Dodał: Juliusz Winiarek Kategoria: Rajdy Komentarze: 0

Najbardziej zdominowane sezony w RSMP

Choć Jakub Matulka zapewnił sobie tytuł Mistrza Polski w przedostatniej rundzie sezonu, to tegoroczna walka o mistrzostwo naszego kraju, przebiegała bardzo jednostronnie. Wraz z Damianem Sytym, kierowca z Gliwic wygrał 3 rajdy i trzykrotnie zajmował drugie miejsce. Jakie były jednak najbardziej zdominowane sezony w historii Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski?

1987 – Marian Bublewicz i Ryszard Żyszkowski

Pod znakiem dominacji Mariana Bublewicza upłynęła właściwie cała końcówka lat 80. i początek lat 90. w polskich rajdach. Jednak to właśnie początek (prawie) niepodzielnych rządów olsztynianina był najbardziej imponujący.

Tym bardziej, że poprzednich sezonach popularny „Bubel” miał sporo pecha. W 1986 roku wygrał trzy rundy Mistrzostw Polski, ale jednocześnie w trzech innych nie dojechał do mety. To uniemożliwiło mu skuteczną walkę o tytuł. Nie pomogła mu także dosyć osobliwa punktacja, która za zwycięstwo przyznawała 50 punktów, 46 za drugą pozycję i 43 za trzecią.

Natomiast w 1987 roku wszystko wskoczyło na właściwe miejsce. W Mistrzostwach Polski Bublewicz jechał praktycznie bezbłędnie, zaczynając sezon od dwóch zwycięstw. Awarie trzymały się z dala od niego, co w kontekście B-grupowego FSO Poloneza 2000 Turbo, nie było wcale oczywiste.

Jednak obraz Bublewicza i Żyszkowskiego w żółtej rajdówce zapisał się na stałe w annałach polskiego motorsportu. Załoga wygrała pięć z sześciu rund Mistrzostw Polski, w żadnej nie dając szans rywalom. Zwycięstwa nie odnieśli tylko w Rajdzie Krakowskim, a to dlatego, że w tym samym terminie startowali w Rajdzie Akropolu.

Bublewicz zakończył sezon z 42 punktami przewagi nad drugim Lesławem Orskim. Stał się jednocześnie pierwszym polskim kierowcą, który wygrał pięć rund w sezonie Mistrzostw Polski.

1996 – Krzysztof Hołowczyc i Maciej Wisławski

O ile w swoim pierwszym mistrzowskim sezonie, Hołowczyc i Wisławski toczyli zaciętą walkę z Pawłem Przybylskim, o tyle w 1996 roku nie zostawili już rywalom żadnych złudzeń.

W otwierającym sezon, Zimowym Rajdzie Dolnośląskim, drudzy Herba i Skorupa, stracili do „Hołka” i „Wiślaka”… ponad 4 i pół minuty. Gdy w kwietniowym Rajdzie Krakowskim, wygrali o ponad trzy minuty, tym razem z Gryczyńskim i Burkackim, było wiadomo, że tylko jakaś katastrofa będzie w stanie powstrzymać załogę Stomilu.

Cały sezon przebiegał podobnie. Choć rajdówki Grupy A na polskich oesach nie były już wtedy rzadkim widokiem, to nie ulegało wątpliwości, która załoga najlepiej się w nich czuje. „Hołek” wygrał pięć rajdów RSMP z rzędu, z czego najbardziej pamiętnym było zwycięstwo w Rajdzie Polski. Hołowczyc z Wisławskim położyli kres polskiej gościnności na Dolnym Śląsku i zostali pierwszą załogą z biało-czerwonymi flagami na szybie, od 20 lat, która wygrała naszą flagową imprezę.

Miesiąc później wygrali swój domowy Rajd Kormoran i następnych rund Mistrzostw Polski mogli już nie jechać. Zapewnili sobie tytuł przed własnymi kibicami, już w lipcu. Rok później potwierdzili swoją szybkość także na międzynarodowych trasach, wygrywając Mistrzostwo Europy.

2008 – Bryan Bouffier i Xavier Panseri

fot. Piotr Malczewski

Przez większość pierwszej dekady XXI wieku, rywalizacja w RSMP była dosyć wyrównana. Do momentu, gdy, w zgodzie z panującym wtedy trendem, także nasze rajdy zaczęli podbijać Francuzi. Cóż, jaki kraj – tacy Sebastien Loeb i Daniel Elena.

I to porównanie nie jest złośliwe – wręcz przeciwnie. Bryan Bouffier i Xavier Panseri ewidentnie mieli we krwi gen dominacji, na wzór ich rodaków z Citroena C4 WRC. W swoim pierwszym sezonie w Polsce, potrzebowali zaledwie sześciu rund, by wygrać czterokrotnie i zostać nowymi mistrzami naszego kraju.

Natomiast w swoim drugim sezonie nad Wisłą, Bouffier nie mógł uniknąć porównań do Bonaparte. Być może okazał się nawet lepszym strategiem, bo w przeciwieństwie do Napoleona, nie rozpoczął swojej kampanii w zimę (podczas Rajdu Magurskiego), a w kwietniu, na Rajdzie Krakowskim.

Bouffier wygrał pięć rund Mistrzostw, a w dwóch innych stanął na podium. Niżej niż na drugim miejscu był tylko w Rajdzie Rzeszowskim, w którym urwał zawieszenie na OS2. Francuzi wygrywali rajdy z przewagą liczoną w minutach, a widok srebrno-niebiesko-czerwonego Peugeota 207 S2000, do dzisiaj nawiedza w koszmarach naszych zawodników.

Bryan wygrał tytuł RSMP jeszcze tylko raz – w 2009 roku, po dużo bardziej zażartej walce z Tomaszem Kucharem. Potem, wyruszył na podbój świata i Europy. Mimo wielu dobrych występów, wygrania Rajdu Monte-Carlo, a nawet dwóch startów w fabrycznym Hyundaiu, nigdy na stałe nie zagościł w stawce WRC. Jednak pamięć o jego dominacji w Polsce, wciąż jest żywa.

2013 – Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran

Kajetanowicz nie był od razu dominatorem w RSMP, ale obserwując jego kolejne sezony, widać, że „Kajto” stopniowo się rozkręcał. Choć większą różnicą punktową wygrywał w 2012 roku, to właśnie ten sezon zdecydowałem się wyróżnić. Dlaczego? Kajetan wciąż dysponował w nim samochodem Grupy N, w czasach gdy dominowały rajdówki S2000, a powoli zaczynały pojawiać się auta R5.

Mimo to, wraz z Jarosławem Baranem, Kajetanowicz wygrał sześć rund RSMP z rzędu – to absolutny rekord. W dodatku w czterech z nich zwyciężał z gigantyczną przewagą nad rywalami. Wyzwanie rzucił mu tylko Wojciech Chuchała, z którym „Kajto”, o włos wygrał, najpierw w Rajdzie Świdnickim (1.6 sekundy), a później w Rajdzie Kauno-Ruduo (4.8 sekundy).

Wojtek nie miał jednak tempa by rywalizować z Kajetanem w całym sezonie. Oprócz zawodnika Subaru Poland Rally Team, nikt nie był w stanie nawiązać do tempa mistrza, nawet w pojedynczym rajdzie.

Kajetanowicz z Baranem równych sobie nie mieli także w Rajdzie Polski. W Mikołajkach odnieśli swoje drugie zwycięstwo w ERC. Była to runda, w której musieli rywalizować z takimi nazwiskami jak: Bouffier, Kopecky, Breen czy Kubica. Wtedy też pierwszy raz usiedli za kierownicą Forda Fiesta R5, który zaprowadził ich później do trzech tytułów Mistrzów Europy.

Załoga Lotos Rally Team, nie wygrała jedynie w Rajdzie Dolnośląskim, z prozaicznego powodu – po prostu do Kłodzka nie pojechali. Tytuł zapewnili już sobie wcześniej. To był ostatni raz, gdy widzieliśmy „Kajto” w pełnym sezonie RSMP. Przynajmniej na razie

2021 – Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk

fot. Maciej Niechwiadowicz

Początkowo Marczyk i Gospodarczyk w ogóle nie mieli się pojawić w pełnym sezonie RSMP. Jednak, gdy przygotowując się do Rajdu Polski, wygrali Rajd Zemaitija, a potem okazali się najlepszą polską załogą na Mazurach – pokusa stała się zbyt silna.

Dlatego załoga Orlen Team pojawiła się później na Rajdzie Nadwiślańskim i ponownie, nie dała szans rywalom. Miko i Szymon wygrali jeszcze później w Rajdzie Śląska i Rajdzie Koszyc, zapewniając sobie drugi tytuł Mistrzów Polski w karierze.

Jednocześnie walczyli też w Mistrzostwach Europy, przez co ominęli Rajd Świdnicki. Na odcinkach dali się jednak pokonać tylko raz i to w dodatku przez Erika Caisa – podczas Rajdu Rzeszowskiego. Koniec końców wygrali pięć rund, a drugi w generalce Chuchała, stracił do nich aż 50 punktów.

Załoga Orlen Teamu ewidentnie wciąż ma sentyment do polskich oesów, bo również w tym sezonie pojawiła się na starcie trzech rund RSMP. Wszystkie padły ich łupem, ale nie pozwoliło to, na włączenie się do walki o trzeci tytuł.

Który z sezonów RSMP był Waszym zdaniem najbardziej jednostronny? Który z nich zapamiętaliście najlepiej?

Udostępnij!

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments