Dodał: Krzysztof Woźniak Kategoria: Rajdy Komentarze: 0

Maciej Woda specjalnie dla Motowizji – o sezonie M-Sportu, przyszłości WRC oraz wsparciu rajdowej młodzieży

Podczas Rajdu Estonii w studiu Motowizji gościem był Maciej Woda. W przerwie między odcinkami specjalnymi porozmawialiśmy o tym, co piszczy nie tylko w centrali w Wielkiej Brytanii, ale też o nastrojach w polskim oddziale M-Sportu. Poruszyliśmy również temat młodych polskich kierowców i ich wsparcia.

 POSŁUCHAJ WYWIADU:

Krzysztof Woźniak: Maciej, pierwsza połowa sezonu WRC już za nami. Czy w Kumbrii są zadowoleni z tego, jak radzą sobie Josh McErlean, Grégoire Munster i Mārtiņš Sesks?

 

Maciej Woda: A jak myślisz?

 

K.W.: Patrząc na to, że są w tabeli za Oliverem Solbergiem przed startem Rajdu Estonii, to raczej nie są zachwyceni.

 

M.W.: No nie. Nikt nie miał większych oczekiwań co do tego sezonu. Trudno było je mieć. Niestety, smutna prawda jest taka, że w momencie, gdy nie mamy żadnego wsparcia finansowego ze strony Forda, naszego dotychczasowego głównego partnera, ciężko jest oczekiwać wyników. My tak naprawdę ciągniemy ten program całkowicie prywatnie.

Moje stanowisko od kilku lat jest takie, że powinniśmy z tym skończyć. Z punktu widzenia biznesowego to jest samobójstwo, z punktu widzenia wizerunkowego – dyskusyjne. Bardzo różnię się w tej kwestii z Malcolmem [Wilsonem], który uważa, że jeśli pojawi się nowy promotor, a rajdy znowu staną się popularne i pojawią się potencjalni producenci czy sponsorzy, to będąc w kategorii Rally1, znajdziemy się w gronie branych pod uwagę partnerów.

 

Uważam, że przy takich wynikach, jakie mamy obecnie, to wcale nie jest pewne. Tak jak mówię, finansowo jest to dla nas potężne obciążenie. Jak spojrzymy na model Škody, to wydaje mi się, że działając w kategorii Rally2, nie tylko komercyjnie świetnie to rozgrywają, sprzedają samochody, części, mają mnóstwo rajdówek na całym świecie, ale wciąż pokazują swój potencjał inżynieryjny.

 

Oczywiście, można zgodzić się z Malcolmem, że Škoda jest postrzegana jako główny gracz, ale w „drugiej lidze”. Czy przy nowym rozdaniu będzie to miało aż takie znaczenie? Nie wiem. Zobaczymy, czy i kiedy to nowe rozdanie nastąpi. Proces sprzedaży serii WRC ciągnie się bardzo długo i mozolnie.

 

Jest zaskakująco dużo zainteresowanych partnerów. Mówię „zaskakująco”, bo widać, że obecnie rajdy nie cieszą się taką popularnością, jak lata temu, ale wciąż mają ogromny potencjał. Mam nadzieję, że proces sprzedaży zakończy się w miarę szybko i że od 2027 roku będziemy mieli zupełnie nowe rozdanie.

 

K.W.: Właśnie, mamy lipiec 2025. Od dłuższego czasu mówi się, że w 2027 roku ma nastąpić nowe rozdanie, także w kontekście samochodów. Podczas Rajdu Polski rozmawialiśmy, że trwają prace nad nowymi przepisami. Jaki jest ich stan? Czy jesteśmy bliżej nowych samochodów i regulacji, czy wciąż to wszystko wisi w próżni?

M.W.: Zależy, kogo zapytasz. Dla mnie jesteśmy zawieszeni w próżni. Dział techniczny FIA powie ci, że przecież przepisy na 2027 są. Jak zapytasz producentów uczestniczących w WRC, to tylko Toyota będzie miała samochód zgodny z przepisami na 2027 rok.

Wydaje mi się, że 2027 będzie rokiem bardzo „hybrydowym”. Malcolm, ze swojej pozycji wiceprezydenta FIA, chciałby doprowadzić do tego, by jak największa liczba samochodów mogła ze sobą rywalizować: ujednolicić osiągi Rally1, Rally2 i aut 2027, by ożywić mistrzostwa dzięki większej liczbie konkurujących aut.

 

On też postawił sobie cel, że jeśli w określonym czasie, nie chcę teraz podawać daty, nie uda się wprowadzić tych zmian, to zrezygnuje ze stanowiska. Nie chce być tylko pionkiem, który jest, żeby być. Naprawdę chce coś zrobić dla rajdów. Zobaczymy. Na razie to wciąż zawieszenie i lekka degrengolada.

 

K.W.: Żeby nie było tak negatywnie, myślę, że w podkrakowskich Balicach nastroje są świetne, patrząc na wyniki w ERC3. Wasze samochody są na szczycie tabel, głównie z polskimi kierowcami. Tymek Abramowski prowadzi w klasyfikacji ERC3, a w Rajdzie Estonii też dobrze sobie radzi w debiucie w mistrzostwach świata. Mamy Adriana Rzeźnika, który też jedzie szybkim tempem, choć ze zmiennym szczęściem. Hubert Laskowski pojechał w Rajdzie Rzymu.

 

Po pierwsze: czy mamy właśnie czas złotej ery młodych, polskich kierowców? Po drugie: jak oceniasz sytuację w klasie Rally3, gdzie wciąż mamy głównie Fiesty i Renault Clio?

 

M.W.: Tak, pozytywnie i optymistycznie: bardzo się cieszę, że rozwija się kategoria Rally3. Mimo że mamy tylko dwóch producentów, nas i Renault, myślę, że w ciągu najbliższych lat Rally3 stanie się tym, czym R5 (obecnie Rally2) było 10–11 lat temu: bardzo popularną, kliencką kategorią rajdową.

 

Jesteśmy bardzo dumni z tego, co osiągnęliśmy w Rally3 – stworzyliśmy koncepcję całej kategorii i samochód, który wciąż rozwijamy. Nie spoczywamy na laurach. Obserwujemy wyniki i rywalizację z Renault i odpukać, w większości rajdów międzynarodowych i krajowych, poza mistrzostwami Francji, tę rywalizację wygrywamy.

 

Jeżeli chodzi o polskich kierowców, przyznam, że Adrian Rzeźnik i Tymek Abramowski zrobili na mnie w tym roku ogromne wrażenie, szczególnie w Szwecji [przyp. red. Królewski Rajd Skandynawii, runda ERC]. Obaj mieli świetne tempo, dobrze je kontrolowali, nie ulegali presji, a to młodzi chłopcy bez wielkiego doświadczenia.

 

Tymek Abramowski? Szacun. Cztery zwycięstwa w mistrzostwach Europy, teraz debiut w WRC i prowadzenie w WRC3 [przyp. red. ostatecznie nie ukończył rajdu po uszkodzeniu chłodnicy w sobotę]. Super. To naprawdę napawa optymizmem. Mam nadzieję, że polska flaga będzie coraz częściej widoczna nie tylko na odcinkach, ale i na podium mistrzostw świata.

 

K.W.: Jak oceniasz ich szanse na awans do Rally2 i wyższych kategorii w WRC w ciągu kilku lat? Czego brakuje polskim kierowcom i naszemu motorsportowi, aby mogli rywalizować na najwyższym poziomie?

M.W.: Temat rzeka. Dużo sprowadza się do kwestii finansowych. Zawodnik z potencjałem musi trafić na odpowiednie wsparcie. Najłatwiej, gdy pomaga rodzina, ale nie zawsze jest to możliwe.

 

Estońska i francuska federacja mają aktywne programy dla młodych kierowców. Francuska, z racji większych możliwości finansowych, jest mocniejsza. W Polsce fantastyczne jest to, że w tym roku ruszył program wsparcia młodych kierowców w wyścigach. Czapki z głów dla PZM, ORLEN-u i pana Pawła Pęcaka, który to prowadzi.

 

Brakuje takiego programu w rajdach. Jeśli udałoby się rozszerzyć obecny lub stworzyć osobny program dla rajdów samochodowych, byłoby to ogromne wsparcie.

 

K.W.: Widzisz szansę, że taki program powstanie w najbliższych latach?

 

M.W.: A czemu nie?

 

K.W.: Co musiałoby się wydarzyć?

 

M.W.: Myślę, że potrzeba kogoś, kto będzie chciał w to włożyć energię i czas. Wtedy jesteśmy w stanie to zorganizować. My jako M-Sport jesteśmy otwarci na współpracę z Polskim Związkiem Motorowym w celu stworzenia programu dla młodych kierowców.

Udostępnij!

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments