Dodał: Marcin Wyrzykowski Kategoria: Rajdy Komentarze: 0

5 powodów, dla których warto oglądać Rajd Arabii Saudyjskiej na żywo w Motowizji

Sezon Rajdowych Mistrzostw Świata WRC 2025 dobiega końca, a jego finał zapowiada się jako jeden z najbardziej wyjątkowych w ostatnich latach. To nie tylko decydująca runda w walce o tytuł, ale też zupełny debiut Arabii Saudyjskiej w kalendarzu WRC. Po raz pierwszy w historii to właśnie ten kraj stanie się areną ostatecznej rozgrywki o mistrzostwo, a nowe odcinki, pustynny charakter trasy i nieprzewidywalne warunki tworzą scenerię, która może przynieść wszystko – od spektakularnych pojedynków po dramatyczne zwroty akcji.

Rok pełen emocji w WRC zmierza do kulminacji w Dżuddzie. Na starcie staną nie tylko załogi walczące o koronę mistrza świata, ale także bohaterowie wyjątkowych historii, które nadają tej rundzie niepowtarzalny charakter sportowy i symboliczny. To właśnie dlatego Rajd Arabii Saudyjskiej urasta do rangi wydarzenia, którego żaden kibic rajdów nie powinien przegapić.

Oto pięć najważniejszych powodów, dla których finał sezonu WRC 2025 zapowiada się tak elektryzująco.

Finałowa rozgrywka o mistrzostwo – trzy załogi w walce o koronę WRC 2025

Po intensywnym rajdzie w Japonii klasyfikacja generalna WRC 2025 jeszcze mocniej się skurczyła, tworząc jeden z najbardziej elektryzujących finałów sezonu ostatnich lat. Elfyn Evans i Scott Martin nadal przewodzą tabeli, ale ich przewaga nad duetem Sébastien Ogier – Vincent Landais stopniała do symbolicznych trzech punktów. Na trzecim miejscu, wciąż z matematyczną szansą na tytuł, znajdują się Kalle Rovanperä i Jonne Halttunen, którzy tracą 24 punkty do prowadzącego Walijczyka.

Ta trójka kierowców wjeżdża do Arabii Saudyjskiej z pełną świadomością, że właśnie tam rozstrzygnie się cały rok rywalizacji. To pierwsza w historii finałowa runda WRC rozgrywana na kompletnie nowych odcinkach pustynnych, bez możliwości odniesienia się do danych z poprzednich edycji i z trasami o charakterystyce diametralnie odmiennej od większości europejskich rund. Oznacza to jedno: przewidywanie czegokolwiek graniczy z niemożliwym.

Evans stawia na konsekwencję i regularność, które pozwoliły mu punktować we wszystkich dotychczasowych startach. Ogier z kolei przyjeżdża uzbrojony w imponującą serię zwycięstw i najwięcej triumfów w sezonie, co dodatkowo daje mu przewagę w przypadku remisu punktowego. Rovanperä – najbardziej nieprzewidywalny z tego grona – łączy szybkie tempo z kilkoma kosztownymi spadkami formy i wpadkami, ale wciąż ma możliwość odwrócenia losów mistrzostw, jeśli wykona perfekcyjny rajd i jego rywale popełnią błędy.

Układ sił jest więc skrajnie napięty. Decydujące mogą okazać się nawet ostatnie kilometry Wolf Power Stage, gdzie na szali leżą cenne punkty bonusowe. Niewykluczone, że walka o tytuł rozstrzygnie się dopiero na samym finiszu sobotniego popołudnia.

Niepowtarzalne pożegnanie dwóch ikon – ostatni start Tänaka i odejście Rovanpery

Rajd Arabii Saudyjskiej będzie miał wyjątkowy, wręcz historyczny charakter, bo zamknie ważne rozdziały w karierach dwóch gigantów współczesnych rajdów. Dla Otta Tänaka oznacza to ostatni start przed przerwą od pełnoetatowego ścigania – decyzją, którą podjął z powodów osobistych, by skupić się na rodzinie i życiu poza rajdami. Estończyk żegna się z WRC jako jeden z najbardziej bezkompromisowych i szanowanych zawodników, autor ośmiu zwycięstw z Hyundai Motorsport, mistrz świata z 2019 roku zdobytego jeszcze w barwach Toyoty, a obecnie reprezentujący Hyundaia – kierowca, którego obecność zawsze podnosiła temperaturę rywalizacji.

Z drugiej strony mamy Kalle Rovanperę, który zamiast pauzy wybiera zupełnie nowy kierunek swojej kariery. Dwukrotny mistrz świata, prawdziwy fenomen młodego pokolenia, już w przyszłym sezonie rozpocznie starty w japońskiej Super Formule w barwach TOYOTA GAZOO Racing. Będzie to pierwszy etap w budowaniu jego kariery wyścigowej, która w długoterminowej perspektywie ma doprowadzić go nawet do Formuły 1.

W Arabii Saudyjskiej zobaczymy więc symboliczne pożegnanie dwóch kierowców, którzy w ostatnich latach nadawali ton światowym rajdom – jednego zamykającego pewien życiowy cykl, drugiego otwierającego zupełnie nowy.


Jeszcze jeden start Sesksa w Pumie Rally1 i powrót Nassera Al-Attiyaha

Rajd Arabii Saudyjskiej będzie dla Mārtiņsa Sesksa kolejnym etapem jego tegorocznego, częściowego programu w Fordzie Puma Rally1. Łotysz pokazywał w tym sezonie przede wszystkim konsekwentny rozwój i coraz lepszą adaptację do realiów kategorii Rally1 – nawet jeśli same wyniki nie zawsze oddawały jego tempa i pracy wkładanej w naukę auta. Finał sezonu to dla niego szansa, by tę progresję potwierdzić i zmierzyć się z zupełnie nowym typem odcinków, na których kluczowe będzie szybkie odnalezienie się w pustynnych warunkach.

Jeszcze ciekawiej robi się po stronie jego doświadczonego kolegi z zespołu, bo w Arabii Saudyjskiej do M-Sportu dołącza Nasser Al-Attiyah. Katarski kierowca, znany globalnie jako gwiazda rajdów terenowych i dominator cross-country, wraca jednocześnie do rywalizacji na najwyższym poziomie WRC po dziesięciu latach przerwy. To również powrót do barw M-Sportu, z którym startował w 2013 roku, a wcześniej reprezentował też fabryczny zespół Citroëna, regularnie finiszując w czołówce rund mistrzostw świata. Teraz po raz pierwszy zasiądzie za kierownicą samochodu Rally1 – i zrobi to na terenach, które świetnie zna z rajdów na Bliskim Wschodzie. Jego ogromne doświadczenie na wymagających, kamienisto-pustynnych trasach może okazać się niezwykle cennym wsparciem dla całego zespołu.

Kajetanowicz i Szczepaniak w grze o najwyższe cele w WRC2 Challenger

Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak wciąż są realnie w grze o najwyższe cele w WRC Challenger. Konsekwentnie punktowali przez cały rok i jadą do Arabii Saudyjskiej jako jedna z najmocniejszych załóg swojej kategorii. Finał w Dżuddzie to dla nich szansa, by wykorzystać tempo i doświadczenie z całego sezonu.

Decyzja o wyborze właśnie tej rundy nie była przypadkowa – wynikała z chłodnej analizy i przemyślanej strategii. Kajetanowicz podkreśla, że po roku w pełni przejechanym na szutrze najlepiej czuje samochód właśnie na luźnych nawierzchniach, a im mniej wiedzy o odcinkach mają inni zawodnicy, tym większy potencjał zyskuje załoga ORLEN Rally Team. Nowa runda, niejednolita w charakterystyce i pełna niespodzianek, może stać się miejscem, w którym ich umiejętność szybkiego adaptowania się do warunków odegra kluczową rolę. To wymagające wyzwanie, ale dokładnie takie, w jakich Polacy potrafią zamieniać niewiadome w przewagę.

Trasa, jakiej dotąd w WRC nie było

Rajd Arabii Saudyjskiej już od pierwszych kilometrów udowadnia, że jest zupełnie inną bestią niż pozostałe rundy sezonu. Siedemnaście odcinków specjalnych rozciągniętych pomiędzy pustynnymi równinami a skalistymi wzgórzami zachodniej części kraju tworzy mieszankę szybkości, ryzyka i nieprzewidywalności. To teren, który nie wybacza błędów: sypki piasek zasypujący koleiny, ślepe szczyty, ostre jak żyletki kamienie i nieustannie zmieniająca się przyczepność sprawiają, że każdy kilometr jest wyzwaniem zarówno dla kierowców, jak i dla samochodów.

Rywalizację otworzy efektowny superoes Jameel Motorsport w Jeddah – widowiskowa, niemal w całości asfaltowa próba wytyczona pomiędzy barierami, która od pierwszych sekund zapewni kibicom solidną dawkę emocji. Później rajd przeniesie się na pustynię, gdzie załogi zmierzą się z szerokimi, piekielnie szybkimi partiami Al Fasallyah i bardziej technicznymi fragmentami Khulays, pełnymi zmian wysokości. Wisienką na czwartkowym torcie będzie Moon Stage – odcinek o charakterze i scenerii niemal „pozaziemskiej”, wypełniony głazami czyhającymi tuż za linią przejazdu.

Piątek to wejście w najgłębsze rejony pustkowia: długie próby Alghullah, Um Al Jerem i Wadi Almatwi prowadzą przez tereny, gdzie krajobraz zmienia się z minuty na minutę – od otwartych równin, przez kamieniste serpentyny, aż po szybkie sekcje wijące się pomiędzy słupami energetycznymi. To dzień, który wystawi na próbę nie tylko koncentrację, ale także zarządzanie oponami i tempem jazdy.

Kulminacja nadejdzie w sobotę, gdy zawodnicy ruszą na najdłuższy oes rajdu – Asfan, liczący ponad 32 kilometry. To szybka, szeroka i miejscami zwodniczo „prosta” próba, na której łatwo zapłacić wysoką cenę za błędną ocenę prędkości. Zawody zamknie Thahban – finałowy Wolf Power Stage, prowadzący przez szereg technicznych zakrętów, skalnych przesmyków i długich prostych, idealnych, by powalczyć o ostatnie punkty sezonu.

To trasa, która wymaga perfekcyjnej adaptacji, chłodnej głowy i odwagi. Jej różnorodność i surowość sprawiają, że widzowie mogą spodziewać się nieustannych zwrotów akcji – a to czyni ją jednym z największych atutów całego weekendu.

Wszystkie odcinki specjalne Rajdu Arabii Saudyjskiej na żywo w Motowizji w dniach 26-29 listopada.

Udostępnij!

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments