Dodał: Juliusz Winiarek Kategoria: Rajdy Komentarze: 0

5 powodów, dla których warto oglądać Rajd Barum na żywo w Motowizji

Od 1984 roku, flagowa impreza naszych południowych sąsiadów jest klejnotem w koronie Rajdowych Mistrzostw Europy. Rajd Barum to trzy dni ścigania po jednych z najtrudniejszych oesów w Europie, w akompaniamencie dopingu fanatycznych, czeskich kibiców.

Prezentujemy 5 powodów, dla których warto śledzić to widowisko:

1. Magiczny Zlin

fot. FIA ERC

Wielu kibiców woli odpuścić oglądanie piątkowych miejskich odcinków w ERC. Dlaczego? Zazwyczaj są one krótkie, mało widowiskowe i nie wpływają znacząco na wyniki rajdów. Na szczęście żadna z tych cech nie odnosi się do miejskiego oesu w Zlinie, który rozpocznie rywalizację w Rajdzie Barum.

To jednak z najdłuższych miejskich odcinków na świecie – jego trasa wynosi prawie 10km. Jest to pętla prowadząca przez główne ulice Zlina, którą każda załoga pokona trzykrotnie. W kontekście tej próby nie da się zastosować starego porzekadła, że „nie da się tu rajdu wygrać, ale da się go przegrać”. Nie, już pierwszy odcinek będzie miał znaczący wpływ na układ tabeli pod koniec rywalizacji.

Ściganie w Zlinie to jednak nie tylko same czasy, a także (niektórzy powiedzieliby „przede wszystkim”), atmosfera. Jak co roku, próba ta przyciągnie tysiące kibiców. Fani rajdów zaczną zbierać się wokół trasy już w godzinach popołudniowych. Przygotujcie się na morze flag, rac i okrzyków, które będą przebijać się nawet przez ryk silników rajdówek.

Start odcinka zaplanowano na godzinę 22:10, lecz w poprzednich latach często występowały opóźnienia. Zachęcamy jednak do uzbrojenia się w cierpliwość, bo na pewno nie będzie tego żałować.

2. Spodziewajcie się niespodziewanego

fot. Orsak Rally Sport

Rajd Barum to jedna z tych imprez, w której do ostatnich metrów nie można być niczego pewnym. Czeskie oesy pokryte są mieszanką starego popękanego asfaltu, nowszych, gładszych dróg i wszystkiego pomiędzy. To właściwie wiele rajdów asfaltowych złożonych w jeden weekend. Na zakrętach, w cięciach często wysypany jest piach i kamienie, co czyni przyczepność kompletnie nieprzewidywalną.

Do tego dochodzi jeszcze pogoda. Choć Rajd Barum tradycyjnie odbywa się w sierpniu, to suche warunki rzadko są pewne. Wystarczy cofnąć się pamięcią do poprzedniej edycji. Wtedy ulewy nawiedziły odcinki na drugiej sobotniej pętli i wywróciły stawkę do góry nogami.

Z tych powodów czeska runda ERC może pochwalić się wieloma dramatycznymi edycjami. Chociażby 2021 rok, gdy na ostatnim oesie, pewne zwycięstwo wypuścił z rąk Erik Cais, wypadając z drogi. Albo edycja z 2016 roku, podczas której Jan Kopecky i Alexey Lukyanuk „cięli się” na dziesiąte części sekundy. Tamten zapierający dech w piersiach pojedynek, też skończył się na ostatnim oesie, urwanym zawieszeniem w aucie Rosjanina.

Wymieniać przykłady można jeszcze długo, ale w tym roku przewidujemy, że Rajd Barum stworzy nam kolejne niezapomniane widowisko. Ile zwrotów akcji zobaczymy na drogach wokół Zlina?

3. Abramowski vs Kowalczyk

fot. Tymek Abramowski

Ze startu w Czechach zrezygnował Tristan Charpentier, a to oznacza, że Tymek Abramowski i Jakub Wróbel wygrali M-Sport Fiesta Rally3 Trophy. Choć taki wynik polski duet wziąłby w ciemno, przed startem sezonu, to „apetyt rośnie w miarę jedzenie”. Tytuł mistrzów Europy w klasie ERC3, mają na wyciągnięcie ręki i teoretycznie mogą zapewnić sobie go już w Czechach.

Ostatnimi, którzy mogą im jeszcze pokrzyżować plany są również Polacy – Hubert Kowalczyk i Jarosław Hryniuk. Do liderów tracą 45 punktów, więc w praktyce musieliby nie dojechać do mety, aby Abramowski i Wróbel założyli mistrzowską koronę w niedzielę. Raz, że prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest niskie, a dwa, że chcielibyśmy żeby wszystkie polskie załogi ukończyły rywalizację.

Aczkolwiek nie oznacza to, że pojedynek między dwoma duetami nie będzie ciekawy. Abramowski i Wróbel wygrali trzy ostatnie rundy w ERC3. Naturalnie, oczekuje się po nich, że przedłużą passę podczas Rajdu Barum.

Kowalczyk i Hryniuk mają jednak niewyrównane rachunki z czeskimi oesami. W zeszłym roku walczyli o pozycję liderów w ERC3 z Filipem Kohnem i Tomem Woodburnem. Polacy mieli świetne tempo, ale niestety, na OS8 wypadli z trasy, wpadając między drzewa. Niestety, rajdówka była zbyt uszkodzona by kontynuować jazdę w systemie Super Rally.

fot. Hubert Kowalczyk

Była to gorzka pigułka do przełknięcia, ale jesteśmy pewni, że dzięki temu Hubert i Jarek są podwójnie zmotywowani. Czy Abramowski z Wróblem zgarną czwarte zwycięstwo w sezonie? Czy może to jednak Kowalczyk i Hryniuk wypędzą demony z poprzedniej edycji? Przekonamy się już w ten weekend.

Klasa ERC3 to jednak nie tylko dwie wymienione wyżej załogi. Oprócz nich w Rajdzie Barum pojadą także Błażej Gazda z Michałem Jurgałą, Adrian Rzeźnik i Kamil Kozdroń oraz Sebastian Butyński wraz z Łukaszem Jastrzębskim. Tę klasę warto śledzić, a my na bieżąco będziemy informować jak idzie Polakom!

4. Polacy w starciu z czeską czołówką

fot. Red Bull Content Pool

W Rajdzie Rzymu Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk pokazali fantastyczne tempo i prawie popsuli miejscowym zabawę. Koniec końców rywalizację zakończyli na 3 miejscu, przegrywając o włos z Andreą Mabellinim i Virginią Lenzi, oraz Giandomenico Basso i Lorenzo Granai.

Zostali tym samym pierwszą polską załogą od 7 lat, która stanęła na podium włoskiej imprezy. W 2017 roku dokonali tego Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran. Dlatego, w Rajdzie Barum też warto by nawiązać do osiągnięć „Kajto” i jego trzeciego miejsca sprzed 10 lat.

Rajd Barum jest dla Miko o tyle szczególny, że to właśnie w tej imprezie zaliczył swój pierwszy start w ERC poza granicami Polski. W tym sezonie jest na razie w fantastycznej formie, co potwierdził wygrywając w zeszły weekend Rajd Rzeszowski. Natomiast warto pamiętać, że na oesach wokół Zlina liczy się przede wszystkim doświadczenie. Tego Marczyk nie ma zbyt wiele, bo tegoroczny start będzie dopiero jego trzecim występem w czeskiej imprezie.

Ponadto Miko i Szymon mają znacznie ambitniejsze cele niż sam Rajd Barum. Są przecież liderami Mistrzostw Europy z 18 punktową przewagą nad Mabellinim i Lenzi. Jeśli będą w stanie utrzymać Włochów za plecami, mądrzejszą decyzją może być odpuszczenie pogoni za czeską czołówką.

Przed gigantycznym wyzwaniem staną też Jakub Matulka i Damian Syty. Liderzy RSMP po raz pierwszy w karierze pojadą do Zlina w aucie Rally2. Jeśli jest jednak coś co może działać na korzyść Matulki, to to, że czeskie oesy będą dla niego dużo bardziej znajome niż te z Hiszpanii czy Włoch. 25-latek ma w tym sezonie fantastyczne tempo na asfalcie i pokazał przebłyski dobrego tempa w poprzednich rundach. Oby tym razem dopisało mu także szczęście.

Skoro jesteśmy przy najszybszej klasie w ERC, warto wspomnieć także o trzeciej polskiej załodze zgłoszonej w niej do rywalizacji. Dariusz Biedrzyński i Rafał Fiołek mają spore doświadczenie na czeskich oesach. W poprzednich dwóch sezonach rywalizowali właśnie w mistrzostwach naszych południowych sąsiadów.

Na trzy rundy przed końcem są liderami kategorii Master ERC (dla zawodników powyżej 50 r.ż.) z 19 punktami przewagi nad Martinem Vlckiem. Wciąż czekają na swoje pierwsze zwycięstwo. Czy nadejdzie ono właśnie w Czechach?

5. Czy Kopecky wciąż „to” ma?

fot. Red Bull Content Pool

2 września 2012 roku – wtedy po raz ostatni Rajd Barum wygrał zawodnik spoza Czech. Był nim Juho Hanninen. Od 13 lat czeska runda ERC jest zdominowana przez lokalnych zawodników. A konkretnie przez jednego: nikt nie wygrywał tego rajdu częściej niż Jan Kopecky.

Jednak w zeszłym roku pozycja Kopecky’ego na czeskim podwórku została podważona. W Rajdzie Barum miał sporo pecha: przebił oponę i zawody skończył na 9 pozycji. Był to jego najgorszy wynik w Zlinie od tamtej pamiętnej edycji w 2012, gdy w ogóle nie dotarł do mety. Później przegrał tytuł Mistrza Czech z Dominikiem Stritesky i po raz pierwszy od 4 lat musiał oddać rywalomi mistrzowską koronę.

Wtedy mogło się wydawać, że rządy Jana Kopecky’ego na czeskich oesach powoli dobiegają końca. Obecny sezon pokazuje nam jednak nieco inną perspektywę. Weteran z Opocna znów jest szybki. W tej edycji Mistrzostw Czech wygrał Rajd Cesky Krumlov i tylko w jednej rundzie nie stanął na podium. Jest drugi w klasyfikacji generalnej, ale traci tylko punkt do liderującego Filipa Maresa.

Dlatego jedenaste zwycięstwo w Rajdzie Barum ma dla Jana niesamowitą wagę. Pokazałby młodym zawodnikom, że wciąż może być najszybszy w Czechach i zbliżył by się znacząco do kolejnego tytułu. W wieku ponad 43 lat zostałby też drugim najstarszym zwycięzcą w historii tych zawodów.

Będzie to jednak jedno z największym wyzwań w karierze Kopecky’ego. Stawka flagowej czeskiej imprezy nigdy nie była tak wyrównana. Jest wystarczająco dużo kandydatów do zwycięstwa i tych z Czech i tych zza granicy.

Wszystko na żywo w Motowizji

Nie przegap ani chwili tej wyjątkowej rundy – Motowizja pokaże wszystkie odcinki specjalne Rajdu Barum 2025 na żywo. Do komentatorów dołączą goście specjalni – kierowca rajdowy Adam Sroka i pilot Łukasz Włoch

Udostępnij!

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments