Jest młody i już wygrywa. Bruno Gryc na rajdowej ścieżce
Na odcinkach specjalnych w krajach bałtyckich coraz częściej pojawia się nazwisko, które jeszcze niedawno było znane głównie w kartingu. Dziś funkcjonuje już w zupełnie innym kontekście – jako jeden z najbardziej obiecujących młodych, polskich kierowców rajdowych.
Bruno Gryc, choć ma zaledwie 14 lat, rywalizuje z bardziej doświadczonymi zawodnikami, regularnie notując czasy pozwalające walczyć o czołowe pozycje. Co istotne, nie są to pojedyncze przebłyski, lecz coraz bardziej powtarzalne tempo, które zaczyna układać się w spójny obraz kierowcy świadomego swojego rozwoju.
Jego droga do rajdów jest przy tym stosunkowo świeża. Po latach spędzonych w kartingu, gdzie rywalizował na wysokim poziomie międzynarodowym – m.in. wygrywając zawody serii Rok Cup i sięgając po podium światowego finału – niedawno przesiadł się do samochodów rajdowych i bardzo szybko zaczął odnajdywać się w tej dyscyplinie.
Motorsport nie pojawił się w jego życiu przypadkowo. Jest synem Tomasza Gryca, byłego kierowcy rajdowego, co od najmłodszych lat dawało mu naturalny kontakt z tym środowiskiem. Jak sam podkreśla, nie był do niczego zmuszany, ale możliwość obserwowania rajdów od środka sprawiła, że ten kierunek rozwoju był dla niego czymś naturalnym.
W jego przypadku nie chodzi jednak wyłącznie o wyniki na tym etapie kariery. Równie ważne jest to, jak o nich mówi – bez przesadnej pewności siebie, za to z dużym naciskiem na naukę, analizę i konsekwentne budowanie doświadczenia. To podejście często odróżnia chwilowe talenty od zawodników, którzy są w stanie zbudować długofalową karierę na najwyższym poziomie.
Gryc ma za sobą bardzo intensywny początek sezonu 2026. Trzy zimowe rajdy w krajach bałtyckich przyniosły nie tylko solidne rezultaty, ale przede wszystkim kolejne porcje doświadczenia, które na tym etapie kariery są kluczowe.
W rozmowie z Motowizją opowiada o swoim rozwoju, podejściu do ryzyka, pracy zespołowej i planach na przyszłość — zaskakując przy tym dojrzałością i świadomością własnego procesu.
Początek sezonu i rozwój formy
Intensywna seria startów na początku roku często stanowi dla kierowców moment przełomowy. W krótkim czasie trzeba nie tylko utrzymać koncentrację, ale też szybko wyciągać wnioski i adaptować się do zmieniających się warunków. W przypadku Bruno Gryca dodatkowym wyzwaniem był fakt, że były to jego pierwsze rajdy rozgrywane w zimowych warunkach — na śniegu i lodzie, czyli nawierzchni wymagającej zupełnie innego stylu jazdy.
Początek sezonu 2026 to dla niego trzy starty w krótkim odstępie czasu: Rally Alūksne 2026, Winter Rally Rokiškis 2026 oraz Rally Sarma 2026. Wszystkie odbyły się w wymagających zimowych warunkach i przy bardzo mocnej, międzynarodowej obsadzie.
Już pierwszy z nich zakończył się dużym sukcesem – zwycięstwem w klasie LRC4 i EMV4 oraz drugim miejscem w klasyfikacji samochodów z napędem na jedną oś. Kilka dni później Gryc potwierdził tempo na Litwie, wygrywając klasyfikację 2WD. Serię zamknął Rajd Sarma, gdzie – mimo jednego błędu na długim odcinku specjalnym – ukończył rywalizację na trzecim miejscu w LRC4 i wygrał Power Stage w 2WD. Wszystkie te wyniki zostały osiągnięte za kierownicą Opla Corsy Rally4.

– Masz za sobą bardzo intensywną zimę – trzy rajdy praktycznie jeden po drugim. Co najbardziej zmieniło się w Twojej jeździe przez te kilka tygodni?
Myślę, że przede wszystkim bardzo poprawiłem opis trasy – sposób, w jaki go tworzę. Zmieniłem też trochę dystanse i dodałem kilka nowych komend, które pomagają mi lepiej opisywać odcinki.
Te trzy rajdy były rozgrywane na śniegu, a dla mnie to były pierwsze takie starty, więc wszystko wyglądało trochę inaczej niż wcześniej. Musiałem się do tego przyzwyczaić.
Czuję też, że mniej boję się prędkości niż kiedyś i mam większą pewność za kierownicą.
– Czy jesteś zadowolony z pracy wykonanej na początku roku? I gdzie widzisz największą różnicę – także mentalnie – między początkiem sezonu a teraz?
Myślę, że jestem coraz bardziej głodny startów. Po tych pierwszych trzech rajdach naprawdę się rozkręciłem i jeszcze bardziej zaczęło mi się to podobać.
Można powiedzieć, że po takiej zimowej przerwie trochę zapomniałem, jakie to jest fajne, a teraz znowu wchodzę w ten rytm i czuję się coraz lepiej.
– Jakie konkretne elementy jazdy najbardziej poprawiłeś po tych pierwszych startach na śniegu?
Na pewno zdobyłem nowe doświadczenia związane z jazdą po śniegu – to zupełnie inna nawierzchnia niż asfalt czy szuter i wymaga innego podejścia.
Poprawiłem też linię jazdy i zacząłem później hamować, co pozwala mi utrzymywać lepsze tempo na odcinkach.
Błędy, granice i budowanie doświadczenia
Rozwój młodego kierowcy rajdowego nie polega wyłącznie na poprawianiu czasów. Kluczową rolę odgrywa nauka na błędach i zrozumienie granicy przyczepności — czego nie da się osiągnąć bez podejmowania ryzyka. Rajd Sarma był w tym kontekście bardzo dobrym przykładem: solidne tempo i realna walka o czołowe pozycje w swojej klasie, ale też moment, który pokazał, gdzie przebiega granica. To właśnie takie sytuacje budują przyszłych topowych zawodników.
– W Rajdzie Sarma miałeś tempo pozwalające walczyć o czołowe pozycje w Twojej stawce, ale jeden moment zmienił sytuację. Jak pracujesz nad eliminowaniem takich błędów?
Myślę, że błędy są i będą się zdarzać – przynajmniej do momentu, aż nie będę najlepszym kierowcą na świecie. Nawet topowi zawodnicy popełniają błędy.
Po tym odcinku dokładnie przeanalizowałem sytuację – wjechałem za szybko w zakręt, obróciłem się i wpadłem do rowu. To była konkretna lekcja.
Z drugiej strony było to też dobre doświadczenie, bo mogłem lepiej zrozumieć limit opony i zobaczyć, gdzie ta granica naprawdę się kończy. Dzięki temu wiem, że nie mogę już dalej tego limitu przekraczać.
– Czy po takim potknięciu jesteś w stanie szybko zostawić to za sobą i skupić się na dalszej jeździe?
Tak, zdecydowanie. Trzeba szybko wrócić do koncentracji i jechać dalej swoje.
Tempo, ambicje i podejście do wyników
W motorsporcie łatwo wpaść w pułapkę myślenia wyłącznie o wynikach. Jednak w przypadku młodych zawodników kluczowe jest znalezienie równowagi między ambicją a procesem rozwoju. Bruno Gryc zdaje się bardzo świadomie podchodzić do tego etapu kariery – nie unika walki, ale jednocześnie jasno określa priorytety.
– Czy czujesz, że jesteś już kierowcą, który może regularnie wygrywać w LRC4?
Myślę, że w rajdach, w których startowałem do tej pory, jest to możliwe. Natomiast nie chcę być zbyt pewny siebie, bo wszystko zależy od stawki, od rajdu i od tego, czy znam odcinki. Mogą pojawić się nowe wyzwania, więc na razie skupiam się przede wszystkim na zdobywaniu doświadczenia i rozwoju, a nie na samym wyniku.
– Co jest dla Ciebie ważniejsze – regularność czy walka o topowe, pojedyncze wyniki na obecnym poziomie doświadczenia?
W rajdach chodzi o to, żeby rywalizować z najlepszymi, więc to ryzyko zawsze będzie obecne i jest potrzebne. Staram się dawać z siebie wszystko, ale jednocześnie jechać rozsądnie i nie popełniać błędów, które już wcześniej mi się zdarzyły.
Technika, analiza i przygotowanie
Za wynikami na odcinkach specjalnych stoi ogrom pracy wykonywanej poza nimi. Analiza przejazdów, przygotowanie fizyczne i mentalne oraz praca z danymi to dziś nieodłączna część rozwoju każdego kierowcy. W przypadku młodych zawodników szczególnie ważne jest budowanie dobrych nawyków — i tutaj widać, że Gryc bardzo świadomie podchodzi do procesu.
– Jak wygląda Twoja analiza po rajdzie? Na co zwracasz największą uwagę?
Najważniejsze są dla mnie onboardy. Oglądam je przed rajdem, w trakcie i po nim.
Dzięki temu mogę przypomnieć sobie odcinki, sprawdzić notatki, zobaczyć, jak wygląda dana trasa i później dokładnie przeanalizować przejazdy. To jest dla mnie kluczowy element przygotowania.
– Ile w Twoim rozwoju to sama jazda podczas zawodów, a ile przygotowanie poza samochodem?
Codziennie trenuję – czy to trening siłowy, mentalny, czy koordynacyjny. Wszystko to pomaga mi się rozwijać i przygotowywać do kolejnych startów. Myślę, że mniej więcej 60% to praca poza samochodem, a 40% to sama jazda.
– Jak wygląda Twoje podejście do ryzyka na odcinkach?
Zazwyczaj staram się jechać na około 90%. To jest rozsądne tempo – nie ryzykuję za bardzo, ale też nie jadę zbyt wolno.
Oczywiście zdarzają się momenty, kiedy coś się wydarzy, ale to jest część rajdów i właśnie wtedy najwięcej się uczę.
Praca z zespołem
Rajdy to sport zespołowy – mimo, że za kierownicą siedzi jedna osoba. Współpraca z pilotem, mechanikami i inżynierami ma ogromny wpływ na końcowy wynik. W przypadku Bruno Gryca widać wyraźnie, że rozumie on tę zależność i potrafi z niej korzystać.
– Jak wygląda Twoja współpraca z Ugniusem Vainevičiusem [red. pilot]?
To bardzo dobry pilot. Ma duże doświadczenie, dobrze się dogadujemy. Dotychczas miałem możliwość współpracowania z kilkoma świetnymi pilotami, wiele nauczył mnie Michał Kuśnierz, z którym zaliczyłem pierwsze kilometry w rajdówce i z którym cały czas współpracujemy. Z Ugniusem jest podobnie, analizujemy razem onboardy, daje mi różne wskazówki. Dodatkowo zna dobrze rajdy w tym regionie, co też jest dużym atutem.
– Czy planujesz współpracę z jednym pilotem przez cały sezon? W zeszłym roku było bowiem wiele roszad na Twoim prawym fotelu.
W poprzednim sezonie często zmieniałem pilotów i to było ciekawe doświadczenie, bo mogłem poznać różne podejścia.
W tym sezonie staram się raczej jeździć z jednym pilotem, ale nie zawsze wszystko zależy ode mnie.
– Jak wygląda Twoja praca przy ustawieniach samochodu?
To współpraca. Ja mówię, co czuję i co chciałbym zmienić, a mechanik wprowadza poprawki. Czasami testujemy różne ustawienia, nawet jeśli coś już działa dobrze, bo zawsze może być jeszcze lepiej.
Rajdy w krajach bałtyckich
To jeden z kluczowych aspektów jego kariery. W Polsce przepisy sportu samochodowego są bardziej restrykcyjne, jeśli chodzi o wiek kierowców startujących w rajdach. Natomiast w krajach bałtyckich – szczególnie na Litwie i Łotwie – regulacje są bardziej elastyczne.
Młodzi zawodnicy mogą tam uzyskać licencję i startować w rajdach już w bardzo młodym wieku, pod warunkiem spełnienia określonych wymogów szkoleniowych i bezpieczeństwa. Dzięki temu region ten stał się naturalnym miejscem rozwoju dla młodych talentów z całej Europy.
– Jak oceniasz rajdy w krajach bałtyckich? I czy brakuje Ci startów w Polsce?
Na pewno chciałbym pojechać też kilka rajdów w Polsce, bo to zawsze coś fajnego – szczególnie przed własnymi kibicami. Natomiast rajdy w krajach bałtyckich są na bardzo wysokim poziomie – dobra organizacja, świetne odcinki i dużo kibiców.
Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tych imprez.
Życie poza rajdami i rozwój fizyczny
Współczesny kierowca rajdowy to nie tylko osoba szybka za kierownicą, ale też wszechstronnie przygotowany sportowiec. Trening fizyczny ma ogromne znaczenie, szczególnie w tak wymagającym sporcie.
Bruno Gryc rozwija się również poza rajdami, traktując inne dyscypliny jako element przygotowania.
– Uprawiasz wiele innych sportów. Na ile pomagają Ci w rajdach?
Myślę, że w około 40%. Każdy sport rozwija coś innego – balans, siłę, koordynację i to wszystko przekłada się na jazdę. Trenuję m.in. jazdę na rowerze downhillowym, narciarstwo freestyle, windsurfing oraz skateboarding. Każda z tych dyscyplin rozwija inne kompetencje – balans, koordynację, refleks czy siłę – które bezpośrednio przekładają się na prowadzenie samochodu rajdowego.
Cele i przyszłość
Na tym etapie kariery kluczowe jest nie tylko tempo, ale przede wszystkim kierunek rozwoju. Umiejętność wyznaczania celów i konsekwentnego ich realizowania często decyduje o tym, czy talent zostanie w pełni wykorzystany.
Bruno Gryc zdaje się bardzo świadomie patrzeć w przyszłość — bez zbędnej presji, ale z jasno określonym planem.
– Jakie są Twoje cele na ten sezon?
Staram się znaleźć złoty środek – zdobywać doświadczenie, ale też osiągać dobre wyniki i rozwijać się jako kierowca.
– Co musiałoby się wydarzyć, żebyś uznał ten sezon za udany?
Chcę jak najwięcej się nauczyć, lepiej czuć samochód i zdobyć doświadczenie na nowych odcinkach. Najważniejszy jest progres.
– Miałeś okazję spotkać się z Tommim Mäkinenem i wsiąść do auta WRC. Co Ci to dało?
To było niesamowite doświadczenie i ogromna motywacja do dalszej pracy.
– Dał Ci jakąś radę?
Tak – żeby najpierw zdobywać doświadczenie, a dopiero później myśleć o wynikach. I to jest coś, czym teraz się kieruję.
W świecie, w którym coraz młodsi kierowcy przebijają się do czołówki motorsportu, Bruno Gryc wpisuje się w ten trend, ale robi to w sposób wyjątkowo świadomy. Bez nadmiernej presji, za to z jasno określonym celem: systematyczny rozwój, który w przyszłości może zaprowadzić go na najwyższy poziom rywalizacji.






