Dodał: Juliusz Winiarek Kategoria: Rajdy Komentarze: 0

Ari Vatanen – kierowca, który się nie poddał

Ari Vatanen nie ma tylu tytułów Mistrza Świata, co jego rodacy. Nie ze swojej winy. Historia Fina to nie opowieść o dojściu do sportowej perfekcji, a o walce i zwycięstwie z własnymi demonami. Z okazji jego urodzin, przypominamy dziś historię kierowcy Tuupovaara, który był w stanie znaleźć wyjście z każdej sytuacji.

Tamta lipcowa noc

Vatanen nie pochodził wcale z rajdowej rodziny. Mieszkał na obrzeżach wioski i nie miał okazji nawet zobaczyć samochodu rajdowego. Aż do lipca 1964 roku. Na północy Finlandii słońce wtedy nie zachodzi przez całą dobę.

I tamtej jasnej nocy, Ari Vatanen pierwszy raz w życiu stanął oko w oko z rajdówką. Przed jego domem przemknęło białe Volvo, zostawiając za sobą kłęby kurzu. Kimkolwiek była załoga tego samochodu, nie miała pewnie świadomości, że stworzyła właśnie fińską legendę rajdów.

Sześć lat później Vatanen siedział już za kierownicą małego Opla w zawodach Hankiralli. Przez kolejne sezony mozolnie piął się w górę drabinki fińskich rajdów, przesiadając się do coraz mocniejszych aut.

W 1975 roku po raz pierwszy pojawił się w rajdzie poza granicami Finlandii. Był to Rothmans 747 Rally na Jamajce. Vatanen nie wiedział jeszcze, że to właśnie z tą firmą tytoniową powiązany będzie jego największy sukces.

Tam Ari był pilotowany przez Brytyjczyka, Gerainta Philipsa, który namówił go, aby swoją karierę kontynuował właśnie na Wyspach. 24-letni Fin podjął więc bardzo odważną decyzją i przystąpił do startów w Zjednoczonym Królestwie.

Fabryka czeka

Efekty przyszły bardzo szybko. W RAC Rally, kończącym pierwsze sezon startów Vatanena, Fin wygrał dwa odcinki specjalne i przebił się na czwartą pozycję. Choć ten rajd finalnie skończył na dachu, to zwrócił uwagę odpowiednich osób.

Niebawem zadzwonił telefon. To był Stuart Turner – szef rajdowego zespołu Forda. Od 1976 roku Ari siedział więc już w fabrycznym Escorcie RS1800, po złożeniu podpisu pod profesjonalnym kontraktem. Pokładane w nim nadzieje spełnił praktycznie od razu. Wygrał pięć rund mistrzostw Wielkiej Brytanii i do domu wrócił z tytułem.

Kolejnym krokiem była międzynarodowa kampania. Vatanen łączył starty w ERC i WRC z rywalizacją w krajowych mistrzostwach. Brytyjscy kibice szybko pokochali go za bezkompromisową jazdę i wielkiego ducha walki. Najlepiej pokazała to sytuacja z Rajdu Szkocji, gdy w rajdówce Fina zepsuł się dyferencjał. Ari i jego pilot wymienili go na dojazdówce, na egzemplarz wyciągnięty z Forda Capri jednego z kibiców.

Vatanena ciężko było wtedy zatrzymać. Pokazują to liczby. W kolejnych latach Fin mógł pochwalić się drugim tytułem mistrza Wielkiej Brytanii, trzecim miejscem w ERC i wygranym Rajdem Akropolu w WRC. A szczyt jego sportowej kariery miał dopiero nadejść.

Dobre miejsce, dobry czas

Przez połowę sezonu 1981 Ari Vatanen nie wyglądał na faworyta do tytułu – zajął drugie miejsce w Rajdzie Szwecji, ale nie ukończył ani Rajdu Monte Carlo ani Rajdu Safari. Gdy jednak po raz drugi wygrał Rajd Akropolu, a potem odniósł dwa kolejne zwycięstwa w trzech następnych rundach, sytuacja diametralnie się zmieniła.

Vatanen był w uderzeniu, ale od mety sezonu wciąż dzieliła go daleka droga. Przede wszystkim, w WRC pojawiło się wtedy Audi. To była poważna przeszkoda, bo Niemcy jako pierwsi skorzystali z technologii napędu na cztery koła.

Quattro było więc znacznie szybsze od Escorta, ale na szczęście dla Ariego – również bardziej awaryjne. Dlatego w końcówce sezonu większym rywalem niż Mikkola i Mouton, był dla niego Guy Frequlin. Francuz, w niepozornym Talbocie Sunbeam, wygrał Rajd Argentyny i przed finałem w Wielkiej Brytanii prowadził w klasyfikacji punktowej. W RAC Rally nie wytrzymał jednak presji i wypadł z drogi na przedostatnim dniu rywalizacji. Chłodną głowę zachował za to Vatanen, który dotarł do mety na drugim miejscu i sięgnął po tytuł Rajdowego Mistrza Świata.

Warto także wspomnieć, że był jedynym kierowcą, który dokonał tego w prywatnym zespole. Ford oficjalnie wycofał się z WRC po sezonie 1979. Rajdowe Escorty przeszły w ręce Davida Suttona, który przy potężnym wsparciu firmy tytoniowej, wystawił je do walki w barwach Rothmans Rally Team.

Wejście lwa

Ari nie bronił mistrzowskiego tytułu w 1982 roku i nie wrócił walczyć o kolejny w 1983 roku. Zamiast tego, wcisnął hamulec w swojej sportowej karierze. Startował w Wielkiej Brytanii i rodzimej Finlandii, zaliczając przy okazji spontaniczne występy w WRC.

Niebawem Vatanen miał jednak wrócić na ring. Do jego drzwi zapukał tym razem Jean Todt – szef raczkującego wtedy, rajdowego programu Peugeot. Francuzi zamierzali dołączyć do stawki WRC pod koniec 1984 roku, a zaprowadzić ich ku „ziemi obiecanej” miał właśnie Ari.

Dość powiedzieć, że nie ma wielu zespołów, które objawiłyby się światu rajdów bardziej efektownie. Co prawda, w dwóch pierwszych występach 205 T16 Vatanena nie dotarł do mety, aczkolwiek gdy odniósł zwycięstwo w Rajdzie 1000 Jezior, to praktycznie nie był w stanie przestać wygrywać.

Fin był najszybszy w każdej z trzech ostatnich rund sezonu 1984. Konkurencja ewidentnie nie odrobiła lekcji zimą, bo Vatanen wygrał także w Rajdzie Monte Carlo. I to pomimo otrzymania ośmiu minut kary za błąd pilota, na czternaście odcinków przed końcem.

Potem zwyciężył również w Szwecji, dokonując czegoś, co było uważane za niemożliwe. Na przełomie 1984 i 1985 roku Vatanen wygrał pięć rund WRC z rzędu. Ten rekord pobił dopiero Sebastien Loeb w 2005 roku, wygrywając sześć kolejnych rajdów mistrzostw świata.

31 lipca

Jednak pomimo tego osiągnięcia, reszta sezonu 1985 przybrała dla Ariego dramatyczny obrót. Fin nie dojechał do mety w czterech z pięciu następnych rund. W Rajdzie Argentyny desperacko gonił uciekającego mu w tabeli kolegę z zespołu – Timo Salonena. Już na drugim odcinku specjalnym jego świat stanął na głowie.

Po hopce, nos Peugeot zanurkował w dół. Rajdówka zaczęła koziołkować z prędkością 190km/h. Fotel Vatanena złamał się w pół i Fin bezwładnie odbijał się wewnątrz kokpitu. Kierowca doznał bardzo poważnych obrażeń: złamane kręgi, zmiażdżone kolano, osiem połamanych żeber, zmiażdżona kostka i wewnętrzne krwawienie.

Trafił do szpitala w Cordobie w stanie krytycznym. Po ośmiogodzinnej operacji lekarze mieli dla jego żony, Rity, dobre wieści: Ari będzie żył. Ostrzegli też jednak, że odzyskanie fizycznej sprawności będzie dopiero początkiem.

I tak, gdy ciało Vatanena wracało do zdrowia, jego psychika zmierzała w przeciwnym kierunku. Przez pierwsze dni po operacji Fin nie mógł mówić. Każda gazeta, którą wziął do ręki, opowiadała o panice związanej z epidemią AIDS. Ariemu przeszczepiono krew podczas operacji. Czy to możliwe, że został zarażony?

Z każdym kolejnym dniem w szpitalu Vatanen coraz mocniej utwierdzał się w przekonaniu, że zaraził się wirusem HIV i pogrążał się coraz czarniejszych myślach. Wreszcie namówił lekarzy, aby zrobili mu test.

Po (jak sam wspominał) najdłuższym tygodniu jego życia, otrzymał wynik. Negatywny. Mimo to Fin cały czas zmagał się z depresją, przez trwający ponad rok, okres rehabilitacji. Niewielu wiedziało z czym mierzy się Ari. Jedną z tych osób był Jean Todt.

Szef Peugeot pomagał Vatanenowi dźwignąć się z otchłani. „Mam dla ciebie gotowy samochód. Gdy skończysz rehabilitację, od razu wracasz za kierownicę” – powtarzał Finowi.

Powrót króla

Po blisko 18 miesięcznej rehabilitacji, lekko kulejący Vatanen ponownie wsiadał do kokpitu wyczynowego samochodu. Nie była to jednak rajdówka, a Peugeot 405 T16 – maszyna, którą Francuzi zamierzali wygrać kultowy wyścig górski Pikes Peak.

Tamten występ Ariego można dzisiaj uznać za jeden najbardziej znaczących kulturowo momentów w motorsporcie. Vatanen zdemolował resztę stawki, prowadząc samochód w oszałamiającym stylu. Jego przejazd nagrał  Jean Louis Mourey, który zmontował go później w krótki film Climb Dance. Został on nagrodzony na festiwalu filmowym w Chamonix w 1990 roku.

Zaledwie parę tygodni później, Vatanen stał na starcie Rajdu Dakar, w terenowej wersji 205 T16. Na pustyni również nie dał rywalom żadnych szans. I chociaż Fin pokonał właśnie jednych z najlepszych kierowców na świecie, to stojąc na podium Dakaru wiedział, że najważniejszą walkę wygrał z samym sobą.

Do WRC wrócił w 1989 roku, w barwach Mistubishi. Później startował także w zespołach Subaru i Forda. Choć żadnej rundy mistrzostw już nie wygrał, to jeszcze siedmiokrotnie stawał na podium. Po ostatnim, gościnnym występie w Rajdzie Finlandii 2003, Ari uznał, że czas odwiesić kask na kołek.

Koniec rajdu

Przeprowadził się do Francji, gdzie kupił winnicę i farmę. Po karierze sportowej, rozpoczął tę polityczną. W 1999 roku został wybrany do Europarlamentu z ramienia fińskiej partii, a w 2004 roku uzyskał reelekcję, tym razem jako przedstawiciel francuskiego ugrupowania UMP.

Po upłynięciu jego kadencji, kandydował jeszcze na stanowisko prezydenta FIA. Przegrał jednak wybory, o ironio, z Jeanem Todtem. Od tego czasu Vatanen cieszy się emeryturą. Do dzisiaj pozostaje jednym z nielicznych kierowców rajdowych, którzy wyrwali się z ramion śmierci. I to więcej niż raz.

Udostępnij!