Dodał: Juliusz Winiarek Kategoria: Rajdy Komentarze: 0

Kenjiro Shinozuka – pierwszy japoński zwycięzca w WRC

Podczas tegorocznego Rajdu Safari, Takamoto Katsuta odniósł swoje premierowe zwycięstwo w Mistrzostwach Świata. Kierowca Toyoty nie jest jednak jedynym Japończykiem, który tego dokonał. Oto historia pierwszego zawodnika z Kraju Kwitnącej Wiśni, który sięgnął po zwycięstwo w WRC.

Zza biurka do rajdówki

Kariera kierowcy rajdowego nie była wcale pisana Kenjiro Shinozuce. Choć dorastał wśród samochodów i motorów, to nie miał budżetu ani możliwości, który pozwalał by mu na starty. W szeregi Mitsubishi wstąpił w 1971 roku. Nie w roli kierowcy, ale jako… sprzedawca.

Praca w salonie i warsztacie producenta z Shibaury opłaciła się Kenjiro i niebawem był w stanie zamienić fotel za biurkiem, na ten w rajdowym Lancerze GSR. W 1976 roku pojechał na Rajd Safari, zostając pierwszym japońskim kierowcą, który wystartował w rundzie WRC.

Główną rolą Shinozuki było jednak sprzedawanie samochodów, a nie ściganie się nimi. Dlatego w kolejnych latach czas spędzał głównie w salonie Mitsubishi, pozwalając sobie jedynie na okazjonalne starty.

Czytaj także: Subaru buduje rajdowe BRZ

Obowiązki Kenjiro zmieniły się w połowie lat 80. W 1983 roku japoński producent rozpoczął starty w Rajdzie Dakar. Choć pierwsze zwycięstwo odnieśli już dwa lata później, to zarząd marki doszedł do wniosku, że do zwiększenia rozpoznawalności Mitsubishi, potrzebny jest sukces lokalnego kierowcy.

W ten właśnie sposób Shinozuka zasiadł za kierownicą legendarnego modelu Pajero. Na pierwszy przebłysk nie trzeba było długo czekać. W 1986 roku Japończyk zajął trzecie miejsce Dakarze i zyskał przydomek „Błyskawica”.

Egzotyczny duet

W końcówce lat 80. Mitsubishi zwiększyło też swoje zaangażowanie w rajdy. Gdy potrzebowali kierowcy, który poprowadzi fabrycznego Galanta VR4 ku chwale, ponownie wybrali numer telefonu Kenjiro.

Ten od razu wziął się do roboty, wygrywając w 1988 roku pierwszą edycję Mistrzostw Azji i Pacyfiku. W nagrodę za kierownicą Galanta zasiadł także w WRC, podczas Rajdu Wielkiej Brytanii. Tam właśnie poznał człowieka, u którego boku miał święcić swoje największe sukcesy – Johna Meadowsa.

Shinozuka jeździł z zagranicznymi pilotami praktycznie od początku swojej kariery. W 1988 roku szukał jednak Brytyjczyka i to najlepiej z północy. Z prostego powodu – ten akcent w języku angielskim był dla Kenjiro najbardziej zrozumiały.

Panowie bardzo szybko znaleźli wspólny rytm pracy. Japończyk cechował się chłodną głową, niezależnie od okoliczności. Każdy etap przygotowania do rajdu, jak i samej imprezy, miał starannie przemyślany zanim jeszcze postawił stopę w parku serwisowym. Ten styl działania bardzo odpowiadał Meadowsowi.

Król Afryki

Shinuzoka nie był kierowcą pokroju Colina McRae. Nie wyznawał filozofii przejeżdżania całego weekendu z gazem w podłodze. Może właśnie dlatego nigdy nie przejechał pełnego sezonu Rajdowych Mistrzostw Świata.

Do perfekcji opanował jednak dbanie o samochód i zarządzanie jego wytrzymałością. Nic więc dziwnego, że szybko zyskał reputację specjalisty od afrykańskich, przeprawowych rund WRC. W Rajdzie Safari startował aż dziewięciokrotnie, ale to w drugiej z rund Mistrzostw Świata na Czarnym Lądzie odnalazł drogę do zwycięstwa.

Czytaj także: 5 powodów, dla których warto było oglądać na żywo Rajd Safari

Po Rajdzie Wybrzeża Kości Słoniowej, Shinuzoka został bohaterem całej Japonii. Do zawodów podszedł w swoim stylu, w niezwykle przemyślany sposób. Kenjiro wiedział, że ma gorsze tempo na odcinkach rozgrywanych w ciągu dnia. Miał jednak większe doświadczenie od rywali w jeździe po ciemku, więc czas zyskiwał głównie po zmroku.

Ta taktyka w połączeniu z umiejętnym konserwowaniem rajdówki, sprawiła, że 31 października 1991 roku, Shinuzoka przekroczył linię mety jako pierwszy japoński zwycięzca rundy WRC. Fakt, że dokonał tego jako lojalny pracownik Mitsubishi, z ponad 20-letnim stażem, uczynił ten triumf jeszcze słodszym. Po rajdzie plakaty z Kenjiro i Johnem ozdobiły miasta w całej Japonii.

Kraj Kwitnącej Wiśni miał powody do świętowania także rok później. Shinuzoka i Meadows powtórzyli swój sukces w 1992 roku, znów okazując się najszybszą załogą w iworyjskiej imprezie. Przez niemal 34 lata Kenjiro był ostatnim japońskim kierowcą, który sięgnął po zwycięstwo w mistrzostwach świata. Dopóki jego sukcesu, 15 marca 2026 roku, nie powtórzył Takamoto Katsuta.

Powrót na pustynię

Shinuzoka nie spoczął na laurach. W kolejnych latach przywiózł dla Mitsubishi drugie miejsce z Rajdu Safari. Wrócił też do startów w rajdach terenowych i właśnie tam, osiągnął swój kolejny monumentalny sukces.

Kenjiro okazał się najszybszy w 19 edycji Rajdu Dakar, w 1997 roku. Przy pomocy Mitsubishi Pajero, został pierwszym japońskim zwycięzcą tej imprezy.  Pięć lat później, ponad 30-letnia współpraca Shinozuki z Mitsubishi dobiegła końca. Na pożegnanie z ekipą „diamentów”, Japończyk przywiózł z Dakaru 2002, trzecie miejsce.

W kolejnym sezonie, „Błyksawica” przyodział barwy Nissana. Ten etap jego kariery miał jednak dosyć bolesny początek. Na drugim etapie edycji Rajdu Dakar z 2003 roku, uderzył w wydmę z wielokrotnie dachował. Trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami twarzy i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.

Kenjiro na szczęście wrócił do zdrowia i jak gdyby nigdy nic, rok później znów stał na starcie Dakaru. Dwa lata później ogłosił, że 28 edycja legendarnej imprezy, będzie jego ostatnim występem jako kierowcy.  Słowa nie dotrzymał.

W 2007 roku wrócił na afrykańską pustynię i dopiero po przywiezieniu z niej 59 miejsca, pożegnał się z Rajdem Dakar.  Startował przez kolejną dekadę w różnych rajdach terenowych, aż do 2017 roku. Wtedy, w wieku 68 lat odwiesił kask na kołek.

Shinozuce nie było dane zobaczyć kolejnego Japończyka na najwyższym stopniu podium w WRC. Odszedł 18 marca 2024 roku, po wyczerpującej walce z rakiem trzustki. Mimo to, ciężko nie mieć wrażenia, że jadąc po swoje pierwsze zwycięstwo w Rajdzie Safari, Takamoto Katsuta czuł na plecach spojrzenie „Błyskawicy”.

Udostępnij!