Klasa S po liftingu. V8 w nowej odsłonie
Mercedes-Benz Klasa S od lat pełni rolę punktu odniesienia dla luksusowych limuzyn. Po najnowszej modernizacji nie zmienia swojej filozofii, ale przesuwa ją w stronę technologii, która działa ciszej, szybciej i bardziej intuicyjnie.
Nowa odsłona Klasy S nie wygląda jak przełom. Na pierwszy rzut oka zmiany są ograniczone, a sylwetka pozostaje bardzo podobna do poprzedniej generacji. Jeśli ktoś oczekuje wizualnej rewolucji, raczej jej tu nie znajdzie. Mercedes poszedł inną drogą – skupił się na przebudowie tego, czego nie widać od razu.
Nadwozie i wnętrze
Zmiany stylistyczne są wyraźne dopiero po dłuższym przyjrzeniu się. Przód auta otrzymał większą osłonę chłodnicy, która opcjonalnie może być podświetlana. Nowy rysunek reflektorów DIGITAL LIGHT z motywem gwiazdy ma znaczenie nie tylko estetyczne – poprawiono także precyzję oświetlenia i sposób jego adaptacji do warunków na drodze.
Tył przeszedł mniej zmian. Nowe lampy i chromowana listwa biegnąca przez klapę bagażnika nie zmieniają charakteru auta, raczej go porządkują.
W kabinie Mercedes zrezygnował z najbardziej widowiskowych rozwiązań poprzedniej generacji. Hyperscreen zastąpiono zestawem trzech ekranów – cyfrowych zegarów, centralnego wyświetlacza i osobnego ekranu dla pasażera. Układ jest bardziej czytelny, mniej efektowny, ale łatwiejszy w codziennym użytkowaniu.
Materiały wykończeniowe nadal stoją na wysokim poziomie, choć pojawiło się więcej wariantów bez skóry naturalnej oraz bardziej stonowane konfiguracje kolorystyczne. W praktyce wnętrze daje większą swobodę konfiguracji niż wcześniej.

fot. Mercedes-Benz
Cyfrowa architektura
Najważniejsze zmiany dotyczą systemów, które sterują samochodem. Mercedes zbudował nową Klasę S wokół własnego systemu operacyjnego MB.OS. To rozwiązanie integrujące multimedia, systemy wspomagania jazdy i funkcje komfortu w jedną architekturę.
W codziennym użytkowaniu oznacza to bardziej spójne działanie systemów i szybszą reakcję na polecenia. Nowa generacja MBUX jest mniej efektowna wizualnie, ale bardziej funkcjonalna. Integracja z Mapami Google i generatywną sztuczną inteligencją nie jest eksponowana w nachalny sposób – system pełni raczej rolę narzędzia niż atrakcji.
Istotnym elementem są aktualizacje bezprzewodowe. Część funkcji może być rozwijana po zakupie samochodu, co w przypadku Klasy S ma większe znaczenie niż w modelach niższych segmentów.
Pakiet MB.DRIVE wykorzystuje zestaw kamer, radarów i czujników do wspierania kierowcy. Systemy pomagają w utrzymaniu pasa ruchu, zmianie pasa, parkowaniu czy reagowaniu na sytuacje na drodze. Nowością jest m.in. możliwość odtworzenia toru jazdy podczas cofania oraz bardziej zaawansowane scenariusze parkowania.
Mercedes nie akcentuje autonomii jazdy w sposób agresywny. Systemy mają wspierać kierowcę, a nie go zastępować.
Czytaj również: Mercedes, który nie chce być grzeczny. Nowe coupe rodzi się w śniegu

fot. Mercedes-Benz
Tylna część kabiny i komfort
Tylne siedzenia pozostają jednym z kluczowych elementów Klasy S. Do dyspozycji są dwa duże ekrany, piloty MBUX, dostęp do aplikacji, wideokonferencji i serwisów streamingowych. W wersji z długim rozstawem osi tylna część kabiny może być skonfigurowana jako przestrzeń robocza.
Stoliki, dodatkowa konsola, porty USB-C, ładowanie indukcyjne czy chłodzony schowek mają w praktyce różne znaczenie – część rozwiązań jest realnie użyteczna, część pełni raczej funkcję reprezentacyjną.
Klasa S najlepiej ujawnia swoje możliwości wtedy, gdy pełni rolę środka transportu na dłuższych dystansach lub między spotkaniami. W takich warunkach różnice między nią a klasyczną limuzyną są bardziej widoczne.
Komfort nie opiera się na jednym rozwiązaniu, lecz na zestawie drobnych zmian. Podgrzewane pasy bezpieczeństwa, cyfrowe sterowanie nawiewami, bardziej zaawansowany system filtracji powietrza oraz rozbudowane funkcje foteli tworzą spójne środowisko podróży.

fot. Mercedes-Benz
Układy napędowe i prowadzenie
Oferta napędów pozostaje szeroka. Mercedes rozwija silniki spalinowe, jednocześnie wprowadzając elementy elektryfikacji.
Z perspektywy kierowcy najciekawsze rzeczy w Klasie S dzieją się pod maską. Mercedes zdecydował się na zmodernizowane, 4-litrowe V8 biturbo z płaskim wałem korbowym – rozwiązanie rzadko spotykane w segmencie luksusowych limuzyn. Silnik rozwija 537 KM mocy oraz 750 Nm momentu obrotowego, a dodatkowe 23 KM zapewnia układ mild hybrid. W takiej konfiguracji przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje około 4 sekund.
Liczby są tylko częścią historii. Ważniejszy jest charakter jednostki: V8 reaguje szybciej, pracuje bardziej bezpośrednio i wyraźniej odcina się od sześciocylindrowych wersji, które dominują dziś w tej klasie.
Sześciocylindrowe jednostki benzynowe i wysokoprężne zostały dopracowane pod kątem kultury pracy. Hybrydy plug-in oferują zasięg elektryczny rzędu około 100 km, co może mieć znaczenie w codziennym użytkowaniu, szczególnie w ruchu miejskim.
Standardem jest napęd na cztery koła i dziewięciobiegowa skrzynia automatyczna. Pneumatyczne zawieszenie AIRMATIC również znajduje się w podstawowym wyposażeniu, a opcjonalny system E-ACTIVE BODY CONTROL pozwala sterować tłumieniem każdego koła osobno.
Nowością jest wykorzystanie danych z chmury do przygotowania zawieszenia na nierówności. W praktyce przekłada się to na bardziej uporządkowane reakcje nadwozia. Skrętna tylna oś poprawia zwrotność przy niskich prędkościach i stabilność przy wysokich.
Czytaj również: Volvo, które zmienia reguły gry

fot. Mercedes-Benz
Bezpieczeństwo i personalizacja
System PRE-SAFE został rozwinięty, a liczba poduszek powietrznych może sięgać piętnastu. Pasażerowie tylnego rzędu mogą korzystać z dodatkowych poduszek w pasach bezpieczeństwa oraz poduszek czołowych. W wersjach z aktywnym zawieszeniem nadwozie może zostać uniesione przed zderzeniem bocznym.
Program MANUFAKTUR umożliwia daleko idącą personalizację samochodu. Klienci mają do dyspozycji szeroki wybór lakierów, materiałów wykończeniowych i konfiguracji wnętrza. W ofercie dostępne są także wersje AMG oraz wariant GUARD z podwyższonym poziomem ochrony.
Co się zmieniło
Nowa Klasa S nie została zaprojektowana jako spektakularny krok naprzód. Zmiany dotyczą przede wszystkim sposobu działania samochodu i integracji systemów.
Część rozwiązań ma realne znaczenie w codziennym użytkowaniu, część pełni funkcję demonstracyjną. W tym segmencie to nic nowego. Klasa S od lat pełni rolę modelu, w którym Mercedes pokazuje, w jakim kierunku może rozwijać się motoryzacja.
Najważniejsze różnice nie są widoczne od razu. Dopiero po dłuższym kontakcie z samochodem zaczyna być jasne, jak bardzo zmieniła się jego logika działania.
Motoryzacja w Motowizji

fot. Mercedes-Benz