Co dzieje się z Rajdem Meksyku?
Rajd Meksyku przez lata był jednym z najbardziej charakterystycznych i widowiskowych przystanków w kalendarzu Rajdowych Mistrzostw Świata. Słynął z niezwykłej atmosfery, tłumów kibiców oraz specyficznych różnic wysokości, które niejednokrotnie odwracały losy rywalizacji. Dziś nie ma go już w „rozkładzie jazdy” mistrzostw świata, a jego miejsce jako pierwszej szutrowej rundy sezonu obecnie zajmuje Rajd Safari. Jak potoczyła się droga Rajdu Meksyku po wypadnięciu z kalendarza WRC?
Początki i droga do WRC
Historia rajdu sięga końcówki lat 70., kiedy w regionie Guanajuato zaczęto organizować lokalne zawody samochodowe. Znaczy początkowo pod nazwą Rally America, przez wiele lat funkcjonował jako wydarzenie krajowe, stopniowo budując swoją pozycję i przyciągając coraz mocniejsze załogi. Kluczowy moment nastąpił na początku XXI wieku, kiedy organizatorzy postawili sobie ambitny cel – wejście do kalendarza mistrzostw świata.
Po kilku latach rozwoju i dostosowywania standardów organizacyjnych do wymagań FIA Rajd Meksyku zadebiutował w WRC w 2004 roku. Był to pierwszy w historii cyklu rajd rozgrywany na terenie Ameryki Północnej i od razu wyróżnił się na tle innych rund. Charakterystyczne szutrowe odcinki specjalne prowadzące przez góry Sierra de Lobos oraz okolice León i Guanajuato stanowiły nowe dla wszystkich wyzwanie.

Unikalna specyfika – wysokość i pył
To, co najbardziej definiowało Rajd Meksyku, to warunki panujące na trasach. Odcinki specjalne rozgrywane były na wysokościach przekraczających 2500 metrów nad poziomem morza. Rozrzedzone powietrze powodowało spadek mocy silników nawet o kilkanaście procent, co szczególnie dawało się we znaki turbodoładowanym jednostkom.
Dodatkowym utrudnieniem był drobny, sypki szuter, który szybko zamieniał się w warstwę pyłu ograniczającą widoczność. Pozycja startowa miała więc ogromne znaczenie – załogi otwierające trasę często traciły cenne sekundy, „czyszcząc” drogę dla rywali. To sprawiało, że strategia unikania kamieni na drodze i zarządzanie tempem były równie ważne jak czysta prędkość.
Nie można też pominąć spektakularnego, nocnego oesu rozgrywanego w tunelach miasta Guanajuato. Przejazd przez podziemne korytarze miasta stał się jednym z symboli rajdu i jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów całego WRC. Warto także podkreślić, że najdłuższym odcinkiem specjalnym we współczesnej historii WRC jest właśnie próba Guanajuato z Rajdu Meksyku. Oes z 2016 roku liczył 80 kilometrów, co było najdłuższą próbą Rajdowych Mistrzostw Świata od 30 lat i stanowił połączenie prób Guanajuatito, Derramadero i El Brinco.
Najciekawsze edycje i rekordziści
Na przestrzeni lat Rajd Meksyku dostarczył wielu pamiętnych momentów. W pierwszych latach dominowali kierowcy zespołu Citroëna, na czele z Sébastien Loeb, który wielokrotnie wykorzystywał swoje doświadczenie i perfekcyjną jazdę w trudnych warunkach. Francuz przez lata był niemal synonimem sukcesu w tej rundzie, choć kibice pamiętają zapewne jego słynną podróż na trzech kołach na dojazdówce edycji 2005.
Później pałeczkę przejął Sébastien Ogier, który również wielokrotnie triumfował na meksykańskich trasach, pomimo przeciwności losu. Tak jak w 2013 roku, gdy na swojej drodze do triumfu napotkał zamkniętą furtkę i zmusiła francuską załogę do zatrzymania się i ponownego jej otwarcia. Całościowo – rajd ten często premiował kierowców potrafiących utrzymać równe tempo i unikać błędów, ponieważ awarie i problemy techniczne były tu na porządku dziennym. Jedna z ciekawszych tego typu historii spotkała rok później Thierry’ego Neuvilla, lecz przeczytacie o niej dokładnie w osobnym artykule.
Zobacz również: Rajd Meksyku 2014 – Gdy piwo uratowało Hyundaia
Impreza z 2015 roku przeszła do historii z powodu zatonięcia „TiTänaka” – tak nazwano wówczas Fiestę WRC Otta Tänaka, która zanurkowała w przydrożnym jeziorze na odcinku Los Mexicanos. Natomiast edycję 2017 wszyscy kojarzą zapewne z parkingowych wyczynów Krisa Meeke i Paula Nagle, którzy cudem utrzymali zwycięstwo w rajdzie na końcowym odcinku Power Stage. Z kolei w 2020 roku impreza przeszła do historii z zupełnie innego powodu – była jedną z ostatnich rund rozegranych przed globalnym wstrzymaniem sezonu z powodu pandemii COVID-19. Co więcej, ostatni etap został skrócony, a część załóg i zespołów opuściła Meksyk wcześniej ze względów logistyki i bezpieczeństwa.

Powrót po pandemii i ostatnia edycja WRC
Po przerwie spowodowanej pandemią COVID-19 oraz rosnącymi kosztami organizacyjnymi, rajd wrócił do kalendarza WRC w 2023 roku. Była to 19. edycja imprezy i jednocześnie trzecia runda sezonu. Trasa liczyła niecałe 316 km odcinków specjalnych, a bazą rajdu było León w stanie Guanajuato. Zwycięzcą został Sébastien Ogier, który po raz kolejny potwierdził swoją klasę na meksykańskich trasach.
Rajd Meksyku rozpoczął się od dwóch przejazdów odcinka superspecjalnego w Guanajuato, gdzie najszybsi byli Ott Tänak i Martin Järveoja, obejmując prowadzenie przed Kalle Rovanperą i Jonne Halttunenem. Już na pierwszym sobotnim oesie El Chocolate (29 km) Estończyków wyeliminowała awaria turbosprężarki, przez co spadli na odległą pozycję, a liderami zostali Esapekka Lappi i Janne Ferm, którzy zakończyli piątek na czele przed Sébastienem Ogierem i Vincentem Landaisem.
W sobotę Lappi i Ferm wypadli z rywalizacji po poważnym wypadku i pożarze auta, a prowadzenie przejął Ogier, budując bezpieczną przewagę nad Elfynem Evansem i Thierrym Neuville’em. Ostatecznie Ogier i Landais wygrali rajd z przewagą 27,5 sekundy, a Neuville zdołał wyprzedzić Evansa o zaledwie 0,4 sekundy po zaciętej walce na finałowych odcinkach. Wtedy jeszcze nikt nie podejrzewał, że był ostatni raz, kiedy rajd znalazł się w kalendarzu WRC.

Inni Polacy w Meksyku
Jako pierwsi z „naszych” pojawili się Janusz Kulig i Jarosław Baran, którzy jeszcze podczas kandydackiego do WRC – Rajdu Meksyku 2003 zdołali ukończyć zmagania na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej rajdu. Polska załoga za kierownica n-grupowego Lancera Evo VI wygrała wówczas 5 odcinków specjalnych.
Rajd Meksyku był również ważnym przystankiem dla polskich kierowców rywalizujących w WRC. Regularnie pojawiał się tam Michał Kościuszko, który startował tam w kategoriach JWRC, SWRC oraz PWRC. W 2013 roku rywalizował tam za kierownicą Mini Countrymana w królewskiej kategorii WRC. Był to dla niego wówczas wymagający sezon ze względu na pakiet, którym dysponował. Swój ostatni start w Meksyku zakończył przedwcześnie z powodu awarii silnika.
Szczególne emocje wzbudzały jednak starty Robert Kubica. Były kierowca Formuły 1 mierzył się w Meksyku z trudnymi warunkami i bardzo podstępna nawierzchnią, ale wielokrotnie pokazywał bardzo dobre tempo na poszczególnych odcinkach specjalnych. W latach 2014–2015 na trasach Meksyku pojawił się Robert Kubica. Jego starty były pełne prędkości, ale również problemów – zarówno technicznych, jak i wynikających z trudnych warunków rajdu. Kubica potrafił notować bardzo dobre czasy na pojedynczych odcinkach – finalnie wygrał jeden oes przy okazji edycji w 2015 roku.

Po Kubicy, w latach 2016-2017 w Meksyku startowali Hubert Ptaszek z Maciejem Szczepaniakiem. W pierwszym starcie dowieźli do mety drugie miejsce w kategorii WRC2 a rok później nie ukończyli zmagań z powodu usterki mechanicznej. W 2019 roku na starcie mieliśmy Łukasza Pieniążka z Kamilem Hellerem, którzy dowieźli do mety zwycięstwo w ówczesnej klasie WRC2 Pro.
Od 2020 roku jedynymi Polakami na liście startowej Rajdu Meksyku byli Kajetan Kajetanowicz z Maciejem Szczepaniakiem. W pierwszym swoim starcie zajęli 4. miejsce w klasyfikacji WRC3. Natomiast w ostatniej rozegranej edycji – 2023, ukończyli swoje zmagania na pierwszym miejscu w WRC2 Challenger, czwartym w całym WRC2.
Dlaczego Rajd Meksyku wypadł z kalendarza?
Mimo dużej popularności i wyjątkowego charakteru, Rajd Meksyku zniknął z kalendarza WRC po sezonie 2023. Powodów było kilka i miały one zarówno charakter organizacyjny, jak i ekonomiczny.
Pandemia COVID-19 mocno uderzyła w organizatorów, a powrót do kalendarza okazał się trudniejszy, niż początkowo zakładano. W międzyczasie WRC zaczęło stawiać na rotacyjny system rund oraz poszukiwać nowych rynków, co dodatkowo ograniczyło miejsce dla tradycyjnych imprez.
Istotnym czynnikiem były również kwestie finansowe – organizacja rundy WRC wiąże się z bardzo wysokimi kosztami, a utrzymanie odpowiedniego poziomu infrastruktury i zabezpieczenia rajdu wymaga dużego wsparcia ze strony władz lokalnych i sponsorów. W pewnym momencie zabrakło stabilnych podstaw, aby przywrócić rajd do cyklu mistrzostw świata. Tym bardziej, że konkurencja ze strony innych krajów, gotowych zapłacić pokaźne „wpisowe” wydaje się niesłabnąca.
Nowa formuła – Rally of Nations Guanajuato
W miejsce dawnej rundy WRC pojawiło się Rally of Nations Guanajuato – impreza o zupełnie innym charakterze. Zamiast klasycznej rywalizacji zespołów fabrycznych, postawiono na formułę narodową, w której kierowcy reprezentują swoje kraje.
Zawody przyciągają znanych zawodników, często z różnych dyscyplin motorsportu, i mają bardziej festiwalowy charakter. Choć trasy częściowo pokrywają się z dawnymi odcinkami WRC, poziom sportowy i znaczenie wydarzenia są oczywiście zdecydowanie mniejsze niż w przypadku rundy mistrzostw świata, choć rajd niekiedy potrafił przyciągać pojedyncze nazwiska znane ze startów w WRC.
Nietypowe samochody – lokalny koloryt
Warto jednak zaznaczyć, że ostatnia edycja rozegrana w 2025 roku została włączona do cyklu Tour European Rally i znacząco różniła się od klasycznego Rajdu Meksyku. Zawody rozegrano w całości na nawierzchni asfaltowej, co stanowiło wyraźne odejście od typowo szutrowego charakteru, z którego rajd słynął przez lata.
Jednym z najbardziej unikalnych elementów współczesnych edycji rajdu jest różnorodność samochodów, często niespotykanych w Europie. W 2025 roku dużą uwagę przyciągnął klasyczny Studebaker Champion, który zajął drugie miejsce w klasyfikacji.
To model wywodzący się z amerykańskiej motoryzacji lat 40. i 50., który w Meksyku zyskał drugie życie jako rajdówka. Samochody te są często gruntownie modyfikowane — wyposażane w nowoczesne zawieszenie, wzmocnione nadwozie oraz współczesne jednostki napędowe. Mimo klasycznej sylwetki potrafią być zaskakująco konkurencyjne, a ich obecność dodaje imprezie wyjątkowego charakteru.

W stawce pojawiło się również BMW M2 Competition, które reprezentuje zupełnie inne podejście – nowoczesną, wysokowydajną konstrukcję o dużej mocy i zaawansowanej elektronice. Zestawienie takich samochodów pokazuje, jak różnorodna i otwarta technicznie jest obecnie ta impreza.
Co dalej? Perspektywy na przyszłość
Obecnie przyszłość rajdu pozostaje niepewna. Po raz pierwszy od 25 lat w 2026 roku Guanajuato nie będzie organizować rajdu, ani na szczeblu światowym (WRC), ani regionalnym (Rally of Nations), ani nawet krajowym (Rajdowe Mistrzostwa Meksyku).
Powrót Rajdu Meksyku do WRC jest teoretycznie możliwy, ale w praktyce wymagałby spełnienia kilku kluczowych warunków: zapewnienia odpowiedniego budżetu, wsparcia władz oraz wpisania się w strategię promotora mistrzostw. W obecnej sytuacji, przy rosnącej konkurencji ze strony innych krajów, nie jest to scenariusz łatwy do zrealizowania.
Generalnie rzecz biorąc, rajd stoi w miejscu, ponieważ dziś liczą się pieniądze, wszystko jest kwestią pieniędzy, a nie jakości organizacji, a ceny za udział w WRC wzrosły trzykrotnie, a nawet czterokrotnie i są teraz poza naszym zasięgiem – skomentował Gilles Spitalier, dyrektor firmy Rallymex, która od samego początku odpowiada za organizację i promocję Rajdu Meksyku w WRC.
W praktyce oznacza to, że same środki lokalne nie wystarczają, aby udźwignąć organizację imprezy o standardzie WRC. Rajd tej rangi generuje ogromne koszty logistyczne, infrastrukturalne i promocyjne, które zazwyczaj są współfinansowane z budżetu państwa – traktujące takie wydarzenia jako narzędzie promocji kraju na świecie, jak ma to miejsce chociażby w przypadku rund w Ameryce Południowej.
Dla polskiego odbiorcy „finansowanie federalne” najlepiej rozumieć jako wsparcie z budżetu państwa, czyli środków centralnych – odpowiednik pieniędzy przyznawanych przez rząd, a nie przez pojedynczy region czy miasto.
W związku z tym, patrząc na sezon 2026, Rallymex podjął decyzję o wstrzymaniu planów organizacji kolejnej edycji Rally of Nations. Organizatorzy nie występowali nawet o miejsce w krajowym czempionacie, co pokazuje skalę problemu i brak realnych perspektyw na krótkoterminowy powrót do rywalizacji.
Nie udało mi się porozumieć w tej sprawie z nikim z lokalnych przedstawicieli regionu (Guanajuato), lecz same lokalne środki nie wystarczą. Dodatkowo samo w sobie wydarzenie z każdym rokiem traci na znaczeniu. To nie wpływa pozytywnie w kontekście rozpatrywania sprawy – ani ze strony gmin, ani stanu oraz tym bardziej kogoś wyżej – wyjaśnił Spitalier.
Dodatkowo sytuację komplikuje malejące zainteresowanie i zaangażowanie lokalnych władz. Budżety publiczne są coraz bardziej ograniczone, a znaczenie wydarzenia – przynajmniej z punktu widzenia decydentów – stopniowo spada. To sprawia, że obecnie trudno oczekiwać przełomu, a przyszłość rajdu w najbliższych latach pozostaje niepewna.
Dziedzictwo rajdu
Mimo nieobecności w kalendarzu WRC, Rajd Meksyku pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych rund w historii cyklu. Charakterystyczne odcinki, wyjątkowa atmosfera i ogromne zainteresowanie kibiców sprawiły, że zapisał się na stałe w pamięci fanów motorsportu.
Nie poddamy się, bo chętnie zrobilibyśmy ten rajd, ale to oznaczałoby konieczność otrzymania wiele większych pieniędzy niż w 2023 roku. Na ten moment ich nie mamy, a poza tym nie mamy siły przebicia w kontaktach z rządem, która pomogłyby nam nagłaśniać nasz projekt – dodaje Spitalier.

Starania organizatorów o przywrócenie WRC do Meksyku nie ustają nawet w 2026 roku. Byli oni obecni podczas tegorocznego Rajdu Monte Carlo, by wypracować średnioterminowy plan możliwości powrotu rajdu do kalendarza Rajdowych Mistrzostw Świata. Choć patrząc na ogólny obraz sytuacji, trudno w najbliższym czasie oczekiwać w niej jakiegoś wielkiego przełomu.