Ferrari Luce – elektryczna rewolucja z Maranello. Ferrari pokazuje przyszłość supersamochodów
Ferrari oficjalnie zaprezentowało model Ferrari Luce – pierwszy w pełni elektryczny samochód w historii marki z Maranello. Premiera odbyła się w niezwykle symbolicznym miejscu: Vela di Calatrava – Città dello Sport w Rzymie. Nie był to wybór przypadkowy. To właśnie w Rzymie Ferrari odniosło swoje pierwsze zwycięstwo w historii – 25 maja 1947 roku Ferrari 125 S triumfowało w Gran Premio di Roma na torze przy Termach Karakalli. Za kierownicą siedział wtedy Franco Cortese, rozpoczynając historię, która dziś liczy już niemal osiem dekad.
Teraz Ferrari wraca do Wiecznego Miasta, aby rozpocząć kolejny rozdział swojej historii – tym razem elektryczny. Ale według producenta nie chodzi wyłącznie o stworzenie „elektrycznego Ferrari”. Luce ma być zupełnie nową interpretacją filozofii marki.
Ferrari Luce – kulminacja strategii „multi-energy”
Ferrari podkreśla, że Luce nie oznacza odejścia od silników spalinowych. Wręcz przeciwnie – samochód jest efektem tzw. strategii „multi-energy”, ogłoszonej podczas Capital Markets Day 2022. W praktyce oznacza to, że włoska marka chce rozwijać równolegle różne rodzaje napędów: klasyczne V8 i V12, hybrydy oraz auta elektryczne.
Według Ferrari elektryfikacja nie ma zastąpić tradycyjnych jednostek napędowych, ale rozszerzyć możliwości projektowe i technologiczne marki. Chodzi zarówno o osiągi, jak i architekturę samochodów, aerodynamikę czy sposób dostarczania emocji kierowcy. To bardzo istotne, ponieważ Ferrari wyraźnie zaznacza, że nie chce kopiować podejścia wielu producentów premium, którzy traktują napęd elektryczny jako konieczność wynikającą z przepisów. W przypadku Ferrari Luce ma być przede wszystkim nowym doświadczeniem za kierownicą.
Nazwa „Luce” nie jest przypadkowa
Słowo „Luce” po włosku oznacza „światło”. Ferrari tłumaczy, że nazwa symbolizuje kierunek rozwoju marki oraz nową definicję samochodu sportowego.
Producent podkreśla, że Luce nie zostało stworzone jako „elektryczna wersja istniejącego Ferrari”. Auto zaprojektowano od podstaw jako zupełnie nową konstrukcję. Co ważne – niemal wszystkie kluczowe komponenty opracowano i wyprodukowano wewnętrznie w Maranello.
Dotyczy to między innymi silników elektrycznych, baterii, elektroniki sterującej, systemów kontroli trakcji, zawieszenia oraz oprogramowania zarządzającego dynamiką pojazdu. Ferrari zaznacza, że projekt zaowocował ponad 60 nowymi patentami, co pokazuje skalę inwestycji technologicznych związanych z Luce. Producent deklaruje również pełne wsparcie serwisowe dla wszystkich komponentów elektrycznych, w tym baterii, zgodnie z filozofią Ferrari Forever.
Design stworzony wspólnie z Jonym Ive’em
Jednym z największych zaskoczeń projektu jest współpraca Ferrari z kolektywem projektowym LoveFrom, prowadzonym przez legendarnego projektanta Sir Jony’ego Ive’a – człowieka odpowiedzialnego między innymi za stylistykę wielu produktów Apple.
Ferrari świadomie zdecydowało się zaprosić do projektu zewnętrzny zespół, aby stworzyć zupełnie nowy język stylistyczny. Oczywiście nad całością nadal czuwało Ferrari Design Studio kierowane przez Flavio Manzoniego, ale LoveFrom otrzymało dużą swobodę twórczą.
Efekt? Ferrari Luce wygląda zupełnie inaczej niż dotychczasowe modele marki.
Cztery drzwi i… pięć miejsc
To jedna z największych rewolucji w historii Ferrari.
Luce otrzymało cztery drzwi oraz pięć pełnoprawnych miejsc siedzących, co dla Ferrari jest absolutną nowością. Dotychczas nawet modele 2+2 były projektowane jako samochody czteroosobowe. Producent tłumaczy, że nowa architektura elektryczna pozwoliła całkowicie przeprojektować układ wnętrza.
Brak klasycznego silnika spalinowego oraz tunelu środkowego umożliwił stworzenie znacznie bardziej przestronnej kabiny. Bateria została zintegrowana z podłogą i tylną częścią auta, dzięki czemu wnętrze ma oferować niespotykaną wcześniej funkcjonalność.
Ferrari podkreśla jednak, że mimo większej praktyczności Luce nadal pozostaje pełnoprawnym samochodem sportowym.
Minimalistyczne wnętrze inspirowane nowoczesną elektroniką
Kabina Ferrari Luce została zaprojektowana w duchu minimalistycznego luksusu. Producent opisuje wnętrze jako „jedną czystą przestrzeń”, stworzoną z setek precyzyjnie dopracowanych elementów.
We wnętrzu Ferrari Luce połączono klasyczne, mechaniczne elementy sterowania z nowoczesną elektroniką. Kierowca ma do dyspozycji fizyczne przyciski i precyzyjnie wykonane przełączniki, ale jednocześnie całość uzupełniają nowoczesne wyświetlacze opracowane wspólnie z Samsung Display. Ferrari zastosowało również materiały klasy premium, takie jak szkło Corning Gorilla Glass, aluminium pochodzące z recyklingu oraz wysokogatunkową skórę, dzięki czemu kabina ma łączyć futurystyczny charakter z luksusowym wykończeniem.
Ogromny nacisk położono również na system audio. Auto otrzymało zestaw składający się z 21 głośników oraz 24-kanałowego wzmacniacza o mocy 3000 W. Nowością jest Ferrari Audio Signature – system indywidualnej optymalizacji dźwięku oraz dynamicznego dopasowania akustyki do warunków jazdy.
Najbardziej futurystyczne Ferrari w historii
Stylistyka Luce wyraźnie odcina się od klasycznych proporcji Ferrari.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest ogromna powierzchnia przeszkleń. Ferrari określa ją jako „glass house” – szklaną kapsułę płynnie zintegrowaną z nadwoziem.
Przód i tył auta wyposażono w przezroczyste panele świetlne. Gdy światła są wyłączone, niemal znikają w bryle nadwozia. Z kolei tylne lampy typu „halo” mają być nowoczesną interpretacją stylistyki znanej z Ferrari 360 Modena oraz 458 Italia.
Ogromne wrażenie robią również koła. Ferrari Luce otrzymało 23-calowe felgi z przodu oraz aż 24-calowe z tyłu. To największe obręcze, jakie kiedykolwiek zastosowano w seryjnym modelu Ferrari.
1050 KM i 2,5 sekundy do setki
Pod futurystycznym nadwoziem kryje się prawdziwy technologiczny potwór.
Ferrari Luce dysponuje mocą maksymalną wynoszącą 1050 KM i przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 2,5 sekundy. Sprint do 200 km/h zajmuje 6,8 sekundy, a prędkość maksymalna przekracza 310 km/h. Producent deklaruje jednocześnie zasięg wynoszący ponad 530 kilometrów.
Auto napędzają cztery silniki elektryczne – po jednym przy każdym kole. Dzięki temu Ferrari może niezwykle precyzyjnie sterować momentem obrotowym dla każdego koła osobno.
Mimo zastosowania ogromnej baterii o pojemności 122 kWh masa własna wynosi 2260 kg. Jak na elektryczny supersamochód o takich osiągach to wynik bardzo konkurencyjny.
Ferrari chce rozwiązać największy problem aut elektrycznych
Włoscy inżynierowie zauważyli coś, o czym coraz częściej mówią kierowcy supersamochodów EV.
W wielu elektrykach początkowe przyspieszenie jest brutalnie mocne, ale później emocje szybko opadają. Ferrari chciało uniknąć właśnie takiego efektu.
Dlatego Luce otrzymało specjalny system zarządzania momentem obrotowym, który ma symulować progresywne budowanie mocy charakterystyczne dla silników spalinowych.
Kierowca może dodatkowo sterować charakterystyką auta za pomocą łopatek przy kierownicy. Prawa odpowiada za zwiększanie dostępnego momentu obrotowego, natomiast lewa wzmacnia rekuperację i efekt hamowania silnikiem. Ferrari twierdzi, że dzięki temu Luce oferuje bardziej naturalne i emocjonujące odczucia podczas przyspieszania.
Dźwięk jak instrument muzyczny
Jednym z najciekawszych elementów projektu jest podejście Ferrari do dźwięku.
Marka doskonale zdaje sobie sprawę, że dla wielu klientów charakterystyczne brzmienie silnika jest kluczową częścią doświadczenia Ferrari. Zamiast jednak sztucznie generować „udawany” dźwięk V8 czy V12, producent opracował własny system oparty na realnych drganiach komponentów mechanicznych.
Centralny akcelerometr analizuje wibracje układu napędowego, a następnie system filtruje sygnał, wzmacnia go i przetwarza w sposób przypominający działanie gitarowego wzmacniacza audio.
Brzmienie zmienia się w zależności od ustawień e-Manettino oraz pracy łopatek przy kierownicy.
Co ważne – dźwięk jest słyszalny zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz auta. Ferrari wyraźnie podkreśla, że nie jest to syntetyczny „fake sound”, ale autentyczne przetwarzanie mechanicznych odgłosów pojazdu.
Zaawansowana aerodynamika i aktywne zawieszenie
Ferrari Luce ma oferować najniższy współczynnik oporu powietrza w historii drogowych modeli marki.
W osiągnięciu tego wyniku pomagają między innymi aktywne grille aerodynamiczne, system obniżający przednią oś o 10 mm przy wysokich prędkościach oraz całkowicie wygładzone powierzchnie nadwozia zoptymalizowane pod kątem przepływu powietrza.
Auto otrzymało również aktywne zawieszenie wywodzące się z hipersamochodu Ferrari F80 oraz skrętną tylną oś.
Każde koło wyposażono w niezależne systemy odpowiedzialne za napęd, odzyskiwanie energii, zmianę kąta skrętu oraz kontrolę pracy zawieszenia. Oznacza to, że komputer samochodu może praktycznie w czasie rzeczywistym sterować zachowaniem każdego koła osobno.
Ferrari stworzyło własny „mózg” samochodu
W Luce debiutuje nowa jednostka sterująca Vehicle Control Unit (VCU). To centralny komputer zarządzający napędem, zawieszeniem, rozdziałem momentu obrotowego, rekuperacją, aerodynamiką oraz efektywnością energetyczną całego pojazdu.
System analizuje parametry jazdy aż 200 razy na sekundę i współpracuje z nową generacją układu Side Slip Control X. W praktyce Ferrari chce osiągnąć coś bardzo trudnego: stworzyć elektryczny samochód, który mimo ogromnej masy będzie prowadził się lekko, naturalnie i intuicyjnie.
Bateria jako element konstrukcyjny
Pakiet akumulatorów Ferrari Luce nie jest jedynie „ciężkim pudełkiem” umieszczonym w podłodze. Bateria została zintegrowana z konstrukcją auta i pełni funkcję elementu usztywniającego nadwozie.
Ferrari podaje, że sztywność zginania wzrosła o ponad 25%, natomiast sztywność skrętna zwiększyła się o ponad 35%. Cały układ pracuje przy napięciu 800 V i obsługuje ładowanie z mocą do 350 kW. W skład baterii wchodzi 210 ogniw połączonych szeregowo.
Komfort większy niż w jakimkolwiek Ferrari wcześniej
To kolejny bardzo ważny element filozofii Luce. Ferrari twierdzi, że nowy model jest najcichszym i najbardziej komfortowym samochodem w historii marki. Pomogły w tym zaawansowane badania NVH (Noise, Vibration, Harshness), specjalnie izolowana tylna rama pomocnicza, aktywne zawieszenie oraz nowe materiały wygłuszające.
Producent podkreśla jednak, że komfort nie miał odbyć się kosztem emocji za kierownicą.
Ferrari Luce może zmienić całą branżę
Ferrari bardzo długo podchodziło ostrożnie do elektromobilności. Włoska marka doskonale wiedziała, że klienci oczekują od samochodów z Maranello czegoś więcej niż tylko osiągów.
Dlatego Luce nie próbuje być „kolejnym szybkim elektrykiem”.
To samochód, który redefiniuje wiele elementów klasycznego Ferrari – od proporcji nadwozia i sposobu generowania emocji, aż po charakterystykę przyspieszenia, podejście do dźwięku czy interakcję kierowcy z autem.
Najważniejsze jest jednak to, że Ferrari nie próbuje kopiować Tesli, Porsche Taycana czy Rimaca. Luce wydaje się próbą stworzenia zupełnie nowej kategorii samochodu – luksusowego, ekstremalnie szybkiego gran turismo nowej generacji.
I właśnie dlatego Ferrari Luce może okazać się jednym z najważniejszych debiutów motoryzacyjnych ostatnich lat.










