Memoriał Bettegi: rajdowe show i zwycięstwo Roberta Kubicy
Przez ponad trzy dekady Memoriał Bettegi był jednym z najbardziej rozpoznawalnych widowisk rajdowych okresu „posezonowego”. Superoesowa rywalizacja największych gwiazd rajdów i generalnie całego motorsportu, gromadziła w Bolonii dziesiątki tysięcy kibiców. Jednocześnie stając się pewnym stałym symbolem końcówki roku i okresu międzysezonowego. Dziś Memoriał Bettegi pozostaje już tylko wspomnieniem jednej z najbardziej widowiskowych tradycji na zakończenie motorsportowego roku.
Początki memoriału
To właśnie na tym wydarzeniu kibice mogli zobaczyć gwiazdy motorsportu w bezpośrednich pojedynkach, rywalizujące w formacie odcinka równoległego. Pierwsza edycja Memoriału Bettegi odbyła się w 1985 roku i od samego początku była ściśle związana z Bologna Motor Show. Wówczas jednymi z największych targów motoryzacyjnych w Europie.
Wydarzenie nazwano na cześć Attilio Bettegi, włoskiego kierowcy rajdowego, który tragicznie zginął tego samego roku podczas Rajdu Korsyki. Idea była prosta: stworzyć widowisko ku pamięci zawodnika, a jednocześnie przyciągnąć do hal targowych fanów motorsportu. Szczególnie, że byli spragnieni emocji po zakończeniu sezonu rajdowego.
Od początku Memoriał Bettegi wyróżniał się ciekawą dla odwiedzających formułą. Tor budowany był specjalnie na dużym placu wewnątrz kompleksu targowo-wystawowego. Był krótki, techniczny, pełen hop, szykan, nawrotów oraz… rozgrywany na nawierzchni asfaltowo-szutrowej.
Rywalizacja odbywała się w systemie eliminacyjnym, więc każdy przegrany pojedynek utrudniał plan skutecznej walki o zwycięstwo. To nadawało imprezie dynamiki i sprawiało, że nawet najlepsi nie mogli pozwolić sobie na spadek koncentracji i przegrany pojedynek.
Już od początku Memoriał przyciągał uznane rajdowe nazwiska, m.in. Timo Salonen, Markku Alén czy Stig Blomqvist. W Bolonii ścigali się zarówno etatowi kierowcy WRC, jak i gwiazdy innych dyscyplin sportu motorowego oraz także lokalni włoscy „matadorzy”.
Ta interesująca mieszanka różnych dziedzin sprawiała, że pojedynki były niekiedy mocno nieprzewidywalne. Niektórzy świetnie czuli się na śliskiej, specjalnie przygotowanej arenie, inni musieli bardzo szybko adaptować się do nietypowych warunków imprezy. Zwłaszcza do jazdy na szutrowych oponach po głównie asfaltowym odcinku specjalnym oraz niekiedy do nowego dla siebie samochodu.
Wczesne lata imprezy
W kolejnych dekadach Memoriał Bettegi urósł do rangi jednego z najważniejszych eventów pokazowych w motorsportowym kalendarzu. Dla wielu kibiców był nieodłącznym elementem grudnia – ostatnim wielkim widowiskiem przed zimową przerwą.
Obecność jednych z największych gwiazd motorsportu, spektakularne pojedynki i wypełnione trybuny sprawiały, że wydarzenie szybko zyskało status kultowego. Prawdziwe show z niewielkimi różnicami czasu, gdzie przez cały czas czuć było iście rajdową atmosferę.
Szczególną wartością tej imprezy była również oczywiście jej nieformalność. Kierowcy rywalizowali bez zdobywania punktów, pozwalając sobie często na jazdę „pod publikę” z efektownymi poślizgami czy kręceniem bączków po zakończonym pojedynku. Dzięki temu zawody miały charakter prawdziwego rajdowego święta, które idealnie zwieńczało sezon globalnych rajdów.

28. Memoriał Bettega 2014 – zwycięstwo Roberta Kubicy
Edycja Memoriału Bettegi w 2014 roku na pewno zapisała się nadzwyczaj szczególnie w świadomości polskich kibiców. Na starcie pojawił się bowiem Robert Kubica, który po zdobyciu mistrzostwa świata w WRC2, w 2014 był już po swoje pełnej kampanii w królewskiej klasie WRC.
Jego udział w bolońskim widowisku od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie, zarówno we Włoszech, jak i w Polsce. Robert był wtedy pierwszym polskim zawodnikiem biorącym udział w tej imprezie, jednocześnie będąc „w gazie” w kontekście intensywności swoich ówczesnych rajdowych poczynań.
Kubica od pierwszych przejazdów prezentował podejście, które idealnie pasowało do charakteru Memoriału – agresywny, dynamiczny i nastawiony na atak styl jazdy. Polak bardzo szybko odnalazł się na krótkim, technicznym torze, wykorzystując precyzję prowadzenia i wyczucie przyczepności, które pozwalało mu dokonywać konkretnych zmian w ustawieniach swojego samochodu.
Każdy kolejny etap rywalizacji pokazywał siłę Roberta, a kibice „żyli” jego pojedynkami z coraz mocniejszymi przeciwnikami.
Zwycięski finał, w którym krakowianin stanął do pojedynku z amerykańskim „kierowcą-kaskaderem” Kenem Blockiem był kulminacją całego weekendu. Kubica już dzień wcześniej udowodnił, że po sezonie w aucie WRC potrafi rywalizować jak równy z równym ze znanymi kierowcami ze świata rajdów, którzy regularnie startują w tej dyscyplinie od kilku dobrych sezonów.
Jego sobotnie zwycięstwo nad Lorenzo Bertellim nie było dziełem przypadku – było raczej efektem konsekwentnej i szybkiej jazdy, równocześnie czystej i wykorzystującej uwarunkowania tego specyficznego, pokazowego obiektu.
Triumf w Bolonii miał dla Kubicy również wymiar symboliczny. Odniósł go kraju, w którym odnosił swoje największe sukcesy w wyścigach kartingowych. Podziękował tym samym włoskim „tifosi” za wsparcie w trakcie swojej kariery i powrotu do ścigania.
Dodatkowo na szczycie sobotniego podium znalazł się wtedy w towarzystwie Jacquesa Villeneuve’a, którego swego czasu zastąpił w zespole BMW Sauber. Tym bardziej dla polskich kibiców cały ten weekend był bez wątpienia najbardziej pamiętną edycją z bogatej historii Memoriału Bettegi.
Czytaj również: Kubica vs świat – Rajd Monte-Carlo 2015

30. Memoriał Bettega 2017 – ostatnia edycja i triumf Kalle Rovanpery
Krótko po triumfie Roberta Kubicy, ostatnia edycja Memoriału Bettegi odbyła się w 2017 roku i miała w sobie wyjątkowy, choć jeszcze wtedy raczej nieuświadomiony wydźwięk z gatunku symbolicznych. Impreza już wtedy borykała się z ryzykiem niepewnej przyszłości, kiedy to m.in. nie rozegrano jej w 2015 roku.
Na starcie 30. edycji pojawiły się kolejne znane nazwiska, lecz uwagę wielu obserwatorów przyciągała przede wszystkim rajdowa młodzież, która coraz śmielej wkraczała na najwyższe szczeble rajdowej drabinki. Wśród niej wyróżniali się na pewno Kalle Rovanperä, Oliver Solberg oraz nieco starszy od nich – Teemu Suninen.
Rovanperä od pierwszych przejazdów był bardzo szybki i zmotywowany. Fin na pewno miał w głowie wcześniejszą edycję memoriału, ponieważ rok wcześniej, w 2016 roku przegrał w finale z bardziej doświadczonym Elfynem Evansem.
Dla Rovanpery był to także dopiero drugi start autem najwyższej, już wtedy przestarzałej kategorii bez rozbudowanego pakietu aerodynamicznego. Kulminacją rywalizacji w 2017 był jednak finał, który od początku zapowiadał się niezwykle emocjonująco.
Pierwszy bieg finałowy w rywalizacji „Rovanperä vs Solberg” padł łupem młodego Fina. W drugim pojedynku Oliver Solberg chcąc odpowiedzieć na tempo Fina popełnił błąd, w wyniku którego jego Ford Fiesta WRC wylądował na dachu. Samochód po tym incydencie został na tyle uszkodzony, że uniemożliwiło mu to konkurencyjne dokończenie rywalizacji. Tym samym finał z 2017 roku przyniósł zwycięstwo Rovanpery i był jednocześnie pewnym symbolicznym przekazaniem pałeczki kolejnemu pokoleniu.
Trybuny oglądały triumf już wtedy niezwykle obiecującego zawodnika rajdowego. Jednak w tamtym momencie niewielu zdawało sobie sprawę, że mają do czynienia z przyszłym dwukrotnym i jednocześnie najmłodszym mistrzem świata. Również i ówczesny poszkodowany, Oliver Solberg zalicza aktualnie spory skok w kontekście swojego rajdowego rozwoju.
Czytaj również: Największe zaskoczenia i rozczarowania 2025 roku – nasi redaktorzy wybierają

Rajdowe show
Natomiast efektowność podczas Memoriału Bettegi to nie była już wtedy nowością w przypadku Solbergów. W tym aspekcie Oliver Solberg może przybić sobie piątkę ze swoim tatą, Petterem Solbergiem, który był bohaterem niecodziennego zdarzenia.
Popularny Mr. Hollywood w 2008 roku podczas swojej rundy zjazdowej spadł z dachu swojego samochodu, który nadal toczył się na wprost z niewielka prędkością. Wtedy Norweg wstając, poślizgnął się na błocie i próbował dogonić jadące bez kierowcy Subaru, które ostatecznie zatrzymało się bezpiecznie na barierze z opon.
Niedługo po 30. edycji całe główne wydarzenie, a więc Bologna Motor Show przestało istnieć. Z tego powodu zniknęła naturalna przestrzeń również dla Memoriału Bettegi. Wtedy było to jednocześnie wyjątkowe zamknięcie ponad trzydziestoletniej historii tej niezwykłej imprezy.
Dziś to wydarzenie pozostaje pewnym symbolem epoki, gdy w pierwszej połowie grudnia można było zobaczyć gwiazdy motorsportu w bezpośrednich pojedynkach. To historia już nieco zapomniana, która na stałe wpisała się w krajobraz motorsportu. Choć fizycznie zniknęła z kalendarza, kształtowała obraz tej dyscypliny w oczach rajdowych kibiców, także tych „niedzielnych”. Jednocześnie nadal pozostaje jedną z najbardziej widowiskowych form tradycji kończenia sezonu rajdowego.