Dodał: Juliusz Winiarek Kategoria: Rajdy Komentarze: 0

Odcinek Specjalnie Wybrany – Rajd Chile 2025

Czas na drugą połowę południowo-amerykańskiego maratonu w WRC. Rajd Chile zaoferuje nam w ten weekend ponad 300 kilometrów ścigania, na które złoży się 16 odcinków specjalnych. Którego z nich nie możecie przegapić?

Chile po raz czwarty w swojej historii ugości rundę WRC. Jakkolwiek by to nie brzmiało, rajd w Concepcion, jest w tym momencie najstarszą południowo-amerykańską imprezą, wciąż będącą rundą Mistrzostw Świata. Mimo to, nie wytworzyła sobie jeszcze tak legendarnych oesów, jak na przykład argentyński „El Condor”.

To nie oznacza oczywiście, że odcinki w Chile są nudne. Wręcz przeciwnie. Wysoka liczba wycofań najlepiej świadczy o tym, jak trudne są to zawody. W mojej opinii najtrudniejszą i najciekawszą przeszkodą w ten weekend będzie:

OS9/12 – Maria Las Cruces

fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Właśnie temu oesowi najbliżej do klasyka Rajdu Chile. Jego trasy były używane jeszcze przed pierwszą edycją imprezy WRC. Po raz pierwszy zostały użyte w 2017 roku, podczas Rajdu Concepcion w Mistrzostwach Chile. W tym roku, będzie to najdłuższy oes w ciągu całego weekendu.

„Maria Las Cruces” to prawie 30 kilometrów, niezwykle wymagającej serii płynnych zakrętów, przedzielanej partiami ciasnych nawrotów. Odcinek, na pierwszy rzut oka, wcale nie wygląda na wymagający – jest jedynym z najszerszych w całym rajdzie. Jednak, jak przekonało się już wiele załóg, jest to tylko złudzenie.

Już chwilę po starcie zawodnicy będą mieli do pokonania dwa nawroty, po których trafią na długą prostą. Cała początkowa część odcinka będzie wyglądać podobnie. Droga jest na tyle szybka by pozwolić kierowcy złapać rytm, ale jednocześnie nie można jej przejechać z gazem w podłodze.

Ten oes przypomni starszym kibicom Rajd Nowej Zelandii, albo Rajd Walii. Trasa biegnie głównie pomiędzy drzewami, a zakręty są pochylone w kierunku wewnętrznej, długie i czasem zacieśniające się.

Próba robi się dużo szybsza w okolicy czwartego kilometra, gdy zawodnicy wyjeżdżają z zalesionego terenu. Jednocześnie droga staje się też wyraźnie węższa, więc podkręcenie tempa łączy się z większym ryzykiem.

Trzy kilometry później rajdówki skręcą w prawo na skrzyżowaniu i znajdą się w dużo wolniejszej sekcji, najeżonej nawrotami. To jednak tyko preludium przed najtrudniejszą częścią odcinka, czyli serią szybkich zakrętów przez szczyty w okolicach 10 kilometra.

Każdy z tych łuków może wydawać się możliwy do pokonania z gazem w podłodze. Jednak zakręty szybko się zacieśniają, więc każdy kto sporóbuje przejechać je „bez odjęcia”, będzie mógł pakować się już do domu.

W połowie oesu załogi dojadą do bardzo szybkiej sekcji, z zaledwie paroma ostrzejszymi zakrętami. Po skrzyżowaniu na 20 kilometrze droga znów zrobi się szersza i bardziej płynna. Szczególnie podchwytliwa będzie jeszcze końcówka, w której rajdówki będą zjeżdżać z górki w zacieśniające się zakręty.

Pamiętny Rajd Chile 2019

fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Żadne przejazdy „Maria las Cruces” nie dostarczyły tyle skrajnych emocji, co te z 2019 roku – pierwsze, na których obserwowaliśmy auta WRC.

Jako pierwsi o zdradliwej naturze tego odcinka przekonali się Thierry Neuville i Nicolas Gilsoul. Mistrz Świata był pewien, że łuk w okolicy 10 kilometra da się pokonać z gazem w podłodze. Gdy zobaczył szybko zbliżającą się krawędź drogi, zrozumiał, że popełnił błąd. Było już jednak za późno.

Hyundai i20 WRC Belgów uderzył w skarpę, a oni zaliczyli prawdopodobnie najgroźniejszy wypadek w historii swoich startów. Mimo spektakularnego dachowania, załoga wyszła z wypadku bez szwanku, ale oczywiście do rywalizacji już nie powróciła.

Rolkę na poprzednim odcinku zaliczyli za to Kris Meeke i Sebastian Marshall. Brytyjczycy dachowali jednak z dużo mniejszym impetem i jakimś cudem byli w stanie kontynuować jazdę. Stan ich Yarisa WRC był daleki od idealnego – brakowało przedniej szyby.

Mimo to, z wiatrem we włosach, Meeke i Marshall ruszyli do ataku. Załoga Toyoty najbardziej zaskoczyła tempem samych siebie, bo mimo uszkodzeń rajdówki ukończyli ten oes na czwartej pozycji, tracąc tylko 3.7 sekundy do zwycięzców.

Oba przejazdy „Maria las Cruces” padły łupem Sebastiena Loeba i Daniela Eleny – jeżdżących wtedy w barwach Hyundaia. W samym Rajdzie Chile nie było jednak mocnych na Otta Tanaka i Martina Jarveoję. Estończycy wygrali zawody z przewagą 23 sekund nad Sebastienem Ogierem i wykonali gigantyczny krok w kierunku tytułu Mistrzów Świata.

fot. Red Bull Content Pool

W ostatnich latach na tym oesie również nie brakowało emocji. Rok temu to właśnie tutaj załogi napotkały ekstremalnie gęstą mgłę. Mimo zerowej widoczności, Adrien Fourmaux (który wykręcił najszybszy czas) i tak przejechał oes ze średnią prędkością 98km/h.

Czy w tym roku „Maria las Cruces” też dostarczy niezapomnianych wrażeń?

Gdzie i kiedy obejrzeć odcinek „Maria las Cruces”?

Oes „Maria las Cruces” będzie w tym roku 9 i 12 odcinkiem specjalnym Rajdu Chile. Jego pierwszy przejazd ruszy o 16:05, a drugi o 22:05 (polskiego czasu).

Transmisję z obu przejazdów – i wszystkich innych odcinków Rajdu Chile – zobaczycie na żywo na antenie Motowizji. Towarzyszyć Wam będzie stałe grono komentatorów i ekspertów. Do usłyszenia!

Udostępnij!

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments