Odcinek Specjalnie Wybrany – Rajd Estonii 2026
Czas zapiąć pasy bezpieczeństwa, przełączyć telefony w tryb samolotowy i przygotować się do startu! Przed nami Rajd Estonii – runda WRC, której trudno nie lubić. Mało który rajd oferuje bowiem równie spektakularne odcinki, jak te, które znajdziemy w okolicach Tartu. Czas opowiedzieć Wam o najciekawszym z nich.
Historia samego Rajdu Estonii sięga 2009 roku. Warto jednak pamiętać, że ściganie się na szutrze w tym regionie ma znacznie starszą tradycję. Dlatego dziewiąta runda tegorocznych mistrzostw dysponuje bogatą gamą kultowych odcinków. Dziś opowiem Wam o:
OS17/18 – Kääriku

Najbardziej w tym odcinku podoba mi się to, że jest niczym lekcje matematyki w szkole. Na początku wydaje się być prosty i przyjemny. Gdy jednak robi się piekielnie trudny i wymagający, jest już za późno żeby się wycofać.
„Kääriku” zaczyna się na szerokiej drodze. Pierwsze kilometry to głównie łagodne, „płynące” zakręty. Do piątego kilometra, załogi mogą jechać właściwie z gazem w podłodze. Szczególnie w autach Rally1, których tylne skrzydła będą wciskać samochód w drogę.
Aczkolwiek od ósmego kilometra, oes pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Trasa skręca ostro w prawo. Droga robi się o połowę węższa, prowadzi przez zagajniki i zacienione miejsca. W dodatku gleba jest tu bardziej miękka, więc pojawia się więcej kolein.
Zawodnicy złapią oddech na krótkim asfaltowym łączniku, który zaprowadzi ich z powrotem na szerokie łuki drogi 23136. Zjadą z niej jednak już po paruset metrach na najbardziej ekscytującą sekcję odcinka.
Bo choć samo „Kääriku” pojawiło się w harmonogramie dopiero w zeszłym sezonie, to ta 3-kilometrowa partia jest prawdziwym estońskim klasykiem. Nietrudno zrozumieć dlaczego.
To sekwencja zaciskających się zakrętów między drzewami, bez nawet krótkiej prostej na złapanie oddechu. Kibice podziwiają tu rajdówki, jadące pełnym bokiem, od ponad 20 lat.
Nowa jest za to finałowa sekcja odcinka, która pojawiła się dopiero w zeszłym sezonie. Rajd Estonii kończy się nietypowo – na asfalcie. Finałowe metry prowadzą bowiem przez kompleks sportowy, na którym trenują estońscy olimpijczycy.
Droga wciąż jest jednak wąska, więc załogi nie mogą sobie pozwolić na marzenia o złotych medalach, póki nie przekroczą linii mety.
Powrót do przeszłości

Pęknięcia w asfalcie „Kääriku” wciąż przypominają o zeszłorocznym triumfie Olivera Solberga. Rok temu widok centrum sportowego oznaczał dla Szweda jego największe dokonanie w dotychczasowej karierze.
Aczkolwiek miesiąc miodowy z Toyotą dobiega końca. W obecnym sezonie, spośród ośmiu rund, Solberg tylko w trzech dojechał do mety bez korzystania z Super Rally. Ekscytacja po zwycięstwach w Estonii i Monte Carlo jest obecnie odległym wspomnieniem.
Jeśli Szwed ma się w tym sezonie odbudować – Estonia wydaje się do tego idealnym miejscem. Oliver ma tutaj znacznie większe doświadczenie niż jego rywale. To dlatego, że w rajdowych mistrzostwach Estonii rywalizować mogą także młodzi kierowcy, bez prawa jazdy.
Swoje pierwsze zwycięstwa Solberg zdobywał więc właśnie na nadbałtyckich szutrach. Doświadczenie na tych trasach było widać właśnie przed rokiem. Wygrana Szweda była imponująca nie tylko ze względu na jego tempo – Oliver jest wszędzie szybki, do tego się już przyzwyczailiśmy. Dużo większe wrażenie zrobiły dojrzałość i spokój, które Solberg prezentował przez cały weekend. Od objęcia prowadzenia, do samej mety było widać po jego zachowaniu, że nie wypuści pucharu z rąk.
Wtedy wydawało się nam, że syn Mistrz Świata dojrzał wreszcie do auta Rally1. Po ośmiu rajdach obecnego sezonu, ta kwestia wydaje się… cóż, bardziej skomplikowana. Dlatego Rajd Estonii będzie dla Olivera papierkiem lakmusowym.
Jeśli odbuduje formę – ma jeszcze okazję zawalczyć o coś w tym sezonie. Jeśli znowu będzie zwiedzał okoliczne krzaki, szefostwu Toyoty może zabraknąć cierpliwości.
Jaki to będzie powrót do kompleksu sportowego „Kääriku”? Przekonamy się w tę niedzielę.
Kiedy i gdzie obejrzeć oes „Kääriku”?

Oes „Kaariku” będzie w tym roku 17. i 18. odcinkiem specjalnym Rajdu Estonii. Jego pierwszy przejazd ruszy o 10:05 (polskiego czasu), a drugi o 12:15, w niedzielę 19 lipca.
Transmisję ze wszystkich przejazdów – i wszystkich innych odcinków Rajdu Estonii – zobaczycie na żywo na antenie Motowizji. Towarzyszyć Wam będzie stałe grono komentatorów i ekspertów. Do usłyszenia!