Audi Q7
Dodał: Motowizja Kategoria: Inne Komentarze: 0

Nie próbuje szokować. I właśnie dlatego nowe Audi Q7 może być groźne dla konkurencji

Łatwo zapomnieć, że Audi Q7 jest już z nami od niemal dwóch dekad. Dziś wydaje się stałym elementem krajobrazu segmentu premium, ale kiedy debiutowało, duże SUV-y w Europie wciąż budziły sporo sceptycyzmu.

Od tamtej pory wiele się zmieniło. Segment urósł, klienci przyzwyczaili się do luksusowych samochodów o imponujących gabarytach, a samo Q7 stało się jednym z najważniejszych modeli w swojej klasie. Dlatego trzecia generacja nie próbuje wywracać stolika. I chyba dobrze. Trudno znaleźć właścicieli Q7, którzy domagaliby się rewolucji.

To samochód kupowany przede wszystkim za wszechstronność. Ma pomieścić rodzinę, bagaże, czasem pociągnąć przyczepę, a przy okazji zapewnić komfort, którego oczekuje się od auta klasy premium. Nowe Q7 wygląda właśnie jak rozwinięcie tego pomysłu.

Audi Q7
Audi Q7
fot Audi

Bardziej pewne siebie niż wcześniej

Styliści Audi nie zdecydowali się na stylistyczny przewrót. Zamiast tego dopracowali proporcje i podkreślili elementy, które od lat budują charakter modelu.

Przód jest bardziej wyrazisty. Maska została optycznie podniesiona, grill Singleframe wygląda jeszcze masywniej, a mocno zarysowane nadkola dodają sylwetce wizualnej szerokości. Efekt jest taki, że samochód sprawia wrażenie większego, niż jest w rzeczywistości.

Co ciekawe, nie osiągnięto tego za pomocą agresywnych przetłoczeń. Wręcz przeciwnie. W czasach, gdy część producentów próbuje przyciągać uwagę coraz bardziej skomplikowanymi formami, Audi postawiło na większą powściągliwość. I wyszło to temu modelowi na dobre.

Nie jest to zresztą wyłącznie strategia Audi. Również najwięksi konkurenci coraz częściej stawiają na ewolucję zamiast rewolucji. Widać to zarówno w najnowszych modelach BMW, jak i Mercedesa. Klienci w tym segmencie zwykle nie oczekują radykalnych zmian stylistycznych co kilka lat. Znacznie ważniejsze są dla nich komfort, funkcjonalność i poczucie, że samochód będzie wyglądał dobrze także za pięć czy sześć lat.

Najbardziej charakterystycznym elementem nadwozia po zmroku stają się jednak światła.

Audi Q7
Audi Q7
fot Audi

Samochód zaczyna rozmawiać z otoczeniem

Jeszcze kilka lat temu reflektory miały po prostu dobrze świecić. Dziś producenci próbują zrobić z nich coś znacznie więcej. Audi jest jedną z marek, które najmocniej pchają ten kierunek rozwoju.

Nowe Q7 wykorzystuje reflektory Digital Matrix LED i lampy OLED najnowszej generacji. W praktyce oznacza to nie tylko lepszą widoczność nocą, ale także możliwość przekazywania kierowcy informacji bezpośrednio na drogę.

Reflektory mogą pomagać w utrzymaniu pasa ruchu, ostrzegać o oblodzeniu czy zwracać uwagę na pieszych znajdujących się przy jezdni. W pewnym sensie samochód zaczyna komunikować się nie tylko z kierowcą, ale również z otoczeniem.

Niektóre rozwiązania brzmią wręcz futurystycznie. Kierunkowskaz wyświetlany na nawierzchni może początkowo wydawać się efektownym gadżetem. Potem człowiek przypomina sobie ruchliwe miejskie skrzyżowanie pełne rowerzystów i nagle taki pomysł przestaje wyglądać tak absurdalnie.

Podobnie jest z tylnymi lampami OLED. Oprócz indywidualnych sygnatur świetlnych mogą ostrzegać innych uczestników ruchu o zagrożeniach znajdujących się przed samochodem. Jeszcze niedawno podobne funkcje trafiały głównie do samochodów koncepcyjnych.

Audi Q7
Audi Q7
fot Audi

Wnętrze, które nie próbuje nikogo oszałamiać

Największą zaletą kabiny nowego Q7 nie są wcale ekrany. Paradoksalnie jest nią przestrzeń.

Audi nadal oferuje konfiguracje pięcio-, sześcio- i siedmiomiejscowe. Po raz pierwszy można zamówić dwa indywidualne fotele w drugim rzędzie. To rozwiązanie, które bardziej kojarzy się z luksusowymi vanami lub limuzynami niż klasycznym SUV-em.

Przestrzeni nie brakuje niezależnie od wybranej konfiguracji. Drugi rząd siedzeń można przesuwać elektrycznie, a wersje pięcio- i siedmiomiejscowe pozwalają zamontować trzy foteliki dziecięce obok siebie. Dla części klientów będzie to znacznie ważniejsza informacja niż osiągi czy liczba ekranów.

Równie praktyczny pozostaje bagażnik. W zależności od konfiguracji oferuje od 722 do 806 litrów pojemności. Po złożeniu siedzeń przestrzeń ładunkowa przekracza dwa tysiące litrów. To wartości, które nadal robią wrażenie nawet w tej klasie.

Premium bez błyszczącego plastiku

W ostatnich latach wiele marek premium przesadziło z błyszczącymi powierzchniami we wnętrzu. Wyglądały efektownie w salonie, ale po kilku miesiącach użytkowania zbierały kurz, odciski palców i rysy. Na szczęście nowe Q7 idzie w nieco innym kierunku.

Pojawia się więcej naturalnych materiałów, drewna o otwartych porach, aluminium i ciekawych tkanin. Jednym z bardziej nietypowych elementów jest wykorzystanie włókien alpaki w wybranych wersjach wyposażenia. Brzmi egzotycznie, ale dobrze pokazuje, jak dużą wagę przywiązano do budowania atmosfery wnętrza.

Kabina jest uporządkowana. Nawiewy niemal znikają w architekturze deski rozdzielczej, a całość sprawia wrażenie spokojnej i dopracowanej. Nie ma poczucia, że projektanci próbowali za wszelką cenę udowodnić swoją kreatywność.

Audi Q7
Audi Q7
fot Audi

Dach, który robi większą różnicę, niż można przypuszczać

Jednym z najbardziej widowiskowych elementów wyposażenia pozostaje nowy dach panoramiczny.

Owszem, można potraktować go jako efektowny gadżet. Szczególnie gdy zaczyna świecić i współpracować z oświetleniem ambientowym. Tyle że jego największą zaletą okazuje się coś znacznie bardziej przyziemnego. Po prostu wpuszcza do wnętrza ogromną ilość światła. Najbardziej odczuwają to pasażerowie siedzący z tyłu. Zwłaszcza w trzecim rzędzie, gdzie każdy dodatkowy centymetr przestrzeni i każde dodatkowe źródło światła mają znaczenie.

Możliwość regulowania przezroczystości szkła w dziewięciu segmentach jest ciekawym dodatkiem, ale prawdopodobnie większość użytkowników doceni przede wszystkim samo poczucie przestronności.

Technologia, która nie próbuje przejąć kontroli

Oczywiście ekranów nie brakuje. Przed kierowcą znajduje się cyfrowy zestaw wskaźników, centralny ekran OLED oraz wyświetlacz przeznaczony dla pasażera. Co ważne, nie ma tu jednak wrażenia, że projektanci chcieli zamienić deskę rozdzielczą w sklep z elektroniką.

Większość rozwiązań ma po prostu ułatwiać codzienne życie. Dobrym przykładem są bezprzewodowe ładowarki Qi nowej generacji. Chłodzone, magnetycznie stabilizujące telefon i wreszcie zaprojektowane tak, by urządzenie nie przesuwało się przy każdym mocniejszym hamowaniu.

Audi rozwija również własnego asystenta głosowego. Potrafi obsługiwać funkcje samochodu, nawigację, wyszukiwanie informacji i bardziej złożone zapytania. Jeśli nie zna odpowiedzi, korzysta ze wsparcia ChatGPT. Wszystko odbywa się jednak w tle i nie wymaga od kierowcy przełączania się między różnymi systemami.

Ciekawie prezentuje się także system audio Bang & Olufsen 4D. Dzięki specjalnym aktuatorom umieszczonym w fotelach muzykę można nie tylko usłyszeć, ale również poczuć. Brzmi to trochę jak marketingowy slogan, ale osoby, które miały okazję korzystać z podobnych rozwiązań, zwykle bardzo szybko zaczynają je doceniać.

Diesel, który zachowuje się inaczej, niż można się spodziewać

Europejska gama silnikowa obejmuje trzylitrowe V6 TDI o mocy 245 lub 299 KM. Na papierze wygląda to dość konserwatywnie. Zwłaszcza dziś, gdy niemal każda premiera motoryzacyjna obraca się wokół elektryfikacji.

Audi postanowiło jednak skupić się na tym, jak taki silnik zachowuje się podczas codziennej jazdy. Układ MHEV plus oraz elektrycznie napędzana sprężarka sprawiają, że reakcja na gaz jest znacznie szybsza niż w klasycznych jednostkach wysokoprężnych. Szczególnie podczas ruszania i wyprzedzania.

To nie jest oczywiście napęd elektryczny. Ale sposób oddawania momentu obrotowego ma być znacznie bardziej płynny niż wcześniej. Właśnie takie rzeczy zwykle robią największą różnicę po kilku miesiącach użytkowania samochodu, choć rzadko trafiają na pierwsze strony katalogów. Standardem pozostają ośmiobiegowa skrzynia tiptronic oraz napęd quattro z nowym centralnym mechanizmem różnicowym.

Audi Q7
Audi Q7
fot Audi

Komfort pozostaje najważniejszy

Q7 nigdy nie było samochodem nastawionym na sportowe doznania za wszelką cenę. Oczywiście potrafi jeździć szybko, ale jego prawdziwą specjalnością od zawsze pozostawały długie podróże. Nowa generacja nie zmienia tego podejścia.

Już standardowe zawieszenie ma oferować wyższy komfort niż wcześniej. Opcjonalne zawieszenie pneumatyczne Adaptive Air Suspension dodatkowo rozszerza zakres możliwości – od bardzo komfortowej jazdy po wyraźnie bardziej zwarte ustawienia.

Ciekawostką jest wykorzystanie danych geolokalizacyjnych. Jeśli samochód regularnie pokonuje określone przeszkody na trasie, może odpowiednio dostosować pracę zawieszenia. Łatwo wzruszyć ramionami na takie rozwiązanie. Dopóki nie przypomni się sobie codziennego przejazdu przez ten sam próg zwalniający albo nierówny przejazd kolejowy. Wtedy całość zaczyna mieć więcej sensu.

Coraz więcej rzeczy dzieje się samo

Lista systemów wspomagających kierowcę jest bardzo długa. Obejmuje między innymi automatyczne hamowanie awaryjne, monitorowanie martwego pola, system kamer 360 stopni, rozbudowane funkcje parkowania oraz asystentów przydatnych podczas holowania przyczepy.

Nowe Q7 może również zapamiętać indywidualne manewry parkowania. Jeśli kierowca regularnie korzysta z trudnego wjazdu do garażu, samochód jest w stanie nauczyć się całej sekwencji ruchów i później powtarzać ją samodzielnie.

Do tego dochodzi Reverse Assist, który potrafi odtworzyć wcześniej przejechaną trasę podczas cofania. Najbardziej zaawansowany wydaje się jednak Emergency Assist. Jeżeli kierowca przestanie reagować, samochód może samodzielnie rozpocząć procedurę bezpiecznego zatrzymania, a w określonych sytuacjach nawet skierować się na pas awaryjny i wezwać pomoc. Jeszcze kilka lat temu podobne funkcje oglądaliśmy głównie podczas prezentacji samochodów przyszłości.

Audi dobrze wie, dla kogo powstało Q7

Najciekawsze w nowym Q7 jest chyba to, czego Audi nie zrobiło. Nie próbowało stworzyć samochodu, który za wszelką cenę ma szokować formą albo technologią. Nie próbowało również odcinać się od poprzedników. Zamiast tego rozwinięto niemal każdy element, który od lat stanowił mocną stronę modelu. Przestrzeń, komfort, wyciszenie, funkcjonalność i technologie wspierające kierowcę.

Być może właśnie dlatego nowe Q7 robi dobre pierwsze wrażenie. Nie dlatego, że próbuje szokować formą albo technologią. Raczej dlatego, że wygląda jak samochód rozwijany przez ludzi, którzy bardzo dobrze wiedzą, kto go kupuje. W świecie motoryzacji pełnym wielkich deklaracji, radykalnych zmian i projektów tworzonych czasem bardziej pod prezentacje niż pod codzienne użytkowanie, taka konsekwencja zaczyna być czymś coraz rzadszym. I właśnie to może okazać się jedną z największych zalet nowego Q7.

Audi Q7
Audi Q7
fot Audi

Udostępnij!