizję, która zniszczyła plany Manthey na kolejną wygraną.
Fabrycznych kierowców na Nordschleife wysłano także z Aston Martina, Ferrari, Forda i Lamborghini. Co prawda Audi już kompletnie zamknęło się na wsparcie innych wyścigów niż Formuły 1, ale ekipa Scherer Sport PHX może zapewnić kolejny sukces marce z czterema pierścieniami w logo.
Samochody GT3 stanowią trzon rywalizacji, ale w 24h Nürburgring ściga się zdecydowanie więcej – mniej lub bardziej typowych – wyścigówek.
- Bohaterzy ludowi
Na liście zgłoszeń mamy w sumie 161 załóg rywalizujących w 23 (!!!) klasach. Mamy GT3, pucharowe Porsche, auta TCR, GT4, ale mamy także… Dacię Logan!
Ekipa Ollis Garage Racing przejęła pałeczkę (lub prędzej lisią kitę montowaną na antence) od Opla Manty z 1988 roku, a która po raz pierwszy pojawiła się na starcie dwudziestoczterogodzinnego klasyka w 1994 roku, zaliczając ponad sto tysięcy kilometrów na Nordschleife. Poważne wypadki, a nawet pożar w garażu zespołu, nie stał na przeszkodzie w kontynuowaniu historii, ale ząb czasu dopadł Mantę, która od 2024 roku ściga się z klasykami.
Dacia Logan naturalnie przejęła status głównego ulubieńca kibiców – samochód kompletnie niepasujący do reszty, zdecydowanie wolniejszy od 99% rywali, na dodatek to Dacia. Wyścigowa Dacia!

Może i jest ona bardzo szybka w sercach kibiców, ale jednak w ostatnich latach przysporzyła wielu bólów głowy nie tylko jej właścicieli, ale i rywali. Na tak wąskim i niebezpiecznym torze, dublowanie Dacii to czasem niemożliwa do wykonania. Nie bez powodów Ollis Garage korzysta już z kolejnego nadwozia…
Zapowiadało się, że Dacia Logan będzie miała rywala, który sprawi, że walka w jej klasie będzie legendarna. Ekipa Rauh Racing chciała wystawić Renault Twingo pierwszej generacji. Miejski samochodzik pasuje do takiego wyścigu, jak wół do karety, ale sama wizja supersamochodów dublujących Twingo zachwyciła miłośników motorsportu oraz motoryzacji, zwłaszcza, że zespół bardzo otwarcie opisywał projekt i wykorzystywał siłę memów do zdobywania zasięgów. Ostatecznie brak porozumienia z organizatorami wyścigu sprawił, że nie ma Renault Twingo w stawce.
W świecie, gdzie dominuje homogenizacja motorsportu i każda czołowa seria wyścigowa korzysta z twardego zakresu regulacji, dopuszczając jedynie samochody pasujące do wybranych kategorii, 24h Nürburgring ma nieprawdopodobnie wręcz otwarte przepisy. Od lat wykorzystują to Japończycy z Toyoty i Subaru, a także Koreańczycy od Hyundaia, używając tego wyścigu jako jeden wielki poligon doświadczalny.
Najbardziej radykalnym projektem tegorocznej edycji miało HWA EVO.R. Dawny czołowy zespół wyścigowy Mercedesa uznał, że zbuduje współczesną wersję 190E, co spotkało się z tak dużym zainteresowaniem, że program rozszerzono z dwóch do trzech samochodów. Prezentują się fantastycznie, ale w klasie SP-X pojawił im się niezwykle groźny, potężny wręcz, rywal.

1 kwietnia 2025 roku BMW postanowiło sobie zażartować pokazując koncepcję M3 Touring GT3, sportowego kombi inspirowanego wyścigowym M4 GT3 obecnym na torach całego świata. Reakcje w internecie były tak pozytywne, że w Monachium postanowiono się zabawić. Zbudowano wyścigowe M3 Touring na poważnie. Nie dość, że wsadzą tam czterech kierowców fabrycznych, to na dodatek podeszli do budowy naprawdę poważnie, przez co mamy de facto M4 GT3 w większym kostiumie. W testowych startach w serii NLS tempo tego wozu było całkiem konkurencyjne… Wyścigu raczej nie wygrają, ale serca kibiców – już tak.

Z bardziej standardowych pojazdów trzeba wymienić dwie załogi w niejako klasycznych już BMW Z4 GT3, które zdecydowanie były najbardziej wyjątkowymi samochodami tej kategorii od Bawarczyków. Sporo internautów będzie także ciekawił start ich ulubieńców w pucharowym Porsche. Kolejny rok z rzędu zgraną załogę tworzy dwójka simracerów Jimmy Broadbent i Steve Alvarez Brown, największy ambasador Nordschleife na YouTube Misha Charoudin oraz pomagający im, zdecydowanie bardziej, doświadczony kierowca wyścigowy Manuel Metzger, zwycięzca tego wyścigu w generalce w 2016 roku.

- Najbardziej szalony wyścig na najbardziej szalonym torze
161 samochodów (pewno kilka się wykruszy wcześniej przez awarie i wypadki) na torze o długości ponad 25 kilometrów, nawet jeżeli jest gigantyczny rozstrzał osiągów między najszybszymi GT3 i najwolniejszą, skromną Dacią, może nie wydawać się wielkim problemem, ale nie na torze, gdzie jest masa ślepych zakrętów, miejsce na błąd jest w zaledwie kilku, a w pozostałych fragmentach czekają metalowe barierki tuż przy asfalcie.
Chyba każdy przynajmniej raz próbował przejechać Północną Pętlę w grze lub symulatorze. To nie jest wyzwanie z gatunku prostych wirtualnie, a co dopiero w warunkach wyścigowych, gdy z lewej/z prawej jest tuman samochodów albo chcących cię wyprzedzić, albo które ty chcesz jak najszybciej ominąć.
Dodajmy do tego jazdę w nocy, gdzie oświetlenie (i to znikome) jest jedynie na pętli Grand Prix, większość czasu spędza się między wysokimi drzewami, a jeszcze dochodzi regularnie nieprzewidywalna, górska pogoda, to kończymy z wyścigiem, gdzie – naprawdę – samo dojechanie do mety w jednym kawałku jest sukcesem.
Niedawno przekonaliśmy się o tym w sposób dobitny i bolesny. Podczas jednego z dwóch kwietniowych wyścigów „kwalifikacyjnych” doszło do ogromnego karambolu na mokrej (od oleju lub innych płynów) nawierzchni. Wiele samochodów ucierpiało, ale to było nic w porównaniu do Juhy Miettinena. Sześćdziesięciosześcioletni weteran rywalizacji na Nordschleife zmarł na skutek doznanych obrażeń.
Motorsport jest śmiertelnie niebezpieczny. Mimo wszelkich starać władz Nürburgringu, który z roku na rok podnosi bezpieczeństwo obiektu, pewnych sytuacji nie da się przewidzieć czy im zapobiec. Wypadków śmiertelnych na Nordschleife w XXI wieku było niewiele, ale wciąż do nich dochodziło. Nie bez powodu po dziś dzień mówimy o „Zielonym Piekle”. Obyśmy nie musieli o tym sobie przypominać w najbliższy weekend.
- Aura pełna cudów i dziwów
W górach, jak to w górach, pogoda jest nieprzewidywalna, a co dopiero na tak ogromnym obszarze. Jeżeli pada, to nie na całym torze. W jednym sektorze może być ulewa, a w innym przygrzewać słońce na prawie bezchmurnym niebie. I weź tu podejmij decyzję jakie opony założyć…
Dużo poważniejszym problemem jest jednak mgła, bo ona – jeżeli jest wystarczająco gęsta – potrafi przerwać rywalizację na długie godziny. W 2024 roku sytuacja była tak krytyczna, że kierowcy na torze spędzili mniej jak dziesięć godzin z zaplanowanych dwudziestu czterech.

Kiedy ścigano się na koniec maja w 2016 roku, to wtedy w górach Eifel przez trzy godziny padał… śnieg! W tym roku aż tak radykalnie z pogodą być nie powinno, ale prognozy sugerują spadek temperatury w okolice czy wręcz poniżej zera w nocy.
Co się wydarzy na Nordschleife? Czy Max Verstappen pokaże, że jest z innej planety? A może jego bardziej doświadczeni w tego typu rywalizacji rywale sprowadzą go (a raczej jego najwierniejszych kibiców) na ziemię? Jak zaskoczy nas pogoda. O tym przekonacie się na żywo na antenie Motowizji! Więcej informacji na temat naszych transmisji znajdziecie TUTAJ.