Nie tylko Chorwacja: Historia bałkańskich rajdów w ERC – cz.1
ERC wraca na Bałkany po 12 latach przerwy. Ta część Europy nie kojarzy się może bezpośrednio z rajdami, ale ma w tej dyscyplinie bogatą tradycję. Oto historie bałkańskich rajdów w Mistrzostwach Europy.
Jugosławia / Serbia

Rajdy za Żelazną Kurtyną nie rozwijały się tak dynamicznie jak na zachodzie Europy. Mimo to pierwsza edycja YU Rally, czyli Rajdu Jugosławii, odbyła się już w 1967 roku. Start miał miejsce w Bosanskim Brodzie, na terenie dzisiejszej Bośni i Hercegowiny. Trasa biegła potem przez Serbię, Czarnogórę i kończyła się w chorwackim Splicie.
Pierwsze edycje zawodów cieszyły się sporą popularnością, więc w 1972 roku Jugosławia dołączyła do kalendarza Mistrzostw Europy. Rajd miał mieszaną nawierzchnię szutrowo-asfaltową. Trasa ponownie była długa i bardzo wymagająca, bo z 78 załóg, które wystartowały z Tivatu, do mety w Vrnjačkiej Banjii, dotarło ich tylko 14. Na drugim miejscu, za kierownicą Porsche 911 dojechali wtedy Sobiesław Zasada i Andrzej Komorowski.
W 1975 roku w ERC wprowadzono system współczynników punktowych. Pozwalało to na zawarcie większej ilości rund w kalendarzu, ale jednocześnie sprawiało, że tylko te najwyżej punktowane, były atrakcyjne dla europejskiej czołówki. Rajd Jugosławii dostał drugi najniższy współczynnik – 2. Mimo to, na starcie dziewiątej edycji zawodów, stanęły takie nazwiska jak Markku Alen, Maurizio Verini czy Franz Wittmann.

Pod koniec lat 70. rzeczywistość zmusiła organizatorów do skrócenia trasy. Odcinki biegły już tylko przez tereny dzisiejszej Serbii. W 1985 roku bazę zawodów przeniesiono do Sarajewa, więc oesy również rozgrywane były na terenie Bośni.
Najbardziej pamiętną edycją dla polskich kibiców, była jednak ta z 1981 roku. Wtedy na jugosławiańskich oesach najszybsi okazali się Błażej Krupa i Piotr Mystkowski w Renault 5 Turbo. Było to ich pierwsze i zarazem ostatnie zwycięstwo w ERC.

Przez te wszystkie lata, rajd nieprzerwanie był rundą Mistrzostw Europy. Na przeszkodzie nie stanęła nawet krwawa wojna domowa, która wybuchła w 1992 roku. I to pomimo faktu, że Bajina Basta, w której mieścił się park serwisowy, była ostrzeliwana, przez bośniacką armię.
Mimo to prestiż rajdu spadał. W ERC wciąż był on oznaczony drugim najniższym współczynnikiem, a stawka składała się w dużej większość z bałkańskich załóg. Europejskiej czołówki próżno było szukać. W 2003 roku zawody po raz ostatni odbyły się jako runda Mistrzostw Europy. Wciąż pod nazwą YU Rally, mimo że od rozpadu Jugosławii zdążyło się minąć 8 lat.
Zawody przechrzczono na Rajd Serbii w 2008 roku. Zmiana szyldu i organizatora, pomogła w dostaniu się do takich cyklów jak Euro Rally Cup i European Rally Trophy, ale do ERC impreza ta już nie powróciła. Nie pomogła na pewno dosyć niestabilna sytuacja organizacyjna.

Załogi były właściwie w stanie wojny z SAKSS (czyli serbską federacją motorsportową) i liczne protesty, bunty i problemy z zabezpieczaniem tras, doprowadziły do odwołania rajdu w 2013 roku i w 2023 roku. Od tego momentu, żadnej edycji Rajdu Serbii już nie oglądaliśmy.
Bułgaria

Dużo stabilniejsza sytuacja panowała w Bułgarii, która po raz pierwszy gościła rundę ERC, również w 1972 roku. Wtedy te zawody nosiły jeszcze nazwę „Rajd Złotych Piasków” i miały bazę w nadmorskiej Albenie. Była to niezwykle szczęśliwa edycja dla polskich kibiców, bo najszybsi okazali się Sobiesław Zasada i Ryszard Żyszkowski.
Lokalizacja i majowa data rajdu, nie były przypadkowe. Rywalizacja rozpoczynała się około tydzień, przed rozpoczęciem tradycyjnego sezonu turystycznego na wybrzeżu. Rajd był więc pretekstem aby kibice zabawili nad Morzem Czarnym nieco dłużej.
Choć Rajd Jugosławii i Rajd Złotych Piasków zaczynały z podobnego pułapu, to szybko jasnym stało się, która impreza radzi sobie lepiej. Bułgarskie zawody były po prostu lepiej zorganizowane, przez co zostały nagrodzone wyższym współczynnikiem. Do tego, oprócz bycia rundą ERC, były też częścią kalendarza Pucharu Pokoju i Przyjaźni, czyli (w wolnym tłumaczeniu) mistrzostw krajów komunistycznych.
Odcinki, podobnie jak w Jugosławii, miały mieszaną, szutrowo-asfaltową nawierzchnię. Przy czym bułgarskie zawody były zdecydowanie bardziej techniczne. Trasa biegła po trawersach i zboczach gór, pełna była zacieśniających się i nachylonych zakrętów.

Listy startowe były bardzo bogate, jak na lata 70 i 80. Rajd Złotych Piasków cieszył się tak dużą popularnością wśród zagranicznych załóg, że w 1980 roku, był rundą… Mistrzostw Hiszpanii. Najszybszą załogą byli więc reprezentanci właśnie tego kraju – Antonio Zanini i Jordi Sabater.
Zawody w Albenie dobrze kojarzyły się też naszym załogom. W 1976 roku, Polacy zdobyli dwa pierwsze miejsca, bo najszybsi byli Andrzej Jaroszewicz i Ryszard Żyszkowki, a drugie miejsce zajęli Maciej Stawowiak i Jacek Różański. Oprócz nich i Sobiesława Zasady, w Bułgarii wygrywali jeszcze Krzysztof Hołowczyc i Maciej Wisławski w 1997 roku, oraz Leszek Kuzaj i Erwin Mombaerts w 2002 roku.
Podium w Rajdzie Złotych Piasków może pochwalić się za to nasz komentator – Grzegorz Gac. Wraz z Marianem Bublewiczem zajęli 3 miejsce w 1992 roku.
Impreza stała się pewnym punktem kalendarza ERC. Do tego, w 1988 roku dostała najwyższy możliwy współczynnik – 20. Dołączyła tym samym do najważniejszych i najbardziej prestiżowych rund Mistrzostw Europy, takich jak Rajd Ypres, Rajd Costa Smeralda, czy Rajd Cypru.
Równocześnie zaczęła się więc przemiana Rajdu Złotych Piasków, w Rajd Bułgarii. Nazwa państwa w nazwie rajdu pojawiła się po raz pierwszy w 1998 roku. Początkowo była to jednak zmiana kosmetyczna. Baza rajdu cały czas mieściła się w Albenie.
Z tego wynikał jednak największy problem imprezy. Nadmorskie tereny nie oferowały zbyt wiele tras zdatnych do ścigania się, więc większość rajdu odbywała się w górach Starej Płaniny. Sercem rajdu było tak naprawdę miasto Sliven. Park serwisowy mieścił się jednak nad morzem. To wymuszało bardzo długie dojazdówki, rzędu 200km.

Dlatego w 2002 roku nadeszło trzęsienie ziemi. FIA zarekomendowała, że aby zachować obecny status w ERC, organizatorzy rajdu muszą uczynić go bardziej kompaktowym. Zawody przeniesiono więc o 500 kilometrów na zachód – do Borowca, który do tej pory znany był głównie jako kompleks narciarski. Wtedy też impreza po raz pierwszy odbyła się po prostu, jako „Rajd Bułgarii”
Trasy stały się trochę szersze i mniej techniczne, więc zmiana ta do dzisiaj budzi kontrowersje wśród bułgarskich kibiców. Nie da się jednak ukryć, że z bazą w Borowcu, Rajd Bułgarii rozwijał się jeszcze dynamicznej. W 2008 i 2009 roku dostał się do grona imprez kandydackich Rajdowych Mistrzostw Świata.
Dzięki temu, w 2010 roku Bułgaria dokonała tego, co nie udało się wcześniej żadnemu bałkańskiemu rajdowi. Dołączyła do kalendarza WRC. Do Borowca przyjechała więc śmietanka światowych rajdów, z Sebastienem Loebem i Danielem Eleną na czele. To właśnie załoga Citroena okazała się najszybsza w 41 edycji Rajdu Bułgarii.

Mimo pozytywnych ocen, Rajd Bułgarii nie powrócił już do kalendarza WRC. W 2011 i 2012 roku ponownie był rundą Mistrzostw Europy. Później zawody były już tylko areną krajowych mistrzostw i okazjonalnie, znajdowały się w kalendarzu ERT.