Co musisz wiedzieć jadąc na Rajd Barum?
Rajd Barum to od lat jedna z ulubionych imprez polskich kibiców. Jeśli po raz pierwszy wybieracie się na oesy wokół Zlina, przeczytajcie nasz poradnik. Dzięki niemu unikniecie potencjalnych wpadek i będziecie mogli w pełni cieszyć się rajdem.
Po raz pierwszy zawitałem na Rajd Barum rok temu. Na własne oczy miałem przyjemność obserwować zwycięstwo Dominika Stříteskiego i walkę polskich załóg z czeską czołówką. Moje doświadczenie na tej imprezie jest ograniczone, a sam format zawodów nieco się w tym roku zmienił. Mimo to postaram się doradzić Wam w przygotowaniach, najlepiej jak mogę.
Kiepska baza noclegowa
Jeden rzut oka na Zlin wystarczy, aby stwierdzić, że nie jest to miasto turystyczne. Z tego bierze się największa wada Rajdu Barum – uboga baza noclegowa. Dlatego, jeśli chcecie spać blisko bazy rajdu, wyjazd trzeba zaplanować bardzo wcześnie – najlepiej już w styczniu, lub w lutym. Później noclegi w samym Zlinie albo nie będą dostępne, albo będą oferowane Wam za horrendalne ceny.
Jeśli jednak nie znajdziecie miejsca do spania w samym sercu rajdu, nie musicie od razu odwoływać wyjazdu. Warto poszukać noclegów w sąsiednich miejscowościach, takich jak Vsetín (gdzie my spaliśmy w zeszłym roku). Choć miasteczko jest oddalone od bazy rajdu o około godzinę drogi, to paradoksalnie zapewnia lepszy dojazd na przykład na odcinek „ Kateřinice”.
Tu jednak też nie warto zwlekać do ostatniej chwili. Nocleg musicie zarezerwować najpóźniej miesiąc przed rajdem.

SSS Zlin – być czy nie być?
Istnieje duża szansa, że piątkowy odcinek na ulicach Zlina będzie pierwszym rozważanym przez Was punktem wycieczki. Przez stałych bywalców Rajdu Barum jest opisywany jako oes, którego wręcz nie możecie przegapić. Jednak jako ktoś, kto miał z tą próbą negatywne doświadczenia, narażę się części kibiców i zaoferuję alternatywną perspektywę.
Jeśli chodzi o zalety, to największą z nich jest na pewno fantastyczna atmosfera. To najbardziej oblegana próba w całym rajdzie, więc możecie się spodziewać tłumów głośnych kibiców, rac i błyskających fleszy. W dodatku odcinek jest zapętlony, więc każdą z załóg zobaczycie aż trzy razy. Jest to również jeden z ciekawszych oesów miejskich w kalendarzu, zarówno z szybszymi, jak i wolniejszymi partiami. Załogi mają też dużo okazji do jazdy bokiem, czego najlepszym przykładem jest partia na dworcu autobusowym.
Tak więc „SSS Zlin” to fantastyczne widowisko… o ile cokolwiek z niego zobaczycie. Ceną tej atmosfery jest mało miejsca na samym odcinku. Zarówno do oglądania rywalizacji, jak i do zaparkowania. Dlatego nie przesadzę, jeśli powiem Wam, że musicie ustawić się przy drodze minimum 3 godziny przed startem, jeśli nie chcecie oglądać rajdówek spod czyjejś pachy. W przypadku najbardziej smakowitego kąska – czyli sekcji na dworcu, musicie być na miejscu prawdopodobnie już koło godziny 15:00. A warto pamiętać, że dla stawki ERC start zaplanowano na 22:10.
Ponadto, jeśli wierzyć czeskim kibicom, to nigdy nie zdarzyło się, by oes w Zlinie ruszył punktualnie. Gdy w zeszłym roku po godzinie 23:00 wciąż powiewała czerwona flaga, zdążyliśmy wrócić do Vsetína, włączyć telewizor i obejrzeć większość stawki Rajdowych Mistrzostw Europy.

Dlatego, odpowiadając na pytanie zadane w nagłówku, napiszę: to zależy.
Jeśli jesteście zaprawionymi w bojach fanami rajdów, wielogodzinne siedzenie na chodniku będzie dla Was niską ceną za spektakl, jaki ten oes oferuje. Natomiast jeśli Barum jest jednym z Waszych pierwszych wyjazdów, albo jedziecie z kimś, kogo zamierzacie zarazić pasją do tego pięknego sportu – sugerowałbym pominięcie tej próby. Podczas tego weekendu czeka Was jeszcze mnóstwo ciekawych miejsc, a trudności związane z odcinkiem w Zlinie, mogą potencjalnie zrazić nowicjuszy.
Od tego momentu Wasza wyprawa zrobi się jednak nieco prostsza. Bazując na moim doświadczeniu, nie ma innego odcinka, który bym Wam odradzał. Każdy ma do zaoferowania coś wartego uwagi, dlatego warto zapoznać się z każdą strefą kibica.
Jak kibicuje się na Rajdzie Barum?
Zwyczaje na czeskim odcinku nie różnią się znacząco od tych w naszym kraju. Jest jednak parę drobnych różnic, o których Warto pamiętać. Radziłbym przyjechać na każdą strefę kibica najpóźniej godzinę przed startem odcinka. Dzięki temu będziecie mieli dostęp do bardziej atrakcyjnych miejsc i większą swobodę w przemieszczaniu się po odcinku. Na 30 minut przed startem, po trasie zaczynają jeździć samochody funkcyjne i od tego momentu musicie już właściwie stać w miejscu.
Jednak kto nigdy nie spóźnił się na odcinek, ten nigdy nie był na rajdzie. Jest to naturalna kolej rzeczy podczas kibicowania. Jeśli podczas Rajdu Barum będziecie „na styk” przed startem oesu, to na szczęście i tak jest szansa, że sporo zobaczycie. Podczas tej imprezy kibice najbliżej drogi, siadają na krzesełkach, albo na trawie, tak aby fani z tyłu też mieli dobry widok. Niestety, jak wspomniałem, nie obowiązuje to raczej na odcinku w Zlinie.
Pamiętajcie o tym także wtedy, gdy to Wy będziecie pierwsi przy taśmie. Warto zaopatrzyć się w lekkie rozkładane krzesełka, albo karimaty. Zawsze przydadzą się też parasolki, które ochronią Was i przed słońcem i przed deszczem.

Skoro już jesteśmy przy wyposażeniu, ubierzcie się tak, jakbyście szli w góry, lub do lasu. Nawet jeśli nie będziecie stać pomiędzy drzewami, to większość ścieżek na strefy kibica prowadzi przez zagajniki. Pogoda wokół Zlina zmienia się bardzo szybko, więc miejcie w pogotowiu kurtkę przeciwdeszczową lub pelerynę. Dobrym obuwiem będą buty do chodzenia po górach, bo teren w tym regionie Czech jest bardzo pofalowany.
Na wielu odcinkach w strefach kibica będą punkty gastronomiczne i namioty z gadżetami rajdowymi, więc weźcie ze sobą gotówkę, bo rzadko można w nich płacić kartą. Jeśli zgubicie drogę, nie bójcie się spytać policjantów lub miejscowych – są zwykle bardzo pomocni. Nie zawsze dogadacie się po angielsku, więc paradoksalnie czasem prościej jest spróbować po polsku.
Gdzie warto pojechać na Rajdzie Barum?
To jest temat rzeka. Tak jak wspominałem, każdy odcinek oferuje coś unikatowego. Jeśli chodzi jednak o próbę, którą mogę Wam polecić z pełną odpowiedzialnością, byłby to OS2/6 „Březová”. Szczególnie Strefa Kibica B („Divácké místo B” po czesku), znana też jako „Skok u Johana”.
To bardzo duża strefa kibica, tworząca właściwie mały stadion. Na jej środku jest wąska dróżka, z hopką i paroma ciasnymi zakrętami, którą załogi pokonują, zanim wjadą z powrotem na główną drogę. Każdą rajdówkę zobaczycie dwukrotnie (bo znów mamy tu zapętlenie) i za każdym razem przez całkiem długi czas. Strefa otoczona jest stoiskami z napojami i jedzeniem (koniecznie spróbujcie Kofoli lanej „z kija” – smakuje kompletnie inaczej niż butelkowana) i panuje na niej bardzo wesoła, „piknikowa” atmosfera. Dlatego jest to idealne miejsce w wariancie, w którym jedziecie na rajd z kimś, kogo chcecie „wkręcić” w ten piękny sport.

Z kolei, dobrym miejscem dla hardcorowych fanów będzie sekcja w drugiej połowie odcinka. Zaraz za szykaną na załogi czeka seria bardzo zdradliwych, szybkich zakrętów. Kibice mogą stanąć pod drzewami, na skarpie, dzięki czemu będą w bezpiecznym miejscu i jednocześnie blisko trasy.
Niektóre strefy kibica poza oesem „Březová” również mają toalety i punkty gastronomiczne. Są to strefy oznaczone w przewodniku jako „Supertip”. Kolejna z nich, warta polecenia, znajduje się na odcinku „Podhoran”, który będzie dwukrotnie przejeżdżany w niedzielę. Jest to hopka przez skrzyżowanie, na bardzo szybkiej sekcji (Divácké místo B, również w przypadku tego odcinka).
Szeroko chwalony jest też oes „Pindula”. Choć to prawdziwy klasyk wśród czeskich tras, to jest on położony dosyć wysoko i ciężko dostępny. Oprócz tego godna polecenia jest też próba „Halenkovice”, z atrakcyjnymi miejscami do oglądania rajdu, w okolicy wioski, od której oes wziął swoją nazwę.

Miejsca, w które będziecie jechać warto zaplanować, zanim przekroczycie południową granicę. Dzięki temu będziecie mogli przestudiować dojazd na odcinek i przede wszystkim – sprawdzić, czy nawigacja nie prowadzi Was przez trasę oesu. Z mojego doświadczenia, na Rajdzie Barum raczej się to nie zdarzało, ale w tej kwestii powinniście mieć pewność.
Same dojazdówki na strefy kibica biegły po asfalcie, a przy większości punktów dostępne były darmowe parkingi. Często są jednak one oddalone o spory kawałek od trasy rajdu, więc sprawdźcie jak długi spacer będzie Was czekał po zaparkowaniu samochodu. Słowem: przygotowań nigdy za wiele!
Rajd Barum 2025 w Motowizji!
Jeśli jednak zabraknie Was w ten weekend w Czechach, to całość rywalizacji będzie mogli śledzić z domowego zacisza. W Motowizji pokażemy relację z każdego odcinka specjalnego Rajdu Barum. Towarzyszyć Wam będzie grono komentatorów i ekspertów ze świata rajdów. Do usłyszenia!