Dodał: Marcin Wyrzykowski Kategoria: Wyścigi Komentarze: 0

Ferrari triumfuje po dramacie Toyoty. Trudny wyścig Kubicy

Ferrari wróciło na najwyższy stopień podium w Lone Star Le Mans na torze Circuit of The Americas, wykorzystując dramatyczny finał sześciogodzinnego wyścigu w Teksasie. Ekipa z numerem 50 przejęła prowadzenie po awarii prowadzącej Toyoty zaledwie kilkanaście minut przed metą.a Robert Kubica, Yifei Ye i Phil Hanson w Ferrari AF Corse z numerem 83 zakończyli rywalizację na 13. miejscu.

Broniące tytułów mistrzów świata Ferrari ponownie odniosło zwycięstwo w mistrzostwach FIA WEC. Załoga Ferrari 499P z numerem 50 w składzie Miguel Molina, Antonio Fuoco i Nicklas Nielsen skorzystała na późnym wycofaniu z wyścigu Toyoty z numerem 7, przez co walka o mistrzowskie tytuły ponownie stała się niezwykle otwarta.

Przez większość sześciogodzinnej rywalizacji, rozgrywanej w palącym teksańskim słońcu, przerywanym jedynie sporadycznymi opadami deszczu, wszystko wskazywało na zwycięstwo Toyoty. Samochód z numerem 7, prowadzony przez Nycka de Vriesa, Kamui Kobayashiego i Mike’a Conwaya, przystępował do zawodów jako jeden ze współliderów klasyfikacji mistrzostw, a szczególnie znakomitą formą imponował de Vries.

Wydawało się, że japoński producent wreszcie odniesie zwycięstwo na Circuit of The Americas – jednym z zaledwie czterech torów w historii FIA WEC, na których Toyota nigdy wcześniej nie wygrała. Los zdecydował jednak inaczej. Na niespełna dziesięć minut przed końcem, gdy de Vries miał około sześciu sekund przewagi nad ścigającym go Ferrari, samochód z numerem 7 musiał wycofać się z powodu problemów z ciśnieniem w układzie hydraulicznym.

Podobnie jak kilka innych zespołów rywalizujących w klasie Hypercar, Ferrari z numerem 50 postawiło na inną strategię niż część najgroźniejszych rywali. Miguel Molina rozpoczął wyścig z piątej pozycji, ale już we wczesnej fazie zmagań awansował na trzecie miejsce. Hiszpan przetrwał również kontakt z André Lottererem z zespołu Genesis, zanim po około 50 minutach zjechał na pierwszy, wcześniejszy niż u wielu rywali, pit stop.

Ta decyzja strategiczna okazała się bardzo korzystna. W obecności niemal 70 tysięcy kibiców zgromadzonych przy torze Ferrari znalazło się na czele stawki. Zarówno Molina, jak i później Nicklas Nielsen musieli jednak mocno pracować podczas swoich zmian za kierownicą, aby utrzymać za sobą Toyotę z numerem 8.

Wyścig był pełen przerw i neutralizacji – dwukrotnie na tor wyjeżdżał samochód bezpieczeństwa, a ponadto trzykrotnie obowiązywała procedura Full Course Yellow. W środkowej fazie rywalizacji tempo Ferrari utrzymywał Antonio Fuoco, który następnie, na ostatnią godzinę wyścigu, ponownie przekazał samochód Nielsenowi.

Duńczyk wykorzystał problemy Charlesa Milesiego z Alpine w ruchu dublowanych i awansował z trzeciego na drugie miejsce. Później odziedziczył prowadzenie, gdy Nyck de Vries musiał zatrzymać Toyotę z numerem 7.

Dla Moliny, Fuoco i Nielsena było to trzecie z rzędu podium na Circuit of The Americas. W 2024 roku zajęli tam trzecie miejsce, w 2025 roku byli drudzy, a tym razem sięgnęli po zwycięstwo. Ferrari zakończyło w ten sposób najdłuższą serię bez triumfu w historii swoich startów w FIA WEC i odniosło pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026.

– Jestem naprawdę szczęśliwy – powiedział Miguel Molina. – Bardzo ciężko pracowaliśmy za kulisami, aby wrócić do tego miejsca, i pojechaliśmy naprawdę dobry wyścig bez błędów. Ostatecznie to był nasz dzień, więc wielkie podziękowania dla całego zespołu. Teraz musimy zabrać ten impet ze sobą na kolejne rundy!

Molina, podobnie jak jego zespołowi partnerzy Fuoco i Nielsen, nie stał na najwyższym stopniu podium FIA WEC od ubiegłorocznej, inaugurującej sezon rundy w Katarze.

Cadillac drugi, Alpine z pierwszym podium w sezonie

Z pierwszego rzędu do wyścigu ruszał Cadillac Hertz Team JOTA z numerem 38, prowadzony przez Jacka Aitkena, Sébastiena Bourdaisa i Earla Bambera. Przez cały wyścig załoga należała do ścisłej czołówki i ostatecznie zajęła drugie miejsce.

Początkowo na drugiej pozycji linię mety przekroczyło Alpine z numerem 35, jednak pięciosekundowa kara za niebezpieczne wypuszczenie samochodu z alei serwisowej zepchnęła Charlesa Milesiego, António Félixa da Costę i Ferdinanda Habsburga na trzecie miejsce. Mimo tego dla francuskiego zespołu było to pierwsze podium w sezonie.

Czwarte miejsce zajęło Aston Martin Valkyrie. Brytyjski duet Harry Tincknell i Tom Gamble wyrównał w ten sposób najlepszy dotychczasowy wynik tego samochodu w najwyższej klasie FIA WEC. Za nimi finiszowało drugie Alpine, którego walka o czołowe pozycje została skomplikowana przez moment ostatniej neutralizacji. Zespół zdołał jednak wrócić do walki dzięki znakomitej pogoni Victora Martinsa, jednego z najbardziej wyróżniających się debiutantów w wyścigach długodystansowych.

Sébastien Buemi również popisał się późnym atakiem, wyprowadzając Toyotę z numerem 8 na szóste miejsce. Za nią finiszował Genesis z numerem 17, dla którego był to najlepszy wynik od debiutu południowokoreańskiej marki w mistrzostwach – mimo wcześniejszego błędu André Lotterera. Czołową dziesiątkę uzupełniły BMW z numerem 15, Cadillac z numerem 12 oraz Peugeot z numerem 94.


Trudny wyścig Kubicy i AF Corse

Weekend na Circuit of The Americas nie ułożył się po myśli załogi Ferrari z numerem 83. Robert Kubica, Yifei Ye i Phil Hanson ruszali do rywalizacji z odległej 14. pozycji, a sam wyścig od początku wymagał od zespołu nadrabiania strat. Hanson rozpoczął zmagania, lecz stracił kilka miejsc tuż po starcie, a później AF Corse próbowało odzyskiwać pozycje między innymi dzięki odmiennej strategii i wcześniejszym zjazdom do alei serwisowej.

W trakcie wyścigu załoga żółtego Ferrari nie zdołała jednak włączyć się do walki o czołowe lokaty. Ostatecznie samochód z numerem 83 ukończył rywalizację na 13. miejscu, niespełna 45 sekund za zwycięskim Ferrari, lecz poza punktowaną dziesiątką. Dla Kubicy, Ye i Hansona był to zatem jeden z tych weekendów, w których tempo i potencjał nie przełożyły się na wynik pozwalający powiększyć dorobek w klasyfikacji mistrzostw.

Pełne podsumowanie Lone Star Le Mans oraz studio specjalne z udziałem Roberta Kubicy zobaczysz w Motowizji, w czwartek, 10 września o godz. 18:10

Walka o tytuły pozostaje otwarta

W szerszym kontekście walki o mistrzostwo wynik z Austin jeszcze bardziej skomplikował sytuację w klasyfikacji. Ponieważ ani Toyota z numerem 7, ani BMW z numerem 20 nie zdobyły punktów, Nyck de Vries, Kamui Kobayashi i Mike Conway pozostali na szczycie klasyfikacji mistrzostw kierowców z identycznym dorobkiem jak René Rast i Robin Frijns.

Zwycięstwo Ferrari sprawiło natomiast, że walka na szczycie klasyfikacji producentów stała się rywalizacją trzech marek.

Sezon FIA WEC będzie kontynuowany podczas szóstej z ośmiu rund kampanii 2026. W dniach 25–27 września zespoły przeniosą się do Japonii na 6 Hours of Fuji.

Udostępnij!