Kubica i AF Corse wicemistrzami świata FIA WEC 2025
Robert Kubica, Phil Hanson i Yifei Ye zakończyli sezon 2025 Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA WEC na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej Hypercar. Załoga Ferrari 499P z numerem 83, reprezentująca zespół AF Corse, po zajęciu piątego miejsca w 8 Hours of Bahrain przypieczętowała tytuł wicemistrzów świata, ustępując jedynie fabrycznemu zespołowi Ferrari z numerem 51. Dla prywatnej ekipy z Piacenzy to ogromny sukces – sezon pełen regularnych wyników, doskonałej pracy zespołowej i pokaz siły w rywalizacji z największymi producentami świata.
Zespół AF Corse przez cały sezon imponował skutecznością i determinacją. Od otwierającego rundę w Katarze wyścigu aż po finał w Bahrajnie, żółty Ferrari 499P w barwach Giallo Modena utrzymywał się w ścisłej czołówce. Zwycięstwo w Le Mans i liczne finisze w pierwszej dziesiątce potwierdziły, że prywatny skład Ferrari potrafi rywalizować na równych prawach z potężnymi zespołami fabrycznymi – Porsche, Toyotą czy Peugeotem. Wynik z Bahrajnu pozwolił załodze numer 83 zakończyć sezon 2025 na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej, z dorobkiem [liczba punktów], co jest najlepszym rezultatem w historii programu AF Corse w erze hipersamochodów.
Dla Roberta Kubicy to kolejny etap niezwykle konsekwentnie budowanej kariery w wyścigach długodystansowych. Polak, wraz z Philem Hansonem i Yifei Ye, tworzył w tym sezonie jeden z najbardziej zgranych składów w stawce. Perfekcyjna komunikacja, strategiczne decyzje i umiejętność unikania błędów zaowocowały regularnymi punktami w każdym z siedmiu startów oraz zwycięstwem w jednym z najważniejszych wydarzeń w świecie sportów motorowych, 24h Le Mans.
Sezon 2025 FIA WEC zapisał się w historii jako wyjątkowo wyrównany – losy tytułu ważyły się aż do ostatnich okrążeń w Bahrajnie. Ostatecznie AF Corse zakończyło kampanię 2025 jako wicemistrz świata, triumfując jednocześnie w klasyfikacji FIA World Cup for Hypercar Teams, przeznaczonej dla ekip prywatnych. To potwierdzenie statusu AF Corse jako jednej z najbardziej doświadczonych i skutecznych struktur w świecie wyścigów długodystansowych – oraz kolejny mocny akcent w bogatej karierze Roberta Kubicy.
Sezon 2025 Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA WEC rozpoczął się dla Roberta Kubicy i zespołu AF Corse w imponującym stylu. W inauguracyjnym wyścigu 1812 km Kataru żółte Ferrari 499P z numerem 83, prowadzone przez Phila Hansona, Yifei Ye i Kubicę, nie tylko włączyło się do walki o zwycięstwo, ale przez długi czas prowadziło stawkę. Polak w ostatniej godzinie utrzymywał się na czele, by ostatecznie przeciąć linię mety zaledwie 2,3 sekundy za fabrycznym Ferrari nr 50. Drugie miejsce oznaczało nie tylko znakomity start sezonu, lecz także pierwsze zwycięstwo w klasyfikacji FIA World Cup for Hypercar Teams – trofeum dla najlepszych zespołów prywatnych w najwyższej kategorii WEC. Cała trójka kierowców i zespół Gabriele Marazziego pokazali, że będą liczącą się siłą w tegorocznych mistrzostwach.
Kolejna runda na torze Imola nie przyniosła już tak spektakularnego rezultatu. Po udanym początku i nadziei na drugie z rzędu podium, zespół AF Corse zakończył wyścig na czwartej pozycji. W końcowej fazie rywalizacji załoga straciła dwie lokaty po problemach z tempem i niekorzystnym układem strategii podczas neutralizacji, które pozwoliły rywalom odzyskać utracony czas. Kubica podkreślał po zawodach, że mimo pełnego zaangażowania całej ekipy i czystego przejazdu, końcówka nie ułożyła się po ich myśli. Zespół mimo rozczarowania czwartym miejscem, wciąż pozostawał w czołówce punktacji i utrzymywał solidne tempo.
Trzecia odsłona sezonu, 6 Hours of Spa-Francorchamps, przyniosła AF Corse jeden z trudniejszych weekendów. Po świetnych kwalifikacjach i starcie z pierwszego rzędu wydawało się, że załoga Hansona, Ye i Kubicy znów powalczy o czołowe lokaty, jednak już w pierwszej godzinie wyścigu pojawiły się problemy z silnikiem, które wymagały wymiany turbiny. Strata wielu okrążeń uniemożliwiła walkę o wynik w klasyfikacji generalnej, ale zespół mimo to dojechał do mety i zapewnił sobie trzeci z rzędu triumf w klasyfikacji zespołów prywatnych. Choć sam Kubica mówił o „zmarnowanym potencjale”, był też pełen uznania dla całego projektu Ferrari, który zdominował weekend w różnych klasach.

Po wielkim triumfie przyszedł solidny, ale mniej spektakularny występ w São Paulo. Na torze Interlagos Ferrari nr 83 finiszowało na ósmej pozycji, co w kontekście słabszego tempa i trudnych warunków okazało się wynikiem na miarę możliwości. Kubica zakwalifikował się do wyścigu w pierwszej dziesiątce, a załoga pojechała czysto, bez kar i błędów, maksymalizując osiągnięty potencjał. Ósme miejsce oznaczało kolejne zwycięstwo wśród zespołów prywatnych i umocnienie pozycji lidera klasyfikacji FIA World Cup for Hypercar Teams. W generalnej punktacji kierowców ekipa Kubicy utrzymała drugie miejsce, z niewielką stratą do fabrycznego Ferrari nr 51.
Runda w Austin – Lone Star Le Mans – rozegrana została w wyjątkowo trudnych warunkach, niemal w całości pod deszczem. Mimo pole position zdobytego przez Kubicę, AF Corse nie było w stanie utrzymać przewagi na śliskiej nawierzchni. Błędy w pit stopach i kolizje z rywalami kosztowały zespół kilka pozycji, jednak siódme miejsce na mecie wystarczyło, by zapewnić sobie tytuł mistrzowski w klasyfikacji zespołów prywatnych – pierwszy AF Corse w erze hipersamochodów. Kubica i jego partnerzy podkreślali po wyścigu, że mimo rozczarowania wynikiem, kluczowe było osiągnięcie strategicznego celu: zabezpieczenie mistrzostwa przed końcem sezonu.
Przedostatnia runda sezonu, 6 Hours of Fuji, przyniosła kolejny wymagający weekend. Już przed startem Kubica przewidywał, że zaktualizowany system Balance of Performance nie będzie sprzyjał Ferrari. Jego przewidywania szybko się potwierdziły – w kwalifikacjach zajął dopiero dziesiąte miejsce, a wyścig rozpoczął się od incydentu z udziałem Phila Hansona, po którym w karoserii Ferrari nr 83 powstała duża dziura. Mimo uszkodzeń i słabszego tempa, załoga AF Corse zdołała dojechać do mety na dziesiątej pozycji, będąc najwyżej sklasyfikowanym samochodem Ferrari. Kubica, który prowadził w końcówce, zyskał jeszcze kilka pozycji i zredukował stratę do prowadzącego w klasyfikacji zespołu nr 51 do 14 punktów. Przed ostatnim wyścigiem sezonu w Bahrajnie Polak i jego partnerzy wciąż pozostawali w walce o tytuł mistrzów świata kierowców.
Podczas weekendu w Bahrajnie, gdzie odbył się dłuższy i warty więcej punktów wyścig, żółte Ferrari 499P prezentowało gorsze tempo wyścigowe od fabrycznych maszyn. Podobnie było w kwalifikacjach. Mimo, że na dystansie ośmiu godzin udało się przebić z dwunastej pozycji na piątą, to było to za mało na zdobycie mistrzostwa. Tytuł zdobyła załoga #51 Ferrari AF Corse – Alessandro Pier Guidi, Antonio Giovinazzi oraz James Calado. Robert Kubica wraz z Philem Hansonem i Yifeiem Ye zakończyli sezon na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. Przy okazji wygrali także Puchar Świata FIA Zespołów Prywatnych.
O wyścigu w Bahrajnie, a także o sezonie 2025, Robert Kubica opowie widzom Motowizji w rozszerzonym podsumowaniu. Zapraszamy do oglądania w czwartek, 13 listopada, o 18:00.
Powtórki:
Piątek, 14 listopada, 02:00
Piątek, 14 listopada, 10:00
Sobota, 15 listopada, 19:15
Poniedziałek, 17 listopada, 17:00
Wtorek, 18 listopada, 01:00
Wtorek, 18 listopada, 09:00
przy artykule pomagał Krzysztof Woźniak







