Jakie było najładniejsze rajdowe malowanie?
Oklejenie samochodu rajdowego. Niby to tylko parę metrów folii, która ma pomóc sponsorom w uzyskaniu ekwiwalentu reklamowego. Jednocześnie to właśnie barwy, często mocniej niż same samochody, wypalają się kibicom w pamięci. Jakie było jednak najładniejsze malowanie rajdówki w historii? No to pytanie spróbowali odpowiedzieć nasi redaktorzy.
Jakub Socha
Lancia Martini Racing 1983/1992

Ulubione barwy to oczywiście kwestia gustu – indywidualnej wrażliwości na kolory, schematy oraz stojącą za nimi historię. Ja rozpatruję owy temat w jeszcze jednym, piekielnie istotnym wymiarze. By polubić, utożsamiać się lub pokochać określoną kreację, musi ona stać się dla mnie nośnikiem emocji.
Dlatego (co nie powinno być żadnym zaskoczeniem dla widzów Motowizji, mówię o tym w kółko) me włoskie serduszko bije do Andrei Bocellego, renesansu, carbonary i… Martini Racing.
Tak, jestem psychofanem. Logo Martini Racing znajdziecie na tapecie mojego zegarka, telefonu i komputera. Niebawem na moim prywatnym, naturalnie włoskim samochodzie. Charakterystyczne paski towarzyszą mi od lat, będąc drogowskazem, pewnym synonimem szczęścia, marzeń oraz wzruszeń.
Bo kiedy myślę o miłości, pasji i sztuce, myślę o Italii. A kiedy gaworzę o motosporcie – o wygrywaniu, zaciętej rywalizacji i rajdowej potędze, przed oczami mam białą Deltę HF Integrale okraszoną logo włoskiego potentata alkoholowego.
Dlatego też rezurekcja Lancii w WRC jest dla mnie zarówno zbawieniem, jak i przekleństwem. Gdy Lancia święciła gross swoich triumfów, mnie nie było jeszcze na świecie – wspominki i historyczne relacje to nie to samo, teraz będę mógł przeżyć te emocje na żywo, kreować część historii.
Niestety, czasami lepiej nie wyciągać Titanica. Nie będzie w tym tej magii, to se ne vrati. C3 Rally2 Ypsilon Rally2 to nie Delta Integrale czy 037…
Bartosz Grzybek
Ken Block 2010/11

Wiadomo jest to stosunkowo nowoczesne malowanie, ale mając na uwadze ówczesne okleiny w WRC i nie tylko, był to pewien „powiew świeżości” i coś nowatorskiego jak na swoje czasy, bo też miało nieco więcej swobody twórczej, która została wykorzystana.
Czuć było w nim coś „ulicznego” z wyczuwalnym nawiązaniem np. do kultury graffiti. Z mojej perspektywy było to malowanie, które w jakiś sposób potrafiło zaskoczyć i zwrócić uwagę obserwatora „w gąszczu” innych, mniej lub bardziej konwencjonalnie oklejonych rajdówek.
Czytaj także: Memoriał Bettegi: rajdowe show i zwycięstwo Roberta Kubicy
Motyw „ściekającej farby” na samochodzie Amerykanina, pojawił się po raz pierwszy w Sno*Drift Rally w 2010 roku. Przyozdobił Forda Fiestę RS Open Blocka. Później identycznie ozdobiony został Ford Focus WRC, gdy Block pojawił się na starcie Rajdu Meksyku.
Barwy towarzyszyły mu przez cały sezon 2010, a także 2011, zaadaptowane do Forda Fiesty WRC. Mimo to największą rozpoznawalność temu malowaniu nie dały wcale występy w rajdach. Pojawiły się w trzeciej i czwartej części serii filmów „Gymkhana”, w których Block wykonywał swoimi rajdówkami najróżniejsze akrobacje.
Fiesta WRC „ociekająca” farbą zapisała się także w kulturze masowej, lądując na okładce gry DiRT3 studia Codemasters.
Krzysztof Woźniak
Robert Consani 2014/15

Od kiedy interesuję się motorsportem, zawsze miałem słabość do Peugeotów. Czy to 206 WRC, 908 HDi LMP1 czy 207 S2000. Oklejenie, z jakim startował Robert Consani na początku 2015 roku wpadło więc w moje serce. Nie dość, że to Peugeot 207 S2000, to jeszcze bardzo barwny i ciekawy wzór. Im łatwiej odróżnić daną załogę od innej, tym lepiej.
Francuz zadebiutował w tych barwach podczas Rajdu Estonii w 2014 roku. Malowanie towarzyszyło mu aż do Rajdu Lipawy w 2015 roku. Od kolejnej rundy tamtego sezonu ERC, Consani przesiadł się do nowszej konstrukcji – Citroena DS3 R5.
Czytaj także: Pierwsze Mistrzostwo Europy Kajto – przeżyjmy to jeszcze raz!
Nową rajdówkę przyozdobił jednak w nieco inny schemat i opinie na jego temat do dzisiaj są podzielone. Niektórych kibiców zachwycał, innych przyprawiał o ból głowy. Dość powiedzieć, że tamto malowanie zostało zapamiętane głównie z potężnego dachowania, które Consani zaliczył podczas Rajdu Barum.
Marcin Wyrzykowski
Totip Jolly Club

Te barwy zajmują w historii rajdów samochodowych miejsce szczególne, bo nie były ani epizodem, ani alternatywą dla fabrycznego Martini Racing. Funkcjonowały równolegle, jako znak rozpoznawczy jednego z najsilniejszych zespołów prywatnych swojej epoki.
Pojawiły się na początku lat 80. i towarzyszyły Jolly Clubowi zarówno w erze Grupy B, jak i później w Grupie A, w programach Rajdowych Mistrzostw Świata oraz mistrzostw Europy. W tych barwach startowały kolejno Lancia Rally 037, Lancia Delta S4, a po zmianie przepisów również Lancia Delta HF 4WD i Delta HF Integrale, zawsze jako zgłoszenia zespołu prywatnego, ale na poziomie technicznym bardzo zbliżonym do fabrycznego.
Jolly Club, założony przez Claudio Bortoletto, był jednym z filarów włoskiego sportu rajdowego lat 80. i 90. Funkcjonował jako zespół półfabryczny, ściśle współpracujący z Lancią i Abarthem, obsługujący zarówno programy mistrzostw świata, jak i Europy.
Sam TOTIP był włoskim operatorem zakładów i gier liczbowych – odpowiednikiem dzisiejszych totalizatorów sportowych, marką masową i powszechnie rozpoznawalną we Włoszech. Jako sponsor narzucił zespołowi bardzo czytelny, bezkompromisowy wizerunek, który bezpośrednio przełożył się na wygląd samochodów.
Malowanie TOTIP–Jolly Club opierało się na białej bazie z wyraźnie zdefiniowanymi akcentami w zieleni TOTIP i pomarańczu Jolly Club. Głównym elementem był zielony napis „totip”, umieszczany centralnie na drzwiach.
Na masce widniał kolejny napis TOTIP, a przez maskę, dach i tylną klapę biegły wąskie, równoległe pasy w kolorach zielonym i pomarańczowym, charakterystyczne dla Jolly Club. Na Delcie i S4 tylne błotniki oraz słupki C często akcentowano blokami koloru, poprawiając widoczność auta z boku.
Przód i boki uzupełniały wyłącznie logotypy techniczne, bez ozdobników i efektów graficznych. Całość była płaska, kontrastowa i podporządkowana czytelności, z identyczną logiką na 037, Delcie i S4, różniącą się jedynie skalą i proporcjami.
Juliusz Winiarek
Abu Dhabi World Rally Team 2016

Nie wiem czemu, ale w mojej opinii najładniej pomalowane Citroeny to te bez wsparcia fabryki. Zarówno opisywane tu barwy, jak i niebieska Xsara Kronos Racing z 2006 roku są w mojej osobistej „topce”. Postawiłem jednak na malowanie z 2016 rok, bo mam wrażenie, że jest znacznie mniej doceniane.
Abu Dhabi WRT to twór, z którego z pozoru nie powinno wyjść nic tak ładnego. Oto fabryczny zespół Citroena bierze sobie „dziekankę”, chcąc przygotować się lepiej do nowych regulacji w 2017 roku. Ich DS3 WRC przejmuje PH Sport wspierany właśnie przez Abu Dhabi, które do spółki z Fordem w 2008 roku, stworzyło (w mojej opinii) najpaskudniejsze barwy tamtej epoki.
Jednak w DS3 WRC przystrojonym w ich malowanie z 2016 roku, zakochałem się od pierwszego wrażenia. To dowód na to, że „mniej” znaczy czasem „więcej”. W odróżnieniu od opisywanych barw Forda i poprzednich malowań Citroena, projektanci tym razem postanowili trochę uprościć schemat.
Porzucono złoty przepych i zdecydowano się na trzy kolory: czerwony, biały i srebrny. Tak się składa, że są to także kolory Citroena, więc idealnie pasowały do DS3. Pasy z arabskimi wzorami i kontrast kolorów idealnie podkreślały linię rajdówki. Według mnie był to idealny balans pomiędzy fantazją, dynamiką i elegancją.
Szkoda tylko, że w 2016 roku oglądaliśmy je tak rzadko. Abu Dhabi WRT pojawiło się tylko w siedmiu rundach tamtego sezonu (głównie w Europie). Co ciekawe był to jeden z bardziej udanych sezonów DS3 WRC. Kris Meeke wygrał Rajd Portugalii i Rajd Finlandii, a jedno podium dołożył od siebie Craig Breen.
Rajdówkę w tym malowaniu po raz ostatni widzieliśmy w Rajdzie Szwecji 2017, gdy za jej sterami zasiadł Stephane Lefebvre.