Zaczynanie kariery od zera – Kalle Rovanperä w formułach
Dwukrotny rajdowy mistrz świata Kalle Rovanperä pod koniec 2025 roku wprowadził wszystkich w osłupienie – po kilku romansach z wyścigami samochodowymi, Fin zdecydował się na postawienie na tę formę motorsportu. Na dodatek celuje bezpośrednio w Formułę 1. Jak mu idzie? I na co się zdecydował oraz czego powinniśmy – na razie – oczekiwać.
Poranek dziewiątego października 2025 roku był nietypowy. Najpierw informacja: Kalle Rovanperä przestaje jeździć w rajdach. Można się było tego spodziewać. Sezon 2025 WRC był daleki od ideału, a jego epizody na torach wyścigowych w 2024 roku pokazały, że ciągnie go tam. Pierwsza myśl: pewno znowu będzie jeździł w jakiś seriach GT, może więcej driftingu…
Następnie informacja prasowa Toyoty: Rovanperä będzie jeździł w japońskiej serii Super Formula. Pod względem tempa na torach drogowych jedynie Formuła 1 jest szybsza. Odważny pomysł, trzeba przyznać, bardzo specyficzna seria, mocno obsadzona, wielu Europejczyków dostawało tam twardą lekcję. Potem był filmik wstawiony przez Fina na media społecznościowe, który rozwiał wszelkie wątpliwości.
Kalle Rovanperä chce do Formuły 1. Super Formula to pierwszy krok, za rok Formuła 2, a potem to już kto wie co się wydarzy.
Mieszankę szoku i ekscytacji przełamało zrozumienie, że Rovanperä porywa się z motyką na Słońce. Bywały, oczywiście, pomniejsze przypadki kierowców rajdowych przesiadających się na wyścigi. Przykładowo Robert Consani po startach w ERC, bez większych sukcesów, zaczął się ścigać autami GT, co robi do tej pory. Wiele osób prawdopodobnie pamięta spekulacje dotyczące Sebastiena Loeba i F1 czy testy Colina McRae z Jordanem. Zazwyczaj droga była odwrotna – Robert Kubica jest tego najlepszym przykładem. Nie można jednak zapominać, że przed jego startami w WRC2 Polak startował okazjonalnie w rajdach. Nie było to więc kompletne zaczynanie od zera.
Rovanperä w formułach miał do tej pory doświadczenie w postaci kilku okrążeń podarowanych niejako przez Red Bulla na Red Bull Ringu w starym bolidzie F1 (a wcześniej w niższych kategoriach, aby się przygotował). Typowa pokazowa akcja, z jakich słynie ta marka. W taki sposób sprawdzali się chociażby Sébastien Ogier, Marc Marquez czy Tom Cruise.

Nowi rywale Kalle w tym samym wieku, kiedy on jeździł po zamarzniętym jeziorze, wsiadali już do gokartów. Gdy Fin startował w pierwszych rajdach, oni przesiadali się do formuł. Na dodatek współcześni młodzi kierowcy wyścigowi spędzają niebotyczną ilość czasu w kokpicie. Jak nie wyścigi, to testy. Jak nie testy, to miliony kilometrów na dowolnym symulatorze. Wszystko to ma prowadzić do tego, że dany zawodnik czuje się komfortowo przed każdym weekendem wyścigowym.
W rajdach czegoś takiego po prostu nie ma. Wiele odcinków specjalnych jest odwzorowanych przez społeczność Richard Burns Rally, ale całego rajdu nie da się w pełni przejechać. Kierowcy fabryczni WRC mają też bardzo ograniczone możliwości przygotowania się do danej rundy, więc często pozostaje jedynie trzymać kciuki na starcie shakedownu, że inżynierowie dobrze przygotowali samochód na tutejsze trasy.
Obecna drabinka serii juniorskich jest tak przemyślana, by powoli nabierać pewności, z roku na rok (lub rzadziej) przeskakiwać do wyższych kategorii, szybszych maszyn, z większym dociskiem. Mają czas. W końcu zaczynają mając 15 lat (coraz częściej mając intensywny program przygotowawczy rok wcześniej). Do Formuły 1 można trafić mając 18 lat, na dodatek trzeba udowodnić wynikami, że jest się faktycznie dobrym kierowcą za sprawą systemu punktów do superlicencji. Już to stawia Rovanperę w zdecydowanie gorszej pozycji niż wszystkich jego rywali.
Plan jest więc niezwykle ambitny. Już pod koniec poprzedniego roku Rovanperä sprawdzał się w starym bolidzie F2 (co jest powszechną praktyką wśród tych, którzy już teraz ścigają się na tym poziomie). Pierwszym większym sprawdzianem miały być testy posezonowe Super Formuły w grudniu. Miały, ponieważ u Rovanpery szybko pojawiły się problemy zdrowotne. Lekarze zabronili mu dalszej jazdy.

Jak to zwykle bywa, zaczęły się teorie spiskowe, że to może tylko wymówka, zrozumiał, że to nie dla niego i lada moment wróci fruwać po fińskich lasach. Od tamtej pory nie wiemy nic o jazdach w szybszych konstrukcjach, bo w ramach swoich przygotowań Rovanperä wybrał się do Nowej Zelandii.
Tamtejsza Formula Regional Oceania Trophy, druga – obok Bliskowschodniej Formuły Regionalnej, gdzie ściga się teraz Jan Przyrowski – więcej o tym tutaj – zimowa seria na poziomie między F4 i F3, to dla wielu młodych kierowców forma rozgrzewki przed “właściwą” kampanią. W tym roku poziom jest tam bardzo wysoki – Freddie Slater, Ugo Ugochukwu czy Fionn McLaughlin to zawodnicy mający potencjał, ambicje i papiery na to, by próbować w najbliższych latach aspirować do startów w Formule 1. Do tego liczna gromada innych kierowców ścigających się od lat w Europie podobnymi konstrukcjami. Można narzekać, że nie jest to ogółem najmocniejsza grupa rywali, ale jednak każda startująca tam osoba miała na starcie większe doświadczenie (czy to z tymi bolidami, czy to na nowozelandzkich torach) niż Rovanperä.
O Polakach w wyścigach samochodowych znajdziecie informacje w naszym specjalnym dziale
Pierwszy weekend wyścigowy nie był więc wybitny dla Fina. Kolejno 17, 12 i 13 miejsce oraz nieukończony, nie ze swojej winy, czwarty wyścig. Przez cały weekend jego czasy kręciły się właśnie w okolicach środka drugiej dziesiątki. Oczywiście, znalazły się osoby, które zobaczyły w tym tragedię okrutną, zaczęły się wizje kompromitacji i tak dalej. Tylko, że – racjonalnie myślące osoby – właśnie na coś takiego powinny liczyć. Najlepsi polscy siatkarze to wspaniali atleci, nasza liga jest jedną z najmocniejszych na świecie, ale gdyby wypuścić Bartosza Kurka do pierwszego składu jakiejś drużyny piłkarskiej Ekstraklasy, to chyba nikt by nie sądził, że w pierwszym meczu strzeli gola.
Misją na weekend w Hampton Downs, a w zasadzie na cały czterotygodniowy sezon, było po prostu nie zrobić niczego głupiego, uczyć się sztuki wyścigowej oraz powoli notować postępy. Tak też było, żadnych przygód, żadnych incydentów, tempo wyścigowe nie było tragiczne i odstające od reszty. Jak na pierwszy w karierze taki weekend wyścigowy – to był solidny budulec na resztę kampanii.
W Taupo już były postępy – dwa finisze pod koniec pierwszej dziesiątki. Wciąż: nic wybitnego, ale – co najważniejsze – nic tragicznego. Spokojne kręcenie kółek, nabieranie pewności siebie, próby walki z rywalami i szukania swoich limitów.

Dlaczego Kalle Rovanperä był tak dobry w rajdach? Ponieważ od najmłodszych lat do tego się szykował. Wiadomo, bez ogromnych pokładów talentu nawet najbogatszy program przygotowawczy by mu nie pomógł, ale jednak wykonał tę pracę u podstaw i przez to, że zaczął wcześniej niż rywale, szybciej doszedł na ich poziom, a następnie ich przegonił. W wyścigach Rovanperä tego po prostu nie ma.
Być może przełomowy okaże się być miniony weekend wyścigowy. Na Teretonga Park przez większość weekendu warunki pogodowe były dalekie od idealnych. Sporo deszczu, jeden wyścig z czterech został nawet odwołany. W chaotycznych pierwszych kwalifikacjach Rovanperä wywalczył sobie szóste pole startowe. Strata czasowa do najszybszego była podobna jak w poprzednich rundach (powyżej sekundy), ale w deszczu różnice wyglądają inaczej jak na suchym. Szóste miejsce na starcie przekuł w trzecie na mecie po bezbłędnym wyścigu. W kolejnych było nieco gorzej, piąta i siódma pozycja.

Od razu powiem: to nie jest dowód na to, że Rovanperä już jest w pełni gotów. Jak sam przyznał w swoich mediach społecznościowych, “tempo na mokrym było dobre, ale musimy popracować by na suchym też takie było”.
Kiedy Rovanperä ogłosił swoją misję na metaforyczne Słońce, nie byłem w pełni przekonany, że ona spełni się powodzeniem. Dalej mam wątpliwości, nawet jeżeli Toyota będzie stawała na głowie by mu pomóc (nowozelandzka seria jest finansowana przez lokalną Toyotę, w Super Formule będzie reprezentował tę markę, a w Formule 2 czeka na niego fotel w zespole Hitech – współpracującym z Toyotą). Przy coraz większym wkładzie w Haas F1 Team, scenariusz pełnego jego przejęcia, z Rovanperą jako “ich” kierowcą w, powiedzmy, 2029 roku, jest jak z najlepszych snów Akido Toyody.
Sezon Super Formuły będę śledził z zapartym tchem – także dlatego, że po prostu jest to fenomenalna seria wyścigowa. Tam wyzwań będzie jeszcze więcej. Specyficzne japońskie tory, unikatowa konstrukcja w postaci Dallary SF23, liczna grupa japońskich weteranów i “młodych, gniewnych”, czy Europejczycy (aktualizacja: okazało się, że Jack Doohan jednak nie będzie startował w tej serii) już nie będą “trzecią ligą”. Zakładając, że za rok ma się ścigać w Formule 2, Rovanperä nie będzie mógł sobie pozwolić na odbijanie się od dołu tabeli przez cały sezon. Pod jego koniec powinien walczyć o czołowe pozycje, jeżeli rzeczywiście ma trafić do Formuły 1.
Na razie jednak spełnia moje oczekiwania. Myślałem, że jak będzie regularnie wbijał się do pierwszej dziesiątki w połowie kampanii, to już będzie dobrze. To osiągnął. Czy wygra wyścig – czy to w ten weekend, czy potem w Japonii? Wątpię. Ale nie musi. Przynajmniej teraz.
Oczekiwania wobec Rovanpery są gigantyczne. Nie dość, że ma ogromną rzeszę fanów, to jeszcze jest reprezentantem rajdów w wyścigowym świecie. Może udowodnić tezę o wyższości jednej grupy kierowców nad drugą. Gdyby kiedyś został mistrzem świata Formuły 1, Rovanperä z marszu stanie się jednym z najlepszych zawodników w historii motorsportu. Do tego jednak bardzo daleka droga. Zaczyna się powoli, ostrożnie, bez pośpiechu. Taryfa ulgowa szybko się skończy.